29 11.2013 11:56

„Włatcy kijuw“ bywają też posiadaczami (władcami) pierścieni lub sygnetów. Kto chce psa uderzyć, ten kija znajdzie. A jak nie znajdzie, to wyprodukuje sobie ten kij z materii sztucznej, co po czesku dosłownie przełożyłoby się z umělé hmoty.

Umělá hmota to także plastik, więc książka Petry Hůlovej w polskim tłumaczeniu Julii Różewicz słusznie ma tytuł „Plastikowe M-3“, bo po czesku ten tytuł brzmi Umělohmotný třípokoj (dosłownie ‚plastikowy trzypokój‘). Mieszkanie trzypokojowe w dawnej PRL-owskiej nomenklaturze nazywało się mieszkaniem  M-4: pokój z przyległą kuchnią i dwie sypialnie. Ale dawna nomenklatura już nie obowiązuje, nowe czasy nam miłościwie nastały.

Z drugiej jednak strony naprawdę jest tak, że dawna „nomenklatura“ dobrze się trzyma, bowiem zamieniła się we „włatcuw kijuw“, założywszy sobie na palec serdeczny sygnet szlachecki, że niby jest „nomenklaturą nową“. W istocie to nomenklatura z umělé hmoty, z plastiku, a nawet przypadek „pornografii“, jak w podtytule polskiego tłumaczenia wzmiankowanej książki. Dokładniej ma podtytuł „czeska pornografia“, dodajmy. Podtytuł jest dobry, w konfrontacji z treścią książki lekko szyderczy, gdyż inwazja tabloidów sprawiła, że trudno nas czymś zgorszyć.                                                      

Jednak prawdziwą pornografię mamy w codziennym życiu, tworzy się na naszych, niby nicniewidzących, oczach. Pornografia w gruncie rzeczy polega na rażącej sprzeczności między pozorem a prawdą: na przykład tu ordynarnie kuszące gołe ciało, a w środku żywy człowiek, razem ze swoją mniejszą lub większą wrażliwością. Albo tutaj ozdobiony sygnetem polski szlachcic z odzysku (jakiś specjalnie "szlachetny" Polak?), a w środku pokurcz moralny narodowości nieokreślonej. W popkulturze taka figura funkcjonuje jako "władca pierścieni", jeśli jednak pojawi się w realnym życiu, to z reguły pretenduje do roli "włatcy kijuw", któremu wydaje się, że według sobiepańskiego widzimisię może rozdawać razy. 

 

 

 

Dodaj komentarz

7.png4.png4.png8.png6.png7.png