27 04.2015 20:05

Internet obiegły cytaty z wypowiedzi zmarłego przed kilku dniami prof. Władysława Bartoszewskiego. Tytuł jego książki "Warto być przyzwoitym" jest tu wątkiem dla  obserwacji, jak to zalecenie jest realizowane na pewnym wydziale jednej z uczelni wyższych,

Kto nie jest przyzwoity?

  1. Ten, kto uczestnicząc w gremiach, na przykład w radzie naukowej instytutu, nie głosuje zgodnie ze swym najgłębszym przekonaniem, ale według życzeń aktualnego decydenta, chcąc mu się przypodobać.
  2. Ten, kto zgadza się na uczestnictwo w tymże gremium, żadnych własnych przekonań nie żywiąc, licząc tylko na to, że uczestnictwo da mu okazję do zachowania się jak wyżej, co w przyszłości przyniesie mu korzyści i przywileje.
  3. Ten, kto sam będąc decydentem, głosowanie „organizuje” w wyżej opisany sposób.
  4. Ten, kto w swych decyzjach kieruje się wynikami takiego głosowania: twierdzi, że są one miarodajne (a tymczasem polubił „organizatora” z całkiem innych powodów),ewentualnie tłumaczy swoje decyzje „polityką”, co w gruncie rzeczy oznacza; „być może nie jestem przyzwoity, ale za to mam z tego korzyść”.
  5. Ten, kto kłamliwie oświadcza przed sądem, że „kierował się wynikami głosowania”, podczas gdy on sam takie głosowanie „zorganizował” (punkt 3), cynicznie wykorzystując okoliczności podane w punktach 1 i 2.
  6. Ten, kto nie czując żadnej pasji poznawczej i zdając sobie sprawę ze swych mizernych dyspozycji intelektualnych, wykorzystuje okazje i koneksje, żeby zostać tzw. pracownikiem naukowo-dydaktycznym i nauczać ludzi, którzy pasję i dyspozycje w większości posiadają, puszyć się przed nimi, niewielkiej wiedzy i podobnej inteligencji nie wstydzić się, udawać autorytet. [Jak to jest możliwe? – W ten sposób, że ta osoba jest schodkiem do dyplomu dla tych ludzi.]
  7. Ten, kto obronił rozprawę doktorską „pod warunkiem, że nigdy nie będzie pracował na uczelni” (wiadomo bowiem, że to „królik” z krewnymi-i-znajomymi w rozmaitych miejscach zatrudnień), a następnie zaczął intensywne ubiegać się o karierę na tejże uczelni, wykorzystując swoje „królicze” możliwości.
  8. Ten, kto wycina ćwiczenia dla dzieci z obcojęzycznego podręcznika, nakleja na kartce i kseruje dla studentów studiujących obcą filologię, nie podając właściwego źródła i opatrując swoim nazwiskiem (patrz też punkt 6).

[A poza tym po co to? Nauczanie składni na przykładach typu "Ala ma kota"?]

  1. Ten, kto przywłaszcza sobie cudzy artykuł i oddaje go do czasopisma naukowego pod swoim nazwiskiem, a następnie na prawdziwym autorze artykułu wiesza psy.
  2. Ten, kto wyjeżdża zagranicę na wykłady Erasmus, wiedząc o tym, że w państwie przyjmującym w tym czasie nie ma zajęć. Chce dostać 600 euro od UE „za bezdurno”, wykorzystując układy „tam na miejscu”. [Powinien być natychmiast z pracy zwolniony.]
  3. Ten, kto wysyła fałszywy anonim (podpisany „koledzy po fachu”), z którego wynika, że jego zdolniejszy i pracowitszy kolega  to „naukowy łobuz” mówiąc w skrócie, a potem aranżuje publiczne odczytanie anonimu, kłamiąc w dodatku, że napisali go koledzy innej specjalności.
  4. Ten, kto beznamiętnie na palcach wylicza, kto z jego przyjaciół wcale nie prowadzi seminariów magisterskich, a następnie wyskakuje z oskarżeniem, że pewien pan (mąż koleżanki, która od wczoraj okazała się „be”) przywłaszczył sobie pieniądze nie prowadząc seminariów magisterskich, podczas gdy ten pan jako jeden z niewielu właśnie je prowadzi.
  5. Ten, kto bierze zwolnienia lekarskie i wykorzystuje je na podróże do Niemiec, bo jest figurką w sieciach marketingowych stamtąd sterowanych. W dodatku świadectwem kursu organizatorów marketingu chwali się na uczelni i dzięki temu zostaje osobą „pełniącą obowiązki kierownika”.
  6. Ten, kto pełniąc funkcję decydencką, zgłoszenie plagiatu pracy magisterskiej zamiata pod dywan (dalszy rozwój wypadków: kolega, który w tej funkcji decydenckiej go zastąpi, deklaruje, że winę za zaniechanie bierze na siebie), natomiast za pomocą fałszywego głosowania (patrz punkty: 1,2,3) pozbywa się osoby, która ten plagiat zgłosiła,
  7. Ten, kto jako decydent baaardzo wysokiej rangi oficjalnie przemawia do pracowników naukowych, że niesprawiedliwie mają niskie pensje, doradzając im, jak niektórzy mogą sobie swoje dochody podwyższyć. Za kilka lat tenże decydent baaardzo wysokiej rangi zasugeruje, że osoba, która skorzystała z tej jego rady, kierowała się tylko pobudkami materialnymi (czytaj: niskimi). TO OSTATNIA NOWOŚĆ! BOMBA! NIE MOGŁAM WŁASNYM OCZOM UWIERZYĆ!
  8. Ten, kto się wszystkiemu temu przyglądał i zamykał oczy, w nadziei, że zamknięcie oczu przyzwoitym go uczyni

[Jeśli ktoś w tym wyliczeniu został niesprawiedliwie opuszczony, to proszę o zgłoszenie. Dodam, że w wyliczeniu rodzajów nieprzyzwoitości na wyższej uczelni na razie opuściłam obywateli obcych państw oraz pracowników nienaukowych]. 

Czy wymienione nieprzyzwoitości się opłaciły? Wątpię: pewne osoby, które głosowały przeciw mnie, żeby podlizać się dyrekcji, wyleciały z pracy zaraz po mnie (tj. też nie przedłużono im zatrudnienia). Mogę podać nazwiska.  Gratuluję również "komfortu" przy patrzeniu sobie w oczy. Chyba że porozumiewawczo...

 

 

 

 

Dodaj komentarz

7.png4.png4.png8.png1.png8.png