Uzupełnienie styczniowego wpisu o "profesorze niepoprawnym" 29 06.2015 23:13

Nawiązuję do wpisu o "profesorze niepoprawnym" (z dnia 9.01.2015), którego Uniwersytet Wrocławski na profesora gorąco popierał i wnioskował, a potem - nagle - u inicjatywy "dziekana" naciskającego nieformalnymi sposobami w górę i w dół Uniwersytet włączył proces "hamowania" wystosowanego już wniosku (czy przypadkiem nie pisze się to przez "ch"?), które to hamowanie  okazało się nieskuteczne.

Przypomnę fragment wpisu z 9.01.2015:

Kilka dni później wysyłam e-mail do dziekana Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego z pytaniem, dlaczego bohemistyka wrocławska jest „gwarantowana” przez dojeżdżającego, i przemęczonego, dra hab. Martinka, skoro ja jestem chętna do pracy – podczas gdy obowiązuje zasada, że pracownik o wyższym stopniu naukowym ma pierwszeństwo przed pracownikiem o niższym stopniu naukowym (zwróćmy uwagę, że już przyjęcie do pracy p. Martinka zamiast mnie było pogwałceniem tej zasady, bo ja byłam już wtedy habilitowana z wnioskiem o profesurę tytularną).

Na ten e-mail nie otrzymałam ŻADNEJ odpowiedzi.

Dwadzieścia dni później ponawiam ten e-mail do dziekana Cieńskiego, przypominając mu, że w myśl przepisów Kodeksu Postępowania Administracyjnego na list z zapytaniem winno się odpowiedzieć w ciągu dwóch tygodni (inaczej jest to niedotrzymanie zasad KPA), a w przypadku sprawy trudnej obowiązuje termin czterech tygodni. Listy e-mailowe w myśl KPA również „się liczą”.

Minęły już dwa miesiące od ponowienia – na ten list też nie otrzymałam ŻADNEJ odpowiedzi."

Co chciałabym dodać do tego wpisu?

Otóż potwierdzam, że doc. Martinek rzeczywiście jest przemęczony, bo dostałam formalne, urzędowe i pisemne zawiadomienie, że doc. Martinek na Uniwersytecie Wrocławskim (jako na swoim drugim etacie, bo pracuje na Uniwersytecie w Opawie) prowadzi rocznie 370 godzin dydaktycznych !!!

A więc praktycznie ma dwa etaty (o tym jak je prowadzi - patrz wpis: Studentka bohemistyki pisze - z 27.06.2014, list autentyczny, napisany inteligentnie i rzeczowo - w przeciwieństwie do kilkakrotnie cytowanych tu pisemnych wypowiedzi dyrektor IFS UWr.) Na pewno są to przede wszystkim lektoraty - za profesorską pensję i za profesorską stawkę godzinową! Mam nadzieję, że Państwowa Komisja Akredytacyjna weźmie ten proceder pod uwagę.

 

Odpowiedzi pisemnej od obecnego dziekana Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego nadal konsekwentnie oczekuję (zgodnie z KPA)

 

Dodaj komentarz

7.png4.png1.png6.png3.png5.png