Zanim wywód prawny to najpierw historia z życia wzięta… !? Załóżmy, że habilitant otrzymuje protokół z posiedzenia Komisji Habilitacyjnej, w której wziął udział i odkrywa coś, czego nikt odkryć by nie chciał. Czekał na niego dokładnie 46 dni, więc jest to bardzo wyczekany dokument. Szczególnie, że miał trafić do habilitanta celem autoryzacji wypowiedzi – wynika  to z odpowiednio stosowanego w postępowaniach awansowych Kodeksu postępowania administracyjnego – art. 68 KPA, ale niestety tak się nie stało, choć tak mu obiecano. Ale nie od dziś wiadomo, że obiecanki cacanki, a głupiemu radość. Swoją drogą, o prawie do autoryzacji złożonych podczas posiedzenia Komisji wyjaśnień dotyczących osiągnięć przedłożonych do oceny był zapewniany przez sekretarza tejże Komisji – taki miły gest, a że habilitant naiwny to uwierzył i czekał, cierpliwie czekał. Poza czekaniem podejmował w tzw. międzyczasie próbę obrony swoich praw naruszonych w recenzjach, w których  to recenzenci, tzw. „bogowie”, co to mogą wszystko, z lekka sobie pofolgowali i postanowili odstąpić od nałożonego na nich obowiązku przygotowania recenzji zgodnie z prawem i poszanowaniem zasad etyki oraz dobrych obyczajów w nauce. W sumie skoro jakiś „bóg na bogami” uznał, że trzeba habilitanta „uwalić”, bo za młody na habilitację, i że żadne konsekwencje na ogół za to nie grożą, bo „recenzent – bóg” może wszystko,  to czemu mieli sobie żałować. A że habilitant niepokorny, to na różne sposoby próbowano  mu utrzeć nos, choćby poprzez pozbawianie go prawa zapoznania się z protokołem przed posiedzeniem Rady Wydziału, na której podejmowali decyzję w jego sprawie. A że habilitant uparty i domagał się protokołu i opinii Komisji Habilitacyjnej, to postanowiono dokumenty ukryć, i to bardzo skutecznie! Gdzie, kto, dlaczego? – nie wiadomo – są jedynie pewne przypuszczenia, ale nie ma co uprzedzać powołanych do tego instytucji.  Pewne jest to, że z powodu działań podejmowanych przez habilitanta wszystko nagle sformalizowano – jak wyjaśnił sekretarz – i postanowiono, że habilitant otrzyma protokół po podjęciu decyzji w jego sprawie – taka niespodzianka, kto by pomyślał... Ale to jeszcze nie wszystko - ten protokół miał zostać udostępniony „po uprzednim zwróceniu się do przewodniczącego” – to się nazywa władza!

Czy z czegoś to wynika? Nie, ale któż bogatemu zabroni, tzn. któż przewodniczącemu zabroni, a jeszcze człowiekowi reprezentującemu Centralną Komisję, no gdzie?? A zatem nadaremne trudy habilitanta, bo jak postanowiono, tak zrobiono. Ale formalności dopełniono – przestrzeganie prawa, to przecież podstawa – w końcu Komisja miała na dostarczenie opinii 21 dni – wynika to z Ustawy, czyli dokładnie 30 stycznia powinna zostać przedłożona dziekanowi. Dzieło w postaci opinii przyjęto, wynagrodzenia wypłacono – najszybciej sekretarzowi, bo już z końcem stycznia prodziekan przyjął odebrane dzieło! Na pytanie, gdzie je ma, nie był nawet przekonany, czy już jest gotowe. Tzn. raz było, później już nie, aż w końcu obiecał, że jak będzie to da znać. Od tej pamiętnej daty, w której złożył tą deklarację minęły niespełna trzy tygodnie, a że wielkimi krokami zbliżała się Rada Wydziału i habilitant się coraz bardziej niecierpliwił, to poprosił swojego pełnomocnika co by wybrał się na Wydział i zajrzał do akt w nadziei, że może jakimś cudem odnalazł się protokół i opinia Komisji, bo dziekan zgodnie z prawem umieścił sprawę habilitanta w porządku obrad na tydzień przed posiedzeniem Rady -porządek musi być! Zapomniał widać włożyć opinię i protokół do akt, bo dnia następnego nadal w aktach dokumentów nie było. Pewnie umknęło mu to, a być może nie wiedział, no bo skąd, że habilitant miał prawo zapoznać się z protokołem i opinią – wynika to art. 73 KPA – i że te dokumenty powinny znajdować się w aktach sprawy. Trudno uznać, że zrobił to celowo! Chociaż…? W końcu habilitant załączył do wniosku pismo z Ministerstwa, że ma prawo do zapoznania się z protokołem, i że powinien zostać udostępniony habilitantowi, a i o tym art. 73 KPA habilitant też pisał, ale może dziekan zajęty i coś mu umknęło? A może pisma mu nie przekazali? Ileż to pytań pozostaje bez odpowiedzi! Na szczęście o tym, że dokumenty powinny być w aktach wiedział pełnomocnik, a że zaufanie do instytucji to podstawa ów pełnomocnik napisał serdeczną prośbę o przesłanie opinii i protokołu, a habilitant wiernie czekał. Aż wreszcie nadszedł upragniony i wyczekiwany dzień. Dnia 10 marca w piątek przed poniedziałkowym posiedzeniem Rady Wydziału PRZYSZEDŁ MAIL z dziekanatu…Gdyby miał załącznik w postaci upragnionego i wyczekiwanego miesiącami protokołu, to byłoby zbyt pięknie, więc rozczarowuję tych, którzy tak pomyśleli. Otóż ów pracownik, zapewne na czyjeś polecenie, w przypływie skrajnej euforii postanowił sprawdzić czy możliwe jest dotarcie na wydział w ciągu 7 minut przed jego zamknięciem! A może chcieli zobaczyć, jak bardzo zdeterminowany jest habilitant i jak bardzo zależy mu na otrzymaniu tego wyczekiwanego protokołu i opinii, bowiem o dostępności owych dokumentów poinformowano w owym mailu o 15.23!!! Habilitant załamał się swoją niemocą i brakiem możliwości teleportacji, ale rozsądny pełnomocnik poprosił  o przesłanie skanów stosownych dokumentów minutę po otrzymaniu maila, a  że nadzieja umiera ostatnia, to habilitant takową miał. Na próżno! Widać to nie o determinację habilitanta chodziło, a tych  którym zależało, żeby protokół i opinia nie trafiły do rąk habilitanta przed posiedzeniem Rady Wydziału. I tak też się stało! Protokół został odczytany publicznie na Radzie Wydziału, a pełnomocnikowi habilitanta udostępniony po jej posiedzeniu!! I nagle wszystko stało się jasne!!!

W protokole z posiedzenia Komisji Habilitacyjnej stanowiącego załącznik do podjętej uchwały Komisji w sprawie odmowy nadania stopnia doktora habilitowanego poświadczono nieprawdę w zakresie dorobku i osiągnięć habilitanta zgłoszonych do oceny, tj. poświadczono nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, a działanie to nosi znamiona działania celowego. Co więcej, w tymże protokole pominięto szereg wypowiedzi habilitanta złożonych podczas posiedzenia Komisji, w której wziął udział, część z nich zmieniono, ale także przypisano mu słowa, których nie wypowiedział, przede wszystkim to, że zgadza się z zarzutami, co jest oczywiście nieprawdą!! Gdyby protokół otrzymał przed Radą Wydziału zapewne podjąłby działania, a wtedy dopiero narobiłoby się szumu, a tak bez większych problemów wprowadzono w błąd członków Rady Wydziału uwalając habilitanta… bo przecież czy mogłoby być inaczej, skoro rada podejmuje decyzję na podstawie opinii i jej uzasadnienia, które stanowi protokół? Na tym historia się nie kończy i ciąg dalszy nastąpi, ale tymczasem obiecany wywód prawny, który sprawić może, że boskość recenzentów i członków Komisji może zostać zniweczona… Czy tak się stanie? Pożyjemy, zobaczymy…

Protokół z posiedzenia Komisji Habilitacyjnej stanowi z jednej strony dokument urzędowy będący sprawozdaniem z czynności, tj. posiedzenia Komisji w sprawie sporządzenia opinii o nadaniu lub odmowie nadania stopnia doktora habilitowanego, z drugiej strony stanowi załącznik do uchwały sporządzonej przez Członków Komisji Habilitacyjnej w sprawie nadania lub odmowy nadania stopnia doktora habilitowanego. Waga tego dokumentu jest szczególnie istotna, gdyż w dokumencie tym członkowie Komisji Habilitacyjnej poświadczają okoliczności mające znaczenie prawne, tj. czy habilitant posiada osiągnięcia wystarczające do nadania mu stopnia doktora habilitowanego. Zgodnie z art. 18a ust. 11 Ustawy  z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki [Dz.U.2014.1852 j.t. ze zm.],  Komisja habilitacyjna w terminie 21 dni od dnia otrzymania recenzji przedkłada radzie jednostki organizacyjnej uchwałę zawierającą opinię w sprawie nadania lub odmowy nadania stopnia doktora habilitowanego, o której mowa w ust. 8, wraz z uzasadnieniem i pełną dokumentacją postępowania habilitacyjnego, w tym recenzjami osiągnięć naukowych. Na podstawie tej opinii rada jednostki organizacyjnej, w terminie miesiąca, podejmuje uchwałę o nadaniu lub odmowie. Z przywołanych regulacji prawnych wynika, iż uchwałę Komisji Habilitacyjnej, wraz z jej uzasadnieniem zawartym w protokole z posiedzenia Komisji Habilitacyjnej, stanowiącym załącznik do tejże uchwały, ustawodawca uczynił  głównym źródłem dowodowym dla decyzji Rady.

Wobec powyższego bezsprzeczne pozostaje, iż członkowie Komisji Habilitacyjnej powinni dokonać oceny przedłożonego dorobku zgodnie z prawdą i ze szczególną starannością, rzetelnością i wnikliwością, do której zobligowani są prawem, jak i Kodeksem Etyki w Nauce oraz Dobrymi Praktykami w Procedurach Recenzyjnych w Nauce, bo ich opinia ma kluczowy wpływ na  wynik sprawy w postępowaniu administracyjnym o nadanie stopnia doktora habilitowanego. Tym bardziej, iż jak wynika z uzasadnienia NSA z dnia 26 kwietnia 2006 r. sygn. I OSK 1364/05 - Jeśli recenzent powoływany w postępowaniu o nadanie stopnia lub tytułu naukowego pełni rolę eksperta i specjalisty, to błędny jest wniosek, że nie może być traktowany jako biegły w rozumieniu art. 84 § 1 k.p.a. Recenzja jest opinią specjalisty z danej dziedziny lub pokrewnej, którą zajmuje się kandydat do tytułu naukowego, i jako taka, niewątpliwie, musi podlegać wszechstronnej ocenie przy podejmowaniu uchwały.”  Powołani do oceny dorobku i wydania opinii w sprawie nadania lub odmowy nadania stopnia doktora habilitowanego Członkowie Komisji Habilitacyjnej są zatem osobami uprawnionymi do potwierdzenia  okoliczności mającej znaczenie prawne i działają we własnym imieniu, ale w cudzej sprawie. Co istotne, w orzecznictwie pojawiło się  zapatrywanie, że osobą uprawnioną do wystawienia dokumentu może być jedynie osoba zaufania publicznego, której poświadczenie korzysta z domniemania prawdziwości[1], a takim zawodem jest zawód nauczyciela akademickiego. Wyrok S.A. w Krakowie, II AKA 173/99 stoi na stanowisku, że poświadczeniu z art. 271 kk są tylko dokumenty wystawione na użytek publiczny, przeznaczone do dowodzenia okoliczności w nich poświadczonych innymi dokumentami, korzystających z domniemania prawdziwości, a taki charakter ma dokument w postaci protokołu z posiedzenia Komisji Habilitacyjnej.

Sąd Najwyższy w swoim wyroku z 25 listopada 2004 r. (sygn. WA 24/04) wskazał, że poświadczenie nieprawdy może polegać na potwierdzeniu okoliczności, która nie nastąpiła, lub na przeinaczeniu rzeczywiście zaistniałej bądź na zatajeniu okoliczności, która powinna być zaświadczona w wystawianym dokumencie. Poświadczeniem nieprawdy będzie zatem np. stwierdzenie przez urzędnika, że dana działka jest objęta miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, gdy w rzeczywistości tak nie jest. Fałszerstwa intelektualnego dopuści się również urzędnik, który stwierdzi w dokumencie, że dany obywatel spełnia warunki do otrzymania dodatku mieszkaniowego czy też do otrzymania mieszkania komunalnego, gdy w rzeczywistości nawet nie podjął starań, aby to stwierdzić. W każdym przypadku poświadczenie nieprawdy musi się odnosić do okoliczności mającej znaczenie prawne, a nie prawnie obojętnej. Chodzi o takie okoliczności, z którymi prawo wiąże określone skutki. Może to zatem dotyczyć potwierdzenia przez inspektora nadzoru budowlanego, że inwestor ukończył roboty i może przystąpić do użytkowania budynku, gdy w rzeczywistości prace na budowie nadal trwają.

Należy mieć na względzie,  iż w analizowanym przypadku Członkowie Komisji Habilitacyjnej dokonali oceny dorobku i osiągnięć naukowych w oparciu o przedłożoną dokumentację tj. autoreferat, wykaz osiągnięć oraz publikacje naukowe, w których to dokumentach znajdują się wszystkie informacje pozwalające na rzetelną, zgodną z prawem ocenę osiągnieć w celu wydania opinii, o której mowa w art. 18a ust. 11. Weryfikacja treści protokołu ze stanem faktycznym pozwala stwierdzić, iż odstąpiono od wydania opinii zgodnej z prawem, a poświadczenia nieprawdy dokonano we wszystkich trzech formach, o których mowa w wyroku Sądu Najwyższego (sygn. WA 24/04), tj. potwierdzeniu okoliczności, która nie nastąpiła,  przeinaczeniu rzeczywiście zaistniałej, zatajeniu okoliczności, która powinna być zaświadczona w wystawianym dokumencie.

PS Odpowiedź na pytanie postawione w tytule felietonu dla tych, którzy mieliby wątpliwości: to  nie sen…

Monika Mularska-Kucharek

 

[1] Zob. http://prawoity.pl/wiadomosci/poswiadczenie-nieprawdy-przestepstwo-z-art-271-kodeksu-karnego, pobrano dn. 27.08.2018 r.

Dodaj komentarz

Komentarze   

+4 # Monika 2019-01-09 22:13
Wierzyć się nie chce, ale w tym kraju coraz mniej mnie dziwi
Odpowiedz
+7 # Beata 2019-01-09 15:23
Jak to jest? Elita wybitnych specjalistów świata nauki, poważanych nauczycieli akademickich, na co dzień wychowująca prawie 2 miliony młodych obywateli Polski, poprzez systematyczne ocenianie ich osiągnięć nie potrafi uczciwie prowadzić oceny swoich kolegów?
"Obiecanki cacanki, a głupiemu radość" szkoła jaką aktywujemy w naszych uczelniach?
Współczuję
Odpowiedz
4.png5.png7.png1.png5.png2.png