Zastanawiam się, dlaczego dostatecznie ostro nie zareagowałam na wypowiedź pana prof. Marka Bojarskiego, rektora Uniwersytetu Wrocławskiego (patrz poprzedni wpis: O wyższości chłopczyka nad dziewczynką) . Otóż miałam prawo sądzić, że rektor chce mi pomóc, chce tę sprawę odkręcić, chce przyjąć pismo wycofujące moje podanie o emeryturę. I to nie tylko z tego względu, że w poprzedniej rozmowie rektor dał mi do zrozumienia, że moje książki zna (przyniosłam mu je zresztą), że go interesują.

[Moja książka „Kapoan-naopak. O czeskim dla Polaków, być może mało zaawansowanych, ale mocno zainteresowanych” jest zresztą najlepiej sprzedającą się pozycją w dziejach Wydawnictwa Uniwersytetu Wrocławskiego. Jest już na rynku 14 lat, ciągle się ją dodrukowuje. Za każdy egzemplarz dostaję około 2 zł, a resztę po odliczeniu kupieckiej marży zabiera Uniwersytet Wrocławski. Następną z tej tytułowej serii, przygotowaną w roku 2013, wydałam jednak w „Aferze” – dla utrzymania się w stylu, skoro moje wysiłki i starania zakończyły się... aferą!]

Prawo do dobrodusznego przyjęcia obraźliwej w gruncie rzeczy rady rektora dało mi również pewne sugestywne porównanie, którym prof. Bojarski w rozmowie w dniu 29.06.2011 się posłużył (zanim udzielił mi rady, żebym się przed dziekanem Sarnowskim rozpłakała). Otóż porównał siebie do strażaka gaszącego na Uniwersytecie Wrocławskim punkty zapalne. Już-już powstaje ogień, ale wzywają go na pomoc i udaje mu się pożar ugasić w zarodku. Podał też przykład udanego ugaszenia zarzewia-konfliktu, który o mało się w pożar nie przerodził, ale szczegółów tej opowieści nie zapamiętałam. W moim przypadku, dodam,  zarzewie jednak pozostało nieugaszone, pożar przybrał rozmiary katastrofalne, a plotki głoszą, że rozprzestrzenia się na inne kierunki.

Rozmowa z panem rektorem prof. Markiem Bojarskim, o której pisze w tym i poprzednim wpisie i której świadkami było dwóch moich kolegów, odbyła się 29 czerwca 2011.

Dlaczego zatem pismo rektora, w którym rzekomo przyjmuje moją rezygnację z pracy (nie zważając na to, że sam mnie do niej sprowokował, publicznie interpretując to jako grę dla podwyższenia pensji, nie zważając  na wycofanie tej rezygnacji w obliczu fiaska tejże gry w dniu 22 czerwca 2011), czyli pismo rektora, które odmawia mi przedłużenia zatrudnienia na Uniwersytecie Wrocławskim, ma datę 22 czerwca 2011 ???

Kłamstwo!!! Afera!!! Pali się!!!

 

 

 

Dodaj komentarz

7.png4.png1.png5.png9.png3.png