Od czasu zebrania poświęconego „mojemu poprzednikowi” towarzyszyło mi przeświadczenie, iż będę następna. Niby wszystko jest w porządku, ale coś śmierdzi, jak schowane przez wkurzonych fachowców w szybie wentylacyjnym surowe jajo.

Szykanowanie mojej osoby rozpoczęło się już w semestrze zimowym 2011/12, natomiast sytuacja rozwinęła się dynamicznie w semestrze letnim. Starałam się dla własnego dobra nie reagować, zwarzywszy na fakt iż trudne dla mnie sytuacje miały miejsce na zebraniach bodajże 15 osobowego zespołu, które wówczas były regularnie organizowane. Ostrzejsze przeciwstawienie się grupie, która już wcześniej uczestniczyła w szykanowaniu kolegów, zatem miała już wpojone pewne wzorce moralne[1] mogłoby doprowadzić do awantury i oficjalnego usunięcia mnie z zespołu ze standardowym stygmatem „konfliktowa”. Nikt nie stanął w mojej obronie, nawet ci z „kolegów”, którzy pracowali na ASP i mieli naukowe tytuły.

Zaczęłam mieć zdrowotne problemy i zaszła konieczność abym udała się na urlop dla poratowania zdrowia, pierwszy po prawie dwudziestu latach pracy.

Rozpoczęłam oficjalne starania aby przerwać wrogą atmosferę dookoła mojej osoby, zwarzywszy również na fakt iż zaobserwowałam wrogie zachowanie również u pracowników administracji. Zapisałam się do Związku Nauczycielstwa Polskiego i za radą ówczesnego prezesa w lutym 2013 roku zwróciłam się o pomoc do Komisji Pojednawczej przy Politechnice Wrocławskiej. W udokumentowanym wniosku poprosiłam m.in. o:

  • rozwiązywanie zgłaszanych przeze mnie problemów w określonych terminach i z zachowaniem godności osobistej osób uczestniczących, opierając się na faktach, a nie tzw. „plotkach
  • przedstawianie konkretnych zażaleń dotyczących mojej pracy bądź zachowania (np. w rozmowie na osobności były bezpośredni przełożony zakomunikował mi iż koledzy mają do mnie pretensję o to, że za bardzo cieszę z „osiągnięć zawodowych”) oraz przedstawianie tego w sposób nie naruszający mojej godności osobistej
  • zaprzestanie obarczania mnie odpowiedzialnością za błędy innych pracowników
  • zaprzestanie tworzenia wrogiej atmosfery w stosunku do mnie oraz spowodowanie usunięcia skutków takiego postępowania
  • umożliwienie swobody wypowiedzi z uwzględnieniem dynamiki rozmowy, dyskusji oraz oficjalnej wypowiedzi
  • przekazanie informacji dotyczących zasad korzystania za sprzętu, przekazanie informacji dotyczących zasad korzystania z materiałów.
  • przekazywanie informacji oraz poleceń wprost.
  • zaprzestanie wymagania wykonywania obowiązków w trakcie zwolnień, urlopów  oraz  urlopów dla poratowania zdrowia
  • podawanie merytorycznych przyczyn usunięcia przedmiotu (na zebraniu publicznie w upokarzajmy sposób poinformowano mnie o usunięciu autorskiego przedmiotu, który cieszył się dużym powodzeniem)
  • przydzielanie grup dydaktycznych zgodnych z moimi kwalifikacjami.

Po prawie miesiącu otrzymałam taką oto odpowiedź
Odpowiedź Komisji Pojednawczej. pdf

Powodem skierowania przeze mnie sprawy do Komisji Pojednawczej był sposób w jaki reagowano na skargi moich „poprzedników”. Zatem zwracając się o pomoc do Związków Zawodowych Nauczycielstwa Polskiego przy Politechnice Wrocławskiej upewniałam się, że postępowanie pojednawcze odbędzie się poza osobą Dziekan Wydziału (w piśmie nadmieniłam iż jestem kolejnym pracownikiem dookoła którego powstała „wroga atmosfera”).

Nawet nie przeprowadzono rozmów ani ze mną ani z „adwersarzem”, a moją sprawę przekazano Dziekan Wydziału. Zatem „gorący kartofel” został przekazany Dziekan, pomimo tego iż  postępowanie pojednawcze jest wskazywane jako korzystny sposób rozwiązywania sporów. Nadmieniam iż przewodniczącym Komisji był związkowy „kolega” wówczas jeden z wice prezesów ZNP na Politechnice Wrocławskiej. http://www.osastowarzyszenie.pl/aktualnosci.html  (mgr T. Juraszek  Postępowanie pojednawcze, jako alternatywa dla procesu sądowego, dostęp 22.03.2019)

Aczkolwiek Dziekan Wydziału początkowo deklarowała pomoc, to po przekazaniu Jej dokumentacji zapadła cisza. Nie otrzymałam zatem pomocy ani ze strony ZNP, ani ze strony Komisji Pojednawczej, nie mówiąc już o władzach Wydziału. Wróciłam z urlopu dla poratowania zdrowia i jazda zaczęła się od nowa. Jak już wspomniałam grupa miała wpojone określone moralne wzorce i jak wynika z moich obserwacji jednoczyła się przeciw kolejnemu „wrogowi”. W konflikt zostali zaangażowani nawet ci z „kolegów”, którzy nie angażowali się w konflikty z moimi „poprzednikami”. Izolowano mnie od prac zespołu, nie informowano i dezinformowano w sprawie prac zespołu, robiono mi wręcz szczeniackie żarty, w trakcie mojej nieobecności zmieniono wystawioną przez mnie ocenę i usiłowano zmienić kolejną.

Nie dawałam się sprowokować do awantury, co jak osobiście uważam zaczęło powodować eskalację wrogich zachowań. Nie wystarczyły zebrania. Któregoś dnia piętnaście minut przed zajęciami zostałam poroszona na rozmowę teoretycznie w cztery oczy, ale  w pomieszczeniu obok było dwoje starszych wykładowców. W trakcie tej rozmowy ubliżano mi. Jestem osobiście przekonana iż przebieg tego spotkania oraz ewentualne procedury postępowania ze mną, w razie mojej ostrej reakcji zostały wcześniej z „niemymi” uczestnikami rozmowy uzgodnione. Po zebraniu Zakładu, w trakcie którego usiłowano w upokarzający dla mnie sposób przejąć efekty mojej pracy (projekt artystyczny, którego byłam kierownikiem), które były po moją opieką, po bez mała półtora roku od złożenia wniosku o wszczęcie pojednawczego postępowania, za radą politechnicznych prawników złożyłam dnia 20.05.2014 roku pismo do Dziekan Wydziału. W międzyczasie 6 maja 2014 roku. złożyłam zastrzeżenie na otrzymaną ocenę do Wydziałowej Komisji Oceniającej przy Wydziale Architektury P.Wr. Ocenę podtrzymano, nie otrzymałam żadnego uzasadnienia podtrzymania oceny.

Dosyć szybko zostałam pisemnie zaproszona na rozmowę, w której uczestniczył również mój ówczesny bezpośredni przełożony. Pomimo nieformalnego i familiarnego charakteru rozmowy (nie sporządzono ani notatki służbowej, ani protokołu) miałam nadzieję, że wrogie zachowania zostaną zastopowane a ich skutki usunięte.

Ponieważ rozmowa w dniu 3.06.2014 roku nie poprawiła mojej sytuacji, w dniu 10.07.2015 roku złożyłam pismo do J.M. Rektora Politechniki prof. Tadeusza Więckowskiego, we współpracy z radcą prawnym Związku Nauczycielstwa Polskiego

Pismo do J.M. Rektora. pdf

Po trzech miesiącach oczekiwania w dniach  na początki października.2015 roku zwróciłam się z telefonicznym zapytaniem do Kancelarii Rektora o tok postępowania w mojej sprawie. Poproszono mnie o cierpliwość i zapowiedziano, iż otrzymam odpowiedź na piśmie.

Odpowiedzi na piśmie nie otrzymałam, ale dnia 23.10.2015 roku odbyła się rozmowa z inicjatywy ówczesnej Dyrektor Działu Zarządzania Zasobami Ludzkimi w obecności Radcy Prawnego P.Wr. Gdy na miejscu poinformowano mnie o obecności na spotkaniu Radcy Prawnego P.Wr. zaproponowałam przełożenie spotkania i zaproszenie Radcy Prawnego prowadzącego moją sprawę. Zostałam zapewniona, że ta rozmowa ma na celu tylko dogłębniejsze zrozumienie sprawy.

W listopadzie otrzymałam zaproszenie na kolejną rozmowę, tym razem od p. Dziekan Wydziału. Nie zostałam wcześniej poinformowana o tym, aby jakikolwiek aspekt mojej skargi został przekazany do rozpatrzenia przez p. Dziekan, więc rozmowę, która odbyła się 23.11.2015 r. można potraktować jako kolejną rozmowę o nieoficjalnym, nieformalnym charakterze.

Kolejne pismo skierowane do J.M. Rektora, w którym dopominałam się, aby wreszcie rozwiązać moją sprawę złożyłam 28.12.2015 roku, więc prawie pół roku po złożeniu pierwszego. W międzyczasie dosłownie „bombardowałam” Dziekan Wydziału mailami informującymi o „incydentach”, które miały miejsce w zespole, tudzież prośbami o interwencje, ponieważ wrogie zachowania nie zostały zatrzymane, nawet po rozmowie z dnia 23.11.2015 r.

Odpowiedź na zgłaszanie nieprawidłowości otrzymałam w piśmie z dnia 4.04.2016 roku, a więc po dziewięciu miesiącach od złożenia skargi do J.M. Rektora

Odpowiedź „Komisji ds. wyjaśnienia sprawy. pdf.

Powołana przez byłego J.M. Rektora „Komisja ds. wyjaśnienia sprawy” nie wyjaśniła żadnej ze zgłoszonych przeze mnie spraw, nie ustosunkowała się do moich propozycji rozwiązania, ale w zamian za to nie posiadając mocy prawnej do orzekania o tym, że „mobbing był lub go nie było”, stwierdziła iż moje zarzuty dotyczące mobbingu, stalkingu oraz szykanowania mnie w miejscu pracy nie potwierdziły się.

„Komisję ds. wyjaśnienia sprawy” powołał dnia 19.01.2016 roku J.M. Rektor na podstawie wewnętrznego Zarządzenia nr 88/2015 z dnia 11.12.2015 roku. Zatem wewnętrzne zarządzenie weszło w życie po pięciu miesiącach od zgłoszenia przeze mnie skargi. Jako przewodniczącą Komisji J.M. Rektor powołał prof. Elżbietę Trocką‑Leszczyńską, Dziekan Wydziału Architektury.

W projekcie opracowanym przez Podzespół prawny obradujący pod Przewodnictwem Pełnomocnika Rządu do spraw Równego Traktowania w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

dotyczący Wewnętrznej Polityki Antymobbingowej w Rozdziale III, par 4, punkt 10 wyraźnie jest wskazane, że: cyt „Pracodawca jest zobowiązany wyłączyć członka Komisji od udziału w postępowaniu, jeżeli zostaną uprawdopodobnione okoliczności, które mogą budzić wątpliwości co do jego bezstronności. W takim przypadku członka Komisji wskazuje Pracodawca.”

Prof. Elżbieta Trocka‑Leszczyńska jako Dziekan Wydziału Architektury zrezygnowała z reakcji na wcześniejsze „incydenty”, co mogłoby zapobiec nowym. Nie była też w stanie rozwiązać mojej sprawy. Ale będąc przewodniczącą Komisji, a zarazem będąc zwierzchnikiem jednostki administracyjnej uzyskała dostęp do całości dokumentacji. Nie uznano natomiast za zasadne zaproszenie do prac Komisji przedstawicieli Związków Zawodowych działających przy P.Wr., i to zarówno ZNP, jak i Solidarności pomimo tego, iż Związki Zawodowe posiadają uprawnienia zagwarantowane aktami prawnymi, pomimo tego, iż w piśmie zaakcentowałam swoją rolę jako przedstawiciela ZNP do reprezentowania interesów pracowniczych.

Było dla mnie bardzo niezrozumiałe dlaczego Komisja nie poprosiła o wyjaśnienia NSZZ „Solidarności”, jako że spośród trzech zrzeszonych w tym związku osób pracujących w Zakładzie dwie pełniły znaczące funkcje: Społecznego Inspektora Pracy oraz delegata z ramienia „Solidarności” na Walne Zebranie Delegatów Krajowej Sekcji Nauki  i jednocześnie  delegata  Wrocławskiego Ośrodka na Walne Zebranie Delegatów KSN. Z tego  wniosek iż zespół w którym pracuję powinien być wręcz modelowy z zakresie  przestrzegania prawa pracy, etyki zawodowej oraz etosu  akademickiego, nie mówiąc już o „dobrych”  pracowniczych relacjach.

Prof. dr inż. Tadeusz Więckowski skończył kadencję pełnienia godności i funkcji Rektora Politechniki Wrocławskiej. Zależało mi na uzyskaniu odpowiedzi na zamieszczone w piśmie prośby oraz na skutecznym rozwiązaniu wszystkich aspektów sprawy, więc o pomoc zwróciłam się  do obecnego J.M. Rektora prof. Cezarego Madryasa w piśmie z dnia 27.10.2016 roku

Pismo 2 do J.M. Rektora. pdf

 Zdaję sobie sprawę z tego, że Rektor nie musi się zajmować wszystkimi sprawami osobiście, przekazując problemy do rozwiązania upoważnionym do tego podwładnym, lecz odpowiedź, którą otrzymałam przeszła moje najśmielsze oczekiwania w negatywnym tego słowa znaczeniu.

  Odpowiedź J.M. Rektora. pdf.

W styczniu 2017 roku wniosłam sprawę do Sądu Pracy przeciwko pracodawcy, sprawę prowadzi niezależna kancelaria. Zrezygnowałam z prowadzenia mojej sprawy przez radcę prawnego ZNP, zrezygnowałam z bycia przedstawicielem ZNP na Wydziale Architektury i wystąpiłam ze związku zawodowego ZNP.


[1] Joanna Wyleżałek, Mobbing uczelniany jako problem społeczny, Wydawnictwo SGGW, Warszawa 2012, str. 183

Dodaj komentarz

3.png7.png8.png8.png2.png7.png