10 02.2016 15:27

Jeszcze do sprawy „minusowania” zasług Władysława Milerskiego

Podobno Martinek rok temu zgłosił do planu wydawniczego UWr. książkę o „tożsamości” mieszkańców czeskiego Śląska. Nie zatwierdzili mu jej i teraz próbuje ją wydać w „Atucie”, nawet płacąc za to wydanie (ma dwie pensje: w Opawie, choć z polskiego punktu widzenia nie wolno mu tam pracować, bo „gwarantuje” bohemistykę we Wrocławiu, i we Wrocławiu, ale tu z czeskiego punktu widzenia nie wolno mu pracować, bo wolno mieć tylko 1,4 etatu*).

Co prawda książka dotyczy „tożsamości” wyrażanej w fikcji literackiej, ale jeśli założenie historyczne będzie fałszywe, to „Atut” może się skompromitować w kręgach fachowych.

Jak mi kiedyś wspominał dyrektor Książnicy Cieszyńskiej i jak sama wiem z konferencji, Martinek popiera teorię lansowaną przez niektórych czeskich naukowców, zwłaszcza niektórych lokalnych, że czeski Śląsk od zawsze był czeski, język tamtejszy jest "pograniczną mieszaniną", a Polacy napłynęli tam tylko w związku z industrializacją.

Badania, choćby Jaroslava Lipowskiego badania nad nazewnictwem w XVII w. (źródło: miejscowe księgi metrykalne) wskazują na zupełny brak pierwiastka czeskiego. Podobne poglądy reprezentował p. Milerski (nie utytułowany naukowiec) i prof. Kadłubiec, który jest najwybitniejszym polskim naukowcem tamtego regionu.

Jak znam Martinka (a znam go, służę jego dawnymi listami do mnie), to on zawsze pójdzie za doraźną korzyścią, poglądy przystosuje (i tak ich zresztą nie ma). Rusycyści go zatrudnili, bo nie mieli o nim ani o jego pracach ZIELONEGO pojęcia - a poza tym jest im wszystko jedno wobec WIELKIEJ ROSJI, której są wyznawcami

Martinek być może dostanie jakieś recenzje od rusycystów (tzw. "slawistów"), ale te recenzje będą tylko wyrazem „grzeczności” wobec kolegi albo rezultatem fałszywego zobowiązania wobec dyrekcji IFS UWr. i jej popleczników.

Podobnie zrobili z moją byłą doktorantką MM.  Przeczytałam tekst jej książki podoktoratowej, niestety nie poprawiła książki według moich wskazówek. Recenzentka zewnętrzna napisała negatywną recenzję wydawniczą, wtedy w tajemnicy przed nią i przede mną dyrektor Paszkiewicz posłała książkę do innego recenzenta - i książkę w tej postaci udało się wydać! (Pani Paszkiewicz jest bowiem taka „dobra” i chciała sobie wyhodować popleczniczkę.)

Okazało się, że MM nie ujęła tam pewnych podstawowych rzeczy, trafiły do mnie listy innych profesorów z pretensjami. Nie ja jednak odpowiadam za kształt książki, nikt mnie nie pytał, nawet nie dostałam egzemplarza tej książki. Książki też nie dostała jej pierwotna recenzentka – źle napisała, to „za karę” nie dostała. W rezultacie MM, już po doktoracie i z ładnymi planami habilitacyjnymi, wyjechała do  Wielkiej Brytanii - myślę, że tam pracuje, ale w innym zawodzie, jako grafik.

Lekceważeniem, złą wolą i ignorancją w IFS UWr. rozwalają, co tylko mogą.

Wielce podejrzaną sprawą jest to, że zatrudnili tam aż 3 absolwentów opolskiej polonistyki, którzy trzęsą całym kierunkiem (habilitowani tylko dojeżdżają). Być może opolanie podzielają poglądy Martinka co do „tożsamości” czeskiej obecnie części Księstwa Cieszyńskiego? Bieda w tym, że nie umieją po czesku, a poza tym reprezentują kierunki naukowe (jeśli coś w ogóle reprezentują) zupełnie bohemistyce niepotrzebne.   

 

 

 

4.png4.png2.png8.png9.png8.png