Nieoczekiwanie dostałam list od pana Martinka. Postanowiłam go opublikować na blogu z kilku ważnych powodów:

  1. Ze względu na to, że umieściłam tu też inne listy, które dostałam w związku z tym blogiem.
  2. Ze względu na to, że list ten dopełnia charakterystykę kadry nauczającej na bohemistyce w Instytucie Filologii Słowiańskiej UWr., o której to kadrze traktował poprzedni wpis na tym blogu.
  3. Ze względu na kontynuację działalności Klubu Admiratorów dra Martinka, założonego ongiś przez kilkoro Polaków i Czechów, funkcjonującego nieregularnie w godzinach wieczornych po sesjach konferencyjnych, na których wymieniony występował.
  4. List jest ciekawy ze względów stylistyczno-kompozycyjnych, bo zawiera  intencjonalną i znaczącą cytację innego listu, co jest dość charakterystyczne dla czeskiego życia literackiego (choć tylko w pewnych okresach jego rozwoju).

List pozostawiam w wersji oryginalnej, jest zrozumiały, napisany całkiem nieźle po polsku, co jeszcze mocniej skłania do przesunięcia autora do badań polonistycznych, badań literatury na pograniczu polsko-czeskim, jak sam o tym pisze – i przeniesienia go, jak postulowałam, na polonistykę UWr.

Ze względu na to, że pograniczem polsko-czeskim i jego dialektami (oraz idiolektami), a także twórczością w tych językach już dawno zajęły się naukowo uniwersytety lub szkoły wyższe w Ostrawie, w Opawie, w Ołomuńcu, w Opolu, w Raciborzu, w Katowicach i w ich filii cieszyńskiej (a więc kontynuowanie tej linii jest płukaniem fusów – i wmawianiem, że to kawa), proponuję, aby bohemistyka UWr. zajęła się naukowo literaturą czeską pochodzącą „z serca” Czech, ewentualnie też literaturą na pograniczu czesko-niemieckim (bo my na byłym pograniczu żyjemy).

Najlepiej by było jednak pomyśleć o germanobohemistyce. W każdym razie bohemistyka UWr. jako „gorsza” polonistyka, na której nauczający nie wiedzą, jak studentom odpowiedzieć na pytania, albo mówią szeptem, bo w ogóle nie umieją po czesku, na której egzaminy z gramatyki czeskiej polegają na analizie polskich zdań, a na zajęciach z literatury oscyluje się w kierunku Zaolzia i jego  okolic – absolutnie nie pociąga.

Z drugiej strony „magistrzy bohemistyczni” nie nadążają za wiedzą wynoszoną z polonistyki UWr.  

   Zofia Tarajło-Lipowska

profesor nauk humanistycznych ze specjalnością: historia literatur zachodniosłowiańskich i językoznawstwo słowiańskie; profesor zwyczajny w Wyższej Szkole Filologicznej we Wrocławiu; członek Rady Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego

 Szanowna Pani Profesor.
Niewyrażam zgodę na przetwarzanie mojej korespondencji prywatnej zawartej w mojej korespondencji elektronicznej, e-mailowej z dnia 7. 4. 2017 w 9:28 god., z Pania Profesor, dla publikowania na webie Bohemistyka Wroclawska prowadzonym przez Pania Profesor (zgodnie z ustawą z dnia 29.08.1997 r. o ochronie danych osobowych, Dz. U. Nr 133, poz. 883 z późniejszymi zmianami).
W tym kontekscie zadam o znieszenie strony blogu na webie Bohemistyka Wroclawska, gdzie ta korespondencja zostala bez wczesniejszej zgody ze mna opublikowana.
Z uszanowaniem
Libor Martinek, Zaklad Bohemistyki, IFS UWr.
http://bohemistyka.bloog.pl/id,360271648,title,Pan-Libor-Martinek-pisze,index.html

Niniejszy wpis na blogu cieszy się średnim powodzeniem, więc przypuszczam, że sprawa nie jest szerzej znana. Na wszelki wypadek przypominam adresy wpisów, których może dotyczyć list p. L. Martinka (ten list otrzymałam przedwczoraj):

Refleksja aktualna, a nawet polityczna - 6.10.16 (pośrednio może dotyczyć); Głupota i bezczelność - 25.09.16; Óndra Lysohorsky story, czyli związki polsko-czesko-radzieckie - 26.08.16; Pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy - 18.07.15; Fragment pracy naukowej Libora Martinka - 9.07.15; V Kongres Światowej Bohemistyki Literaturoznawczej - 8.03.15; Kto komu za co płaci i z czego - 7.08.14; Studentka bohemistyki pisze - 2.06.14 (przeszło 2000 kliknięć potwierdzających opisany tam stan).

ZTL

26 MAJA 2017 DODAŁAM, CO NASTEPUJE:

Wskutek kategorycznego żądania autora listu (tutaj na czerwono) byłam zmuszona przedmiotowy list zdjąć z blogu. Dodam, że nawet nie podejrzewałam, że była to korespondencja prywatna. Jej treść na to nie wskazywała.

(Na marginesie dodam, że kiedy w roku 2011  dostałam dwa anonimy od p. Kusala, i podniosłam tę okoliczność na Radzie IFS UWr. - p. Kusal przyznał się do ich wysłania, ale tłumaczył zajście tym, że była to korespondencja prywatna. Dziekan Sarnowski odniósł się do tego ze zrozumieniem.)

Tym niemniej w sprawach wokół mego blogu wygrywa kultura (osobista) czeska nad kulturą polską, choć nie twierdzę, że opisane tu zachowania są dla tych kultur reprezentatywne. Nie twierdzę też, że nie są typowe.

Trzy-cztery lata temu zablokowano mi bowiem blog z powodu skargi, ponieważ umieściłam na nim zdjęcie swoich gości na imieninach, wśród których była p. Anna Paszkiewicz. Prawdopodobnie chodziło o to, że zdjęcie było "prywatne" - ta pani przeciw publikacji zaprotestowała na odpowiednio wysokim szczeblu organizacji blogów. 

Autor listu (tutaj na czerwono) przynajmniej mnie wcześniej ostrzegł, zamiast od razu lecieć ze skargą i utrudniać mi życie.

 

 

 

Dodaj komentarz

7.png4.png1.png6.png2.png8.png