22 03.2016 10:00

Przeczytałam w Wyborczej, że gdańskiego urzędnika poczęstowano cukierkami z alkoholem, a następnie wezwano policję z alkomatem, żeby go skompromitować.

Jak Rada Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego w dniu 21 czerwca 2011 głosowała nad dalszym zatrudnieniem mnie na stanowisku profesora i przegłosowała, że zatrudniać mnie nie będą (przy czym wniosek o profesurę dla mnie wystosowała niecałe pół roku wcześniej), to przed głosowaniem Rada IFS UWr. WYPIŁA TOAST SZAMPANEM, podanym przez przewodniczącą zebrania dyrektor Annę Paszkiewicz.
Mimo to rektor Marak Bojarski na podstawie tego głosowania podjął decyzję o niezatrudnianiu mnie, a na moje miejsce przyjął Czecha doc. Libora Martinka, specjalistę od polskiej literatury Sląska Cieszyńskiego.
Ciekawych zapraszam na blog www.bohemistyka.bloog.pl , począwszy od najstarszego wpisu Wykolegowana.

Może trzeba było wezwać policję z alkomatem, niech zmierzy trzeźwość aktorów tego przestawienia? Że też na to nie wpadłam, byłby to kontrargument w stosunku do twierdzenia rektora Bojarskiego (według jego zeznania w sądzie!), że odmawiając kontynuowania ze mną stosunku pracy kierował się wynikami tego głosowania (tuż po toaście szampanem!)

prof. dr hab. Zofia Tarajło-Lipowska

Dodam jeszcze do wspomnień, że butelek szampana było kilka, ale kto płacił, nie wiem. Może z pieniędzy UWr.??? "Kieliszkami" do szampana były białe, cieniutkie plastikowe kubki.

Rozlewali go i roznosili Krzysztof Kusal i Krzysztof Bałaban. Pierwszy został wkrótce awansowany przez tego samego rektora Bojarskiego na dyrektora Rosyjskiego Centrum (???) na tymże czwartym piętrze budynku na Pocztowej 9 (obecnie to lokum chronią zamykane drzwi - pancerne?). Drugi z roznoszących to informatyk w IFS UWr., prywatnie syn znajomych pani Paszkiewicz z okresu studiów. Na głosowaniu, i na piciu szampana oczywiście też, był obecny również ówczesny dziekan Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego Michał Sarnowski (odziany w czarną, błyszczącą marynarkę - czyżby dla podkreślenia uroczystego charakteru zebrania?)

Byłam przy tym, ale szampana nie piłam, nie tyle z powodu świadomości, że za chwilę odbędzie się "kaźń" nade mną (nie wiedziałam o tym), ale dlatego, że na Radę na ulicy Pocztowej przyjechałam samochodem.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

3.png4.png9.png9.png3.png5.png