Kolejna odsłona „jednego dnia z życia uwalonego habilitanta” stanowi kontynuację wątku podjętego w pierwszym felietonie. Trudno przemilczeć bowiem atrakcje, których dostarczono głównemu aktorowi przedstawienia pt. „Postępowanie habilitacyjne”, czyli habilitantowi, a które to wiążą się bezpośrednio z grą innych jego aktorów – obradujących na posiedzeniu członków Komisji Habilitacyjnej. I choć wszyscy wydawali się bardzo zaangażowani w swoje powierzone role, i każdemu z grających należą się wyrazy uznania za wysiłek włożony w realizację scenariusza dramatu, którego główny bohater niczym Józef K. z  surrealistycznego „Procesu” Kafki doświadcza serii absurdalnych, niezrozumiałych wydarzeń, to z pewnością jednej z tych osób warto poświęcić nieco więcej uwagi. Tą osobą jest sekretarz Komisji Habilitacyjnej, ponieważ jego rola w postępowaniu habilitacyjnym jest kluczowa! Dlaczego? Otóż, jak trafnie zapisano w wytycznych do roli sekretarza, to właśnie ten aktor przygotowuje dokument, na podstawie którego podejmowana jest decyzja w sprawie nadania lub odmowie nadania stopnia doktora habilitowanego. Tenże dokument to protokół wraz z opinią, uchwałą Komisji,  który to odczytywany jest podczas posiedzenia Rady Wydziału, na której rozstrzygane są losy habilitanta w sprawie wniosku o nadanie stopnia doktora habilitowanego. Stąd też wybór sekretarza powinien być szczególnie staranny, jak brzmią głosy rozsądku wyrażone w  Notatce dot. Pracy Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów.

I trudno się nie zgodzić z autorami tej cennej rady dotyczącej obsadzenia roli sekretarza, i nie ma się co dziwić, że na ogół główny bohater omawianego przedstawienia zanosi błagalne modły nie tylko o sprawiedliwych, rzetelnych, przychylnych recenzentów, ale także odpowiedniego sekretarza. I choć pierwotnie bohater felietonów nie zdawał sobie sprawy z zasadności tych twierdzeń i szczególnej roli sekretarza, to niestety doświadczył tego na własnej skórze. I zapewniam Czytających,  że z opowieści habilitanta wynika, że było to dotkliwe doświadczenie, a nawet traumatyczne, zważywszy na skutki poczynań sekretarza, z którymi  zmaga się do dzisiaj on sam, a przy okazji także instytucje stojące na straży przestrzegania prawa oraz respektowania praw obywatelskich!

Tenże życzliwy, będący autorytetem dla habilitanta, obdarzany przez niego pełnym zaufaniem sekretarz, z niewiadomych powodów stopniowo zaczął odstępować od powierzonej mu roli, która bez wątpienia wiąże się bezstronnością, rzetelnością i skrupulatnością.  Dał temu wyraz swoją postawą na różnych etapach „przedstawienia”, tj. tuż przed posiedzeniem Komisji Habilitacyjnej, podczas jej posiedzenia, a także już po, kiedy to odmówił habilitantowi prawa do autoryzacji swoich wypowiedzi, nie przedstawił do podpisu protokołu, a także odmówił prawa zapoznania się z protokołem przed posiedzeniem Rady Wydziału, i co więcej, nie złożył dokumentu do akt sprawy, mimo iż obowiązek ten wynika z Ustawy. I choć argumentował ten fakt, w złożonym pisemnym oświadczeniu, przedłużającym się czasem zabierania podpisów od członków Komisji Habilitacyjnej, to zrobił to w tak enigmatyczny sposób, że nic z tego nie wynika, a może takie było założenie? Ale co ciekawe, w tym właśnie oświadczeniu ochoczo obwieścił, że uchwała Komisji Habilitacyjnej sporządzona i podpisana została w dniu posiedzenia Komisji, ale była w posiadaniu sekretarza do czasu skompletowania pozostałych dokumentów, przede wszystkim protokołu (sic!).

A zatem sekretarz postanowił ją przetrzymać? Z jakich realnych powodów – nie wiadomo! A może jednak wiadomo!? W końcu sekretarz jakiś powód miał! Chciał coś skompletować, choć niewątpliwie trudno zrozumieć o skompletowaniu jakich pozostałych dokumentów pisał sekretarz skoro z Ustawy wynika jednoznacznie, iż Radzie Wydziału przedkładana jest opinia Komisji Habilitacyjnej w postaci uchwały? A ona przecież istniała, ale sekretarz postanowił uczynić ją niedostępną dla tych, którzy mieli prawo się z nią zapoznać!! Co ważne, żadnych innych dokumentów, poza protokołem i uchwałą, sekretarz nie przedłożył, a z pewnością nie stwierdzono ich w aktach. Nie stwierdzono nawet tych, które powinny zostać załączone, choćby wyjaśnienia habilitanta dotyczące nieprawdziwych zarzutów zawartych w recenzjach przesłanych przed posiedzeniem Komisji do sekretarza z prośbą o rozesłanie do wszystkich pozostałych członków Komisji, ale także pisemnych opinii dotyczących dorobku, pozostałych członków Komisji Habilitacyjnej, o które ponoć prosił przewodniczący, i o których powstaniu zapewniał sekretarz. Z jakiego powodu nie zostały załączone - nie wiadomo? Czy w ogóle powstały – nie wiadomo? Może w ostatniej chwili ktoś zmienił wytyczne, coś odwołał i zwolnił członków Komisji z przygotowania opinii? Może istniało ryzyko, że będą zawierać jakieś pozytywne konkluzje i namieszają w scenariuszu? W końcu opinia jednego z członków Komisji, który był nieobecny podczas posiedzenia Komisji Habilitacyjnej takowe konkluzje zawiera, a już z pewnością są w niej prawdziwe informacje na temat dorobku, w przeciwieństwie do recenzji i protokołu, w których nieprawdziwych informacji tyle, że ho ho, ale o tym w kolejnych felietonach. Istotny jest fakt, i jednocześnie niezrozumiały, że z niewiadomych powodów treść tej opinii na temat dorobku habilitanta tego nieobecnego członka Komisji została zupełnie pominięta podczas obrad szanownej Komisji,  mimo iż jak wynika z informacji zawartych w protokole miała zostać odczytana!! Czy była odczytana – nie wiadomo! A jeśli była odczytana, tak jak to wynika z zapowiedzi przewodniczącego, to czy jej treść została usunięta z protokołu? A jeśli tak, to czy przez sekretarza, skoro jest autorem protokołu? Czy może na czyjeś polecenie? A może była za długa? Kto wie?!

Och! Pytanie za pytaniem!! Z pewnością jednak, skoro protokół ma odzwierciedlać przebieg posiedzenia, to bezsprzecznie opinia, o której mowa powyżej, powinna  znaleźć odzwierciedlenie w treści protokołu, powinna również stanowić załącznik do protokołu, skoro członkowi Komisji Habilitacyjnej zostali z nią zapoznani i była przedmiotem obrad! Czy tak się stało – nie! I tym sposobem sekretarz wcielający się w rolę cenzora uniemożliwił członkom Rady zapoznanie się z treściami rzucającymi nieco inne spojrzenie na dorobek habilitanta! Czy celowo? Czy może przez nieuwagę? Kolejne pytania pozostające bez odpowiedzi – przynajmniej na dzień dzisiejszy!

Trzeba przyznać, że sporo tego, ale czy to już wszystko? Otóż  nie! Swoistym wyrazem odegrania roli cenzora była jednak  ingerencja w złożone przez habilitanta wyjaśnienia podczas posiedzenia Komisji Habilitacyjnej. Po lekturze tego wyczekiwanego, skutecznie ukrywanego przed posiedzeniem Rady dokumentu w postaci opinii Komisji i jej załącznika, czyli protokołu okazało się, że sekretarz po raz kolejny wcielił się w rolę cenzora, a tym samym odstąpił od roli notariusza, relacjonującego przebieg czynności! Ku ogromnemu zdziwieniu, i niezrozumieniu sięgającemu zenitu okazało się, że sekretarz w tymże protokole po pierwsze: pominął część wyjaśnień złożonych przez habilitanta, szczególnie tych, które podważały postawione nieprawdziwe zarzuty w recenzjach, po drugie: zmodyfikował wypowiedzi habilitanta, po trzecie: przypisał habilitantowi słowa, których on nie wypowiedział! Z jakich powodów – nie wiadomo! Czy była to jego fantazja, czy skutecznie realizował czyjś plan – nie wiadomo!! Wiadomo jedno – żadna szczególna rola sekretarza w postępowaniu habilitacyjnym nie uprawniała go do ocenzurowania wyjaśnień złożonych przez habilitanta! NIE MIAŁ PRAWA TEGO ROBIĆ! Wiadomo również, że było to bardzo dotkliwe i miało istotny wpływ na wynik sprawy!

Tym bardziej empatycznym Czytelnikom proponuję wyobrazić sobie choć przez chwilę, jak czuł się habilitant po zapoznaniu się z protokołem, w którym nie tylko zamieszczono szereg nieprawdziwych  informacji na temat jego dorobku, ale dokonano tak istotnej ingerencji w jego wypowiedzi!! Szczególnie, iż miał świadomość, że z racji waloru dowodowego, jakim jest protokół w postępowaniu habilitacyjnym nie tylko miało to wpływ na opinię i decyzję Rady Wydziału, ale że zapoznając członków Rady z tym dokumentem, publicznym odczytaniem jego treści habilitant został zniesławiony w oczach zacnego grona osób, w tym ludzi, których ceni, darzy szacunkiem, z opinią których się liczy. Czy sekretarz zdawał sobie z tego sprawę? Czy miał świadomość konsekwencji swojej roli? Tego też nie wiadomo! Choć podobno podczas Rady Wydziału czytał protokół bardzo drżącym głosem – tak przynajmniej mówiono! Może miał tremę grając ostatni kluczowy akt przedstawienia? A może jednak ten dramat nie był mu taki obojętny?

Ale niestety to jeszcze nie koniec przedstawienia! Żeby było mało, to wszechmoc sekretarza sięgnęła jeszcze dalej! Z niewiadomych powodów tenże aktor nie złożył nagrania z posiedzenia Komisji Habilitacyjnej do akt sprawy, a mimo wielokrotnych pism habilitanta do dziekana, aby  je udostępnił, nie było na to zgody, czym ograniczono prawo habilitanta do ochrony swoich praw i do przygotowania argumentacji zarzutów podniesionych w odwołaniu! Ale to nadal nie koniec roli sekretarza! Jak widać, nie wszyscy wiedzą, kiedy zejść ze sceny! Po blisko roku ubiegania się o nagranie i po kilku interwencjach Rzecznika Praw Obywatelskich w tej sprawie, interwencji Stowarzyszenia Watchdog skierowanej do Rektora, a zatem interwencji instytucji stojących na straży praw obywatelskich, które wskazywały na prawo habilitanta do zapoznania się z nagraniem, sekretarz w przypływie szczerości postanowił złożyć kolejne wyjaśnienia. W tychże wyjaśnieniach skierowanych na ręce habilitanta oświadczył, iż dokonał zniszczenia nagrania, ponieważ został do tego zobligowany przez członków Komisji Habilitacyjnej z uwagi na „prywatne opinie, wypowiedzi, komentarze”  tychże osób (sic!). Na marginesie, warto poczynić refleksje, jaki charakter miały te wypowiedzi, i czy rzeczywiście nie były związane z przedmiotem posiedzenia, i czy w ogóle powinny zostać zarejestrowane skoro były prywatne? Rodzi się także pytanie, z jakich powodów sekretarz Komisji Habilitacyjnej dał sobie prawo do ocenzurowania przebiegu posiedzenia Komisji Habilitacyjnej z tychże „prywatnych opinii, wypowiedzi, komentarzy”, odstępując od roli notariusza  i przybierając po raz kolejny rolę „cenzora”? I czy rzeczywiście był to wystarczający powód do zniszczenia nagrania, które stanowi element akt postępowania habilitacyjnego, którego fakt istnienia został odnotowany w protokole z posiedzenia Komisji Habilitacyjnej, o którym to poinformowano habilitanta zapewniając go, żeby się nie martwił, ponieważ całe posiedzenie jest nagrywane! I znów prawdziwie prawdziwe stało się powiedzenie obiecanki cacanki, a głupiemu radość! Bo kiedy habilitant o owe nagranie się zwrócił powołując się na tę okoliczność odprawiano go z kwitkiem, a w konsekwencji sekretarz dokonał zniszczenia nagrania, czyli ograniczył habilitantowi możliwość dochodzenia swoich praw, wszystko wskazuje, że na dobre!

Oj, chyba nie tak powinna wyglądać jego rola w przedstawieniu „Postępowanie habilitacyjne”. Oj nie tak! Może dzisiaj już o tym wie, a może nie? Kto wie?! Z pewnością jednak nie powinna to być rola cenzora, ale raczej  rola notariusza. Choć w takim składzie aktorów, jak ten o którym mowa, i ta rola wiąże się ze swoistym obciążeniem. Bo sekretarz notariusz pisze w protokole to, co mówią inni na temat dorobku habilitanta, a jeśli na przykład, tak jak w historii habilitanta mówią nieprawdę, to takie treści zawiera protokół sporządzony przez sekretarza! Ale o tym w kolejnym felietonie…

A teraz wywód prawny w zakresie podjętego wątku:

W przypadku postępowania habilitacyjnego ciężar sporządzenia protokołu spada na sekretarza Komisji Habilitacyjnej. Zasady powoływania sekretarza omówiono w  Notatce dot. pracy Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów[1] z posiedzenia plenarnego Komitetu Socjologii PAN  w dniu 20 listopada 2013 r., na której obecni byli  członkowie Sekcji I Nauk Humanistycznych i Społecznych Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów (CK): prof. Antoni Sułek (UW), prof. Marek S. Szczepański (UŚ) i prof. Edmund Wnuk-Lipiński (ISP PAN). W dokumencie wskazano: Jakość protokołu przygotowanego przez sekretarza w dużej mierze zależy od jego kompetencji w danej dziedzinie – stąd wybór sekretarza powinien być szczególnie staranny. To on opracowuje dokumenty, na podstawie których członkowie Komisji i Rady podejmują decyzje związane z przyjęciem lub odrzuceniem wniosku. 

Z kolei, zgodnie z art. 18a ust. 11 Ustawy  z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki [Dz.U.2014.1852 j.t. ze zm.],  Komisja habilitacyjna w terminie 21 dni od dnia otrzymania recenzji przedkłada radzie jednostki organizacyjnej uchwałę zawierającą opinię w sprawie nadania lub odmowy nadania stopnia doktora habilitowanego, o której mowa w ust. 8, wraz z uzasadnieniem i pełną dokumentacją postępowania habilitacyjnego, w tym recenzjami osiągnięć naukowych. Na podstawie tej opinii rada jednostki organizacyjnej, w terminie miesiąca, podejmuje uchwałę o nadaniu lub odmowie. Wynika z tego wprost, że dokument ten w określonym terminie ma zostać przedłożony dziekanowi, a nie pozostawać w dyspozycji sekretarza. A skoro protokół z posiedzenia Komisji Habilitacyjnej stanowi uzasadnienie podjętej uchwały, czyli załącznik do tejże opinii, to jest integralną częścią dokumentu, który powinien być w aktach sprawy, a strona postępowania ma prawo się z tym dokumentem zapoznać. 

Ze względu na fakt, iż kwestia sporządzania protokołu z posiedzenia Komisji Habilitacyjnej  nie jest regulowana w Ustawie, koniecznym staje się sięgnięcie do przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego. Zgodnie z art. 68. § 1. Protokół sporządza się tak, aby z niego wynikało, kto, kiedy, gdzie i jakich czynności dokonał, kto i w jakim charakterze był przy tym obecny, co i w jaki sposób w wyniku tych czynności ustalono i jakie uwagi zgłosiły obecne osoby. § 2. Protokół odczytuje się wszystkim osobom obecnym, biorącym udział w czynności urzędowej, które powinny następnie protokół podpisać. Odmowę lub brak podpisu którejkolwiek osoby należy omówić w protokole. Tymczasem protokół z posiedzenia z Komisji Habilitacyjnej w omawianej sprawie te postanowienia  narusza.

Z przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego wynika także prawo dostępu habilitanta do akt sprawy. Reguluje to art. 73 § 1, zgodnie z którym strona ma prawo wglądu w akta sprawy, sporządzania z nich notatek, kopii lub odpisów.

O  prawie habilitanta do nagrania z posiedzenia Komisji Habilitacyjnej więcej pod linkiem:

https://habilitacja.eu/index.php/protokol-z-posiedzenia-komisji-habilitacyjnej-aposwiadczenie-nieprawdy-czy-to-jawa-czy-sen


[1] http://kspan.pan.pl/wp-content/uploads/2016/04/NOTATKA-DOT.-PRACY-CENTRALNEJ-KOMISJI-DS.-STOPNI-I-TYTUŁOW.pdf; pobrano dn. 21.09.2017 r.

Dodaj komentarz

Komentarze   

0 # Marek Wroński 2019-05-03 16:54
Bez nazwisk pisanie o nierzetelnych sprawach jest mało skuteczne!
Odpowiedz
+1 # Mularska-Kucharek 2019-05-09 12:01
Dziękuję za komentarz. Zakładam, że wynika on z życzliwości, a jednocześnie z Pana doświadczeń. O tym, czy coś jest skuteczne decyduje cel, jaki naszym działaniom przyświeca. Jeśli dobrze interpretuję Pana komentarz, to być może mój cel jest odmienny. Ponadto, nie zwykłam robić czegoś, co nie należy do moich kompetencji. Uważam natomiast, że ludzie powinni ponosić konsekwencje za swoje poczynania. Na szczęście pomagają w tym różne instytucje, a także tzw. czwarta władza i w tym upatruję skuteczności. Swoją drogą, w pewnej korespondencji mailowej proponowałam Panu zajęcie się przedmiotową sprawą odnosząc się do Pana dziennikarskiej aktywności. Niestety nie otrzymałam do dzisiaj odpowiedzi. Być może opisanie przez Pana, jako dziennikarza, tej nierzetelnej sprawy przyniosłoby oczekiwany rezultat, tj. byłoby skuteczne. Kto wie?!
Odpowiedz
3.png6.png5.png6.png7.png6.png