Apel do tych, którzy planują doktorat na UEK:
nie liczy się wasza wiedza, nie liczą się wasze osiągnięcia naukowe, nie liczy się spełnienie wszystkich ustawowych wymagań, bowiem otrzymanie stopnia zależne jest od nieformalnych i niemerytorycznych oczekiwań!

Fragment reportażu "Sprawa dla reportera" z dnia 31.08.2017 r. [dostęp 12.07.2019 r.].


Kraków, 01.06.2017r.

Irena Krupa
XXXXXXXXX
XXXXXXXXX
XXXXXXXXX

Tel. XXXXXXXXXX
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Szanowny Pan Zbigniew Ziobro
Ministerstwo Sprawiedliwości
Al. Ujazdowskie 11
00-950 Warszawa P-33

 

Szanowny Panie Prokuratorze Generalny Zbigniewie Ziobro,
kieruje do Pana, jako matka, prośbę o pomoc. Sprawa dotyczy mojego syna i odnosi się do Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów oraz Wydziału Ekonomii Uniwersytetu Warszawskiego, a więc bardzo wpływowego środowiska. Przebieg wydarzeń jest niezwykle bulwersujący i nie wiem czy forma pisana jest w stanie uwidocznić powagę i tragedię sytuacji. Bardziej szczegółowy opis zdarzeń zawieram poniżej. Historia, którą prezentuję, ma w zasadniczej swej części potwierdzenie w dokumentacji, którą  dołączam.
W streszczeniu, sprawa wobec której domagam się pomocy i sprawiedliwości, przedstawia się w sposób następujący: syn realizując doktorat na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie zderzył się z niemerytoryczną barierą nie do przebicia, którą definiują takie pojęcia jak nepotyzm, kumoterstwo, korupcja i łajdactwo. Wobec syna jawnie i bez skrupułów formułowano przeróżne stwierdzenia, które dyplomatycznie i wielce umiarkowanie określę mianem „niepokojących”. Jedno z tych stwierdzeń, bardzo dobrze zapamiętane, brzmiało w sposób następujący: „doktorat robi się na zasadzie gry w pokera, trzeba wiedzieć ile na stół wyłożyć”. I ten fakt nie ujrzałby światła dziennego, gdyby nie seria innych uwiarygodniających go zdarzeń, a mianowicie: syn (mający na dorobku sześć dyplomów) mimo spełnienia wszystkich wymagań, zdania wszystkich egzaminów, posiadania 20 artykułów naukowych, pozytywnych recenzji dysertacji, pozytywnie zakończonej obrony, aktywnej obrony ze strony promotora, recenzentów i wielu innych ludzi nauki, nie może otrzymać stopnia naukowego ekonomisty, który ponad wszelką wątpliwość jest mu należny. To jeszcze nie wszystko. Najbardziej w tym wszystkim bulwersuje, trudny do uzmysłowienia dla rozumnego człowieka i niemający swojego końca, pełny jawnych przeinaczeń, kłamstw i hipokryzji – bardzo krzywdzący – spektakl.                                                                                    
W tym też względzie treść tego pisma formułuje ja, jako matka, ponieważ syna się prześladuje i grozi się mu konsekwencjami, niekoniecznie prawnymi, za ujawnianie prawdy. Pomagający nam prawnik stwierdza, że jeżeli poniżej prezentowana forma, opisująca w sposób szczery i prosty przebieg zdarzeń, ujrzy światło dzienne, to syn zostanie pociągnięty do odpowiedzialności cywilnej. A więc skrzywdzonego, zrozpaczonego i załamanego człowieka za słowa prawdy jeszcze bardziej się zgnębi, gdzie taką możliwość stwarza system mafijny i pieniądze posiadane przez tych, którzy nie mają za grosz moralności i wstydu. A my jesteśmy już udręczeni sytuacją, gdzie syn od nadmiaru stresu zatracił odporność, a to przyniosło zapalenie opon mózgowych i inne choroby. W tym wszystkim należy wiedzieć również to, że w akcie desperacji może dojść do jeszcze większej tragedii do której nierozumnie prowadzi środowisko ludzi powszechnie postrzegane jako rozumne.                                                     

Wobec powyższego, przechodząc do zasadniczego ciągu zdarzeń:

2010 rok – syn rozpoczyna studia III stopnia na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie.
2012/2013 rok – studia, profesura i aparat administracyjny uczelni wywołują w synu wiele frustracji. Bardzo ciężko było znaleźć rzeczowego promotora, gdzie okazało się, że w aspekcie promocji kwestie naukowe nie przedstawiają większego znaczenia. W tym czasie, jeden z opiekunów, mający być potencjalnym promotorem dysertacji, formułuje w stosunku do syna metaforyczne i jednoznacznie nieokreślone zdania, jednakże domyślnie odczuwane w sposób bardzo niepokojący. Ponadto miał miejsce mobbing. Wobec zdecydowanej i jednoznacznej odmowy syna na składane propozycje osiągnięcia stopnia naukowego w sposób niemerytoryczny, syn zaczął zderzać się z bardzo agresywnym i niekulturalnym zachowaniem ze strony wielu osób. W tym też czasie syn, jak również ja – jako wspierająca go matka, chcąc zrealizować wyznaczone cele, musieliśmy przejść przez koszmar, który trudno wyrazić. Ostatecznie, w stanie wielkiego stresu, udało się synowi ukończyć studia III stopnia na Wydziale Ekonomii UEK. Jednak w sposób bezpodstawny, nacechowany arbitralnym, niekulturalnym i irracjonalnym zachowaniem, nie pozwolono synowi otworzyć przewodu naukowego.      

2013 rok c.d. – kontaktują się z synem, w związku z ciekawą treścią jego badań, naukowcy z różnych środowisk i ośrodków naukowych, którym syn prezentuję patologię sytuacji. Ostatecznie jeden z naukowców kontaktuje syna z prof. zw. dr hab. Tadeuszem Grabińskim, byłym rektorem UEK, osobą z innego wydziału (Finansów). Pan Profesor Grabiński, po zapoznaniu się z treścią syna badań, jest z nich bardzo zadowolony. Postanawia go wypromować.

2014 rok - otwarcie przewodu nastąpiło 12 maja 2014 roku

uchwała Rady Wydziału Finansów Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie

Na posiedzeniu Rady Wydziału Finansów UEK syn odpowiadał na pytania, gdzie spotkał się z uznaniem. 15 grudnia 2014 roku powołano recenzentów

wyciąg z protokołu 15.12.2014

W postępowaniu wszyscy byli jednomyślni i na tak, co oczywiście uwidaczniają dokumenty i protokoły.

2015 rok - 31 marca 2015 roku syn pozytywnie zdaje egzaminy doktorskie

Egzamin doktorski - ekonomia Egzamin doktorski - filozofia Egzamin doktorski - j. angielski

 Praca doktorska syna, która napisana została już w 2013 roku, otrzymuje pozytywne recenzje

recenzja prof. UEP Aleksander Grzelak recenzja prof. UE w Katowicach Józef Biolik protokół posiedzenia komisji doktorskiej

Obrona odbyła się 13 kwietnia 2015 roku (w składzie aż 14 profesorów!). W tym momencie następuje powrót stanu degeneracji, który systematycznie potęguje się wraz z upływem czasu. Na obronie w negatywnym świetle wyróżnia się prof. UEK Ewa Miklaszewska. Początkowo wydawało się, że jest niedysponowana, jednakże prawda była bardziej okrutna. Oczywiście syn obronił się, gdzie nikt nie był na „nie”, a Pani prof. Miklaszewska wstrzymała się od głosu

protokół z obrony

Jednakże mimo tego, od tego momentu, zaczynają dziać się wydarzenia, które promotor syna skwitował  w przeprowadzonej ze mną rozmowie mianem „ewenementu na skalę światową”.

Głosowanie w Radzie miało miejsce 20 kwietnia, jednakże trzy dni wcześniej, a 4 dni po obronie, prof. Miklaszewska zaczęła rozsyłać e-maile o bulwersującej treści, nacechowane nieskładnie i nielogicznie sformułowanymi kłamstwami (do których ta Pani się nawet przyznała), wymierzonymi w syna, w których namawia się do głosowania za nienadaniem stopnia naukowego.

e-mail prof. E. Miklaszewskiej załącznik do e-maila prof. E. Miklaszewskiej

W e-mailu można przeczytać m.in.: (A) „skłoniło [mnie to] do zapoznania się z pracą doktorską (niestety po obronie) …”, (B) „obrona przebiegała niestandardowo ponieważ doktorant postanowił ominąć część empiryczną, a skoncentrował się na swoich przemyśleniach” (prof. Miklaszewska stwierdza, że była na obronie nieprzygotowana! – tak więc skąd wiedziała, że w pracy występuje część empiryczna?; jak mogła zadawać pytania, skoro nie wiedziała o czym syn pisze? Jak syn mógł odpowiadać na pytania nie związane ze swoimi badaniami? Logicznie myśląc: jeżeli miało miejsce zadawanie pytań ze strony prof. Miklaszewskiej, to pytania musiały być niedorzeczne, ponieważ nie odnosiły się do treści i nie mogły, bo przecież ta była [i przypuszczam że w dalszym ciągu jest] nieznana – jak przyznaje to sama Pani Profesor! Tak więc zdanie cytujące A wyklucza zdanie cytujące B, wobec czego już w tak krótkim fragmencie mamy do czynienia z oczywistym fałszem w wydaniu prof. Miklaszewskiej. A więc kto mógł niedorzecznie mówić, autor wielokrotnie pozytywnie zweryfikowanej dysertacji czy osoba, która tej dysertacji nie przeczytała i nawet nie potrafi złożyć w proste ramy logiczne swoich stwierdzeń? Ogólnie co to za niepoważne stwierdzenie: „skoncentrował się na swoich przemyśleniach”? To na czym się miał skoncentrować?).

Cytując dalej: „Nasza komisja była trudna, bo Pan Krupa posługuje się żargonem udającym język naukowy, co nadaje pozory naukowości ignoranckim sądom i chaosowi myślowemu doktoranta”. W świetle Pani Profesor nieprzygotowania te obsceniczne słowa odnoszą się chyba do ich autorki. Dodam, że syn dysponuje ponad 20 artykułami naukowymi, każdy z nich opublikowany w recenzowanym i punktowanym czasopiśmie naukowym, w tym trzy na UEK! Każdy z artykułów przeszedł po dwie recenzje, a niektóre po jednej dodatkowej [statystyczno-matematycznej].

W tym kontekście zatrważające jest kolejne ze stwierdzeń prof. Miklaszewskiej: „…doktorant zdążył już naprodukować wiele artykułów i zamierza dalej kontynuować tę produkcję [wobec czego] powinniśmy spróbować zablokować nadanie stopnia doktorskiego Panu Krupie”. Może Pani Profesor nie wie, że artykuły to element pozytywny, przemawiający za nadaniem stopnia naukowego, gdzie artykuły i badania jakie prezentują są anonimowo recenzowane i oceniane przez wielu naukowców z różnych środowisk, i tak samo było w przypadku dysertacji. W tym momencie uwidacznia się absurdalna, nienaukowa, dyktatorska mentalności, nacechowana cenzurą, analogiczna do relacji Galileusz – Inkwizycja, gdzie wolnomyślicielstwo można przypłacić połamanymi rękami albo utratą życia, jak analogicznie w Stalinowskiej Rosji, czego – obserwując to wszystko – realnie się obawiamy. Ogólnie – co należy w tym miejscu nadmienić – to treść pisma prof. Miklaszewskiej przypomina despotyczno-infantylne argumenty wysuwane na poprzednim wydziale, w którym znękano syna za to, że ten nie zagrał w pokera.

Mniej więcej podobną, a nawet skopiowaną narrację prezentuje Centralna Komisja, o czym więcej w dalszej części. W tym miejscu należy dodać, że do e-maila został załączony dodatkowy tekst (wspomniany załącznik). Treść jest tak absurdalna, że pominę jej komentowanie, ponieważ już w swej istocie stanowiłoby to absurd, aczkolwiek chciałam zacytować jeden fragment, który dowodzi kłamstwa, do którego przyznaje się pośrednio sama prof. Miklaszewska w napisanym do syna e-mailu (o czym więcej w dalszej części). Pani Profesor pisze: „dwa pierwsze rozdziały stanowią niezwiązane z pracą analizy historii rozwoju stosunków międzynarodowych wg historyczno-filozoficznego ujęcia prof. Gałganka (zapewne). Są one dyletanckie i pełne przeinaczeń poglądów wybitnych filozofów (skonsultowałam to z 2 niezależnymi ekspertami, w obu wypadkach stwierdzającymi, że miejsce tych rozważań jest w koszu na śmieci)”. Pomijając liczne niespójności żmijowatego i surrealistycznego pism Pani Profesor, należy wrócić do napisanego do syna 22 kwietnia, chaotycznego w swej treści, e-maila

e-mail prof. E. Miklaszewskiej do syna załącznik do e-maila prof. E. Miklaszewskiej do syna

Pani Profesor pisze: „Wycofuje się z pierwszego akapitu – napisałam, że część Pana pracy nadaje się do kosza, co było niepoprawne i niewłaściwe, za co przepraszam” a „Pana najnowsze publikacje … podobają mi się”.

Jeszcze przed e-mailem z 22 kwietnia doszło do posiedzenia Rady Wydziału Finansów UEK na której miał być nadany stopień doktora. Jednakże w owym dniu okazało się, że nie ma protokołu z obrony. A wiemy, że protokół został złożony. Nie było go ponieważ musiano zyskać na czasie, aby namieszać w sprawie. W tym miejscu dygresyjnie nadmienię jeden fakt odnotowany przez protokół 

protokół z posiedzenia Rady z 20 kwietnia

„Prof. dr hab. Anna Harańczyk zapytała, gdzie doktorant pracuje”. Pytania pokroju: „kim Pan jest”, „gdzie Pan pracuje”, „kim są Pana rodzice” są standardem i są zadawane przy każdej nadarzającej się okazji. Dodam, że wobec stawianych synowi zarzutów, na prośbę promotora, syn dokonał logicznej i możliwie najbardziej kulturalnie adekwatnej odpowiedzi

odpowiedz syna na stawiane zarzuty

za co zaczęto syna, jak i również promotora, szantażować, domagając się oficjalnych przeprosin (co potwierdza również obłudny i kombinatorski e-maile prof. Miklaszewskiej). Ostatecznie członkowie Komisji Doktorskiej opracowali treść e-maila z przeprosinami (co mogę ewentualnie wykazać dokumentując rozbudowaną korespondencją e-mailową) i na prośbę promotora treść (przeprosiny za nieuprawnione włączenie się do procedury) została przez syna rozesłana.

Postępowanie przeniesiono na 18 maja, na którym, bez uzasadnienia, w głosowaniu tajnym, syn nie otrzymał stopnia naukowego, mimo, że większość osób głosowało za nadaniem stopnia, jednakże zbyt wielu profesorów wstrzymało się od głosu, a wymagana jest większość bezwzględna.

uchwała o nienadaniu stopnia protokół z posiedzenia Rady Wydziału

Głosowanie miało taki przebieg ze względu na manipulacje. Ten fakt w pewnym względzie w sposób bardziej wyważony i formalny potwierdza pismo dr hab. Jana Lica do członków Rady Wydziału Finansów w którym, domagając się powtórzenia procedury, pisze że: „uczestnicy głosowania powinni być poinformowani o jego warunkach”, ponieważ „wbrew intencji zachowania neutralności głosy zostały oddane na „nie””, a więc „taki przypadek określa się mianem złożenia oświadczenia woli pod wpływem błędu (…) Ponieważ przed głosowaniem nie było żadnej informacji, że [głosowanie odbywa się] na podstawie ustawy z 14 marca 2003 roku … i konieczna jest bezwzględna większość głosów [poprzez co] można było żywić przekonanie, iż wystarczy zwykła większość głosów. Sam miałem takie błędne przeświadczenie i wiem o co najmniej jednym uczestniku głosowania, który był w takiej samej sytuacji” … „Pragnę wyrazić przekonanie, że w tak ważnej sprawie, jak nadanie stopnia naukowego, co – bez nadmiernej emfazy – może decydować o czyimś życiu, uczestnicy głosowania powinni być poinformowani o jego warunkach (prawnych wymogach) i o znaczeniu oddawanego głosu, w tym wypadku zwłaszcza głosu „wstrzymuje się”. Informacja taka powinna być udzielona nawet wtedy, jeśli panuje opinia (być może jednak mylna) o tym, że wszyscy wiedzą, jakie są reguły głosowania.”

dr hab. J. Lic

Kolejnym krokiem było odwołanie do Centralnej Komisji. Ze względu na ogrom naruszeń (brak obecności recenzentów, błędy techniczne, ortograficzne czy stylistyczne, powołanie się na niewłaściwe i nieaktualne przepisy prawa, niewłaściwa procedura postępowania, brak uzasadnienia, i inne naruszenia o cechach etycznych) ze sformowaniem wniosku nie było zbyt wiele problem.

odwołanie do CK

Do wniosku zostało dołączone pismo promotora, w którym krytykuje zaistniałą sytuację, broniąc syna i pisząc m.in.: „Uważam negatywne stanowisko Rady Wydziału za niewłaściwe, niezgodne z przebiegiem przewodu i krzywdzące Doktoranta … Liczba członków Komisji ds. przewodu (14) znacznie przekraczała zalecaną liczbę członków Komisji (9) i obejmowała ok. 50% samodzielnych pracowników Wydziału Finansów. Reprezentatywność Komisji nie może budzić żadnych zastrzeżeń … Jako promotor podtrzymuję swoją pozytywną opinię o pracy doktorskiej mgr Marcina Krupy. W rozprawie podjęto ciekawy i ważny problem zależności pomiędzy wzrostem gospodarczym w ujęciu makroekonomicznym i cyklami koniunkturalnymi a sytuacją polityczną ujętą w kategorii konfliktów zbrojnych i wojen. Jest to tematyka interdyscyplinarna i wymaga wiedzy z obszaru ekonomii, politologii, stosunków międzynarodowych, jak również demografii, socjologii, etnografii, statystyki … Prowadząc zajęcia na studiach doktoranckich omawiam tematykę realizowanych na Uczelni prac doktorskich. Problematyka pracy mgr Marcina Krupy w połączeniu z analizami prowadzonymi w ramach amerykańskiego projektu Correlates of Wars spotkała się z dużym zainteresowaniem innych doktorantów. Powołana została nawet nieformalna grupa osób zainteresowanych tą tematyką i odbyło się kilka spotkań, na których dyskutowaliśmy o zainicjowaniu polskiej wersji projektu amerykańskiego z uwzględnieniem specyfiki wschodnioeuropejskiej … O kompetencjach mgr Marcina Krupy w zakresie problematyki będącej przedmiotem jego rozważań zawartych w rozprawie doktorskiej, świadczy duży dorobek. W ciągu 3 lat (od roku 2012) opublikował On 18 artykułów, m.in. w wydawnictwach UEK, Uniwersytetu Rzeszowskiego, Uniwersytetu Łódzkiego, Akademii Obrony Narodowej w Warszawie, Akademii Humanistycznej w Warszawie, PAN O/ Lublin, Akademii Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi … Łączna liczba punktów przypisanych tym publikacjom wynosi 102, co oznacza ponad 30 punktów w ciągu 1 roku. Tak wysoka produktywność doktoranta w powiązaniu z Jego porażką w przewodzie doktorskim jest trudna do zrozumienia i pogodzenia. Tematyka publikacji ściśle się wiąże z problematyką rozprawy doktorskiej … W ciągu 28 lat swojej pracy naukowej wypromowałem 16 doktorantów (14 w uczelni macierzystej oraz po 1 w ośrodku katowickim i wrocławskim). Stosowałem jednakowe kryteria oceny poprawności rozpraw doktorskich (oryginalność podejmowanej tematyki, opanowanie złożonych narzędzi analitycznych, propozycje nowatorskich rozwiązań metodologicznych, propagowanie swoich osiągnięć). W powstałej sytuacji można by się zastanawiać, czy te stopnie naukowe zostały nadane za prace nie spełniające odpowiednich kryteriów jakościowych … Otwarcie pierwszego przewodu, w którym byłem promotorem miało miejsce dokładnie 30 lat temu (20 czerwca 1985 r.). Oznacza to, że co 2 lata bronił się jeden mój doktorant. Wydaje mi się, że jest to czas adekwatny do zadań wynikających z obowiązków promotora. Podobne 2-letnie interwały czasowe mieli moi Nauczyciele: Prof. Kazimierz Zając oraz Prof. Aleksander Zeliaś … Prawie 50% moich doktorantów (6 na 14) po otwarciu przewodu zamknęło swoje przewody, gdyż ich prace w mojej opinii nie spełniały kryteriów jakościowych, jakimi powinny cechować się rozprawy naukowe. Jak z tego wynika nie stosuję „taryfy ulgowej” dzięki czemu uważam, że moi doktoranci są dobrze przygotowani do prowadzenia badań naukowych”.

obrona syna przez Promotora

Dodatkowo, przed posiedzeniem Rady z 18 maja, zostało odczytane, biorące syna w obronę i wyrażające niezrozumienie sytuacji, pismo nadesłane od prof. UEP Aleksandra Grzelaka

pismo prof. A. Grzelaka

Myśleliśmy, ja, syn i inni ludzie nauki wraz z prawnikiem, że sama opinia tak cenionej w świecie nauki postaci jak prof. zw. dr hab. Tadeusz Grabiński (jeden z najczęściej cytowanych badaczy w Polsce) wystarczy, jednakże ostatecznie przyszło się nam zawieść. W CK jest aż czterech pracowników UEK, a sieć konotacji, układów, znajomości i zobowiązań jakie wytwarza, powoduje, że nikogo nie obchodzi prawda, wobec czego masami profesorów steruje się łatwiej niż w przypadku ubeznasłowolnienia, co stopniowo sobie uświadamiamy czytając doniesienia prasowe oraz rozmawiając z innymi naukowcami czy prawnikiem. Wprawdzie można spotkać również wielu prawych naukowców, którzy być może stanowią większość, jednakże – czego do końca nie rozumiem – wymownie milczącą większością, wręcz przestraszoną i godzącą się na ten mafijny stan rzeczy.

2016 rok - nie mogąc doczekać się na decyzję CK syn wysłał pismo z zapytaniem. W przysłanej do niego odpowiedzi, datowanej na 14 stycznia, dowiedzieliśmy się, że za niedługo syn otrzyma oficjalną decyzję CK, oraz – co ważniejsze – to jest to, że „w postępowaniu odwoławczym powołano jednego recenzenta, którego konkluzja była pozytywna”. Zważywszy na pomijającą wiele aspektów i ogólnie bulwersującą treść (pisaną jakby ręką prof. Miklaszewskiej) oficjalnego pisma CK (o czym więcej poniżej), przypuszczam, że wiedza zawarta w powyższym cytacie trafiła do syna wbrew intencji złych ludzi. 

I pismo CK

Oficjalna decyzja CK, datowana na 21 grudzień 2015 rok, poraża swoją impertynencją. Oprócz tego, że pomija kwestię pozytywnej recenzji, to równocześnie argumentuje niemerytoryczne i irracjonalnie, powtarzając (wręcz cytując bez akapitu) pozbawione sensu wywody prof. Miklaszewskiej. Jednakże – jak można przeczytać: „po wysłuchaniu opinii recenzentów Centralna Komisja w głosowaniu tajnym wypowiedziała się za wnioskiem o uchylenie zaskarżonej uchwały Rady”. Wobec czego wnioskuje, że „recenzje” (co ciekawe – liczba mnoga) musiały być dla syna bardzo przychylne.

II pismo CK

Sprawę przekazano do Wydziału Ekonomii Uniwersytetu Warszawskiego, celem kolejnej niemerytorycznej, pełnej błędów i przeinaczeń, dyskwalifikacji syna (dysertacji nikt nie czyta). Widocznie ukręcić głowy sprawie – zważywszy na pozytywne recenzję – nie dało się uczynić na poziomie CK, tak więc brudna robota spadła do wykonania na ręce prof. J. Michałka z Wydziału Ekonomii UW, o czym więcej w dalszej części pisma.

Powracając do decyzji CK, tak jak pisałam, treść zawiera wiele niepoważnych stwierdzeń, jak np.: „… oceny rozprawy wystawione przez recenzentów są – po zapoznaniu się z tekstem rozprawy – zawyżone”. Należałoby w tym miejscu zadać pytanie: czy recenzję wydane w CK również są zawyżone? Czytając dalej: „obrona rozprawy przebiegała niestandardowo, bo mgr M. Krupa zajmował się tylko wybranymi aspektami pracy doktorskiej.” Jest to nie wzięty w cudzysłów cytat stwierdzenia prof. Miklaszewskiej. Tego stwierdzenia nie potwierdza żaden dokument, tym bardziej, że CK pisze, że „członkowie Komisji Doktorskiej nie zapoznali się z tekstem rozprawy”. Wobec czego mają miejsce kolejne logiczne braki i sprzeczności. W jaki sposób syn mógł się zajmować wybranymi aspektami (cokolwiek to znaczy), jeżeli [jak wynika z przekazu CK] Profesorowie nie znali treści. Jeżeli nie znali treści to nie mogli zadawać pytań, jeżeli jednak zadawali pytania, to pytania te nie mogły być (A) logiczne, bądź (B) odnosić się do istoty, albo jedno i drugie. Natomiast jeżeli jest tak, że Profesorowie nie zapoznali z treścią dysertacji, to pytanie: dlaczego to jest argument za nienadaniem stopnia naukowego? Dlaczego syn ma ponosić koszty (idąc tokiem rozumowania CK) niekompetencji polskich profesorów z UEK. Ogólnie należy zadać pytanie czy treść była znana czy nie znana? Pytam się, ponieważ pismo z CK samo sobie zaprzecza, bo przecież jak syn mógłby zajmować się „wybranymi aspektami” skoro „członkowie Komisji Doktorskiej nie zapoznali się z tekstem rozprawy”.

Kolejne stwierdzenie: „po przyjęciu obrony zreflektowali się, jaki jest poziom rozprawy, której obronę przyjęli”. Jest to – burzącym krew w żyłach – kłamstwem, zważywszy na liczne fakty m.in. takie jak pismo dr hab. Lica, czy stosunku głosów, gdzie w Radzie 10 było za nadaniem stopnia, a 7 na „nie”. Dodam, że powołano nieoficjalną komisję, która miała zbadać badania syna i uzasadnić nienadanie stopnia naukowego. Po paru tygodniach studiów ostatecznie postanowiono milczeć, ponieważ nie dopatrzono się żadnych uchybień, gdzie ten fakt w pewnej mierze potwierdza ujawniający kłamstwo, przepraszający i wycofujący się ze swoich zarzutów e-mail prof. Miklaszewskiej, gdzie nadto w jednym załączniku można przeczytać m.in. (wspomniany załącznik do e-maila z 22 kwietnia): „… napisałam dość ostry w tonie mail do Członków Komisji z sugestią, abyśmy spróbowali zablokować nadanie stopnia Panu mgr Krupie … Tylko jeden członek Komisji podzielił moje stanowisko”. Ogólnie pismo CK nie odnosi się do istoty, jest absurdalne, ukierunkowane na pozbawione podstaw nienadanie synowi stopnia naukowego. Kolejny ciąg wydarzeń jest jeszcze bardziej bulwersujący.

Wydarzenia realizujące się na Uniwersytecie Warszawskim są celowo ukierunkowane na nienadanie synowi stopnia naukowego. W związku z tym syn przesłał pismo do CK o zmianę Rady Wydziału na inną, co wobec tak jawnych naruszeń powinno być kwestią oczywistą.

pismo syna do CK

wyciąg z protokołu UW 30.03.2016 r.

Do najważniejszych argumentów zaliczyć należy m.in. co następuje: 1) Dziekan Wydziału Ekonomii UW prof. Jan J. Michałek, co wyraźnie potwierdza protokół, poprzez tendencyjne, pełne przeinaczeń, błędów i ogólnie niekompletne stwierdzenia, ukierunkowuje Radę na niemerytoryczne nienadanie stopnia naukowego. 2) prof. Michałek pomija kwestię pozytywnych recenzji. 3) Co najważniejsze: obowiązkiem prawnym jest zaproszenie na posiedzenie Rady promotora i recenzentów, natomiast prof. J. Michałek im tego jawnie odmówił! Wobec czego oczywistością jest ukartowane zachowanie prof. Michałka, ukierunkowane na haniebne i bezpodstawne nienadanie stopnia naukowego. W tym samym też czasie syn wniósł o wstrzymanie postępowania na UW i z datą 04.10.2016 rok otrzymał pozytywną odpowiedź.

wstrzymanie postępowania na UW odpowiedź z UW

Wcześniej, bo 03.10.2016 roku (data stempla pocztowego) syn otrzymał odpowiedz z CK odnośnie wniosku o zmianę Rady. Odpowiedz zatrwożyła, nie tylko mnie, lecz liczną społeczność wspierających nas ludzi nauki. Odpowiedz jest krótka i zamyka się w stwierdzeniu, że CK ma w argumentacji syna do czynienia z „subiektywnymi odczuciami” (czyli subiektywnie recenzentom i promotorowi wydaje się, że, prof. Michałek im słownie w rozmowie telefonicznej odmówił uczestnictwa – czyżby CK sugeruje, że recenzenci i promotor mają omamy?), ponadto przyznając, że nieobiektywne działania ze strony prof. Michałka są sterowane ze strony Centralnej Komisji: „Dziekan Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego wykonuje … zalecenia decyzji Centralnej Komisji”

III pismo z CK

W tym momencie oczywistością stało się to, że działania są umyślnie, jawnie stronniczo nakierowane na bezpodstawne, nieuzasadnione i niemerytoryczne (bądź karłowato merytoryczne) nienadanie synowi stopnia naukowego. Ten fakt – jak się dowiedziałam – potwierdził również prof. Michałek w osobistej rozmowie telefonicznej z promotorem syna.

2017 rok - każdą chwilą ma miejsce coraz więcej wydarzeń unaoczniających patologię prezentowanej sytuacji. Wraz z upływem czasu, w coraz mniej ukryty sposób, coraz bardziej jawnie, przez coraz większą ilość osób, dokonują się akty degeneracji, które stopniowo stają się dopuszczalną normą. W tym miejscu opisze dwa wybrane przypadki:

Pierwszy. Z Uniwersytetu Warszawskiego do syna pisze znany mu Profesor, z którym syn nawiązał niepomyślny kontakt jeszcze przed obroną. „Niepomyślny”  zważywszy na kontakt telefoniczny, zawierający silne elementy sugestywne. „Elementy sugestywne” można dostrzec m.in. w następującym e-mailu: „(…) w przedstawionej mi wersji nie mógłbym wydać pozytywnej opinii o Pańskiej pracy. Nie odpowiedział mi Pan, czy mamy szansę się spotkać. Myślę, że to dałoby szansę na zmianę mojej opinii. (…)” [e-mail ostatni z września 2014 roku]. Czyli wystarczy osobisty kontakt, aby negatywna ocena zmieniła się na pozytywną, bez zmian merytorycznych.

Profesor e-mailem z 29 stycznia zaskakuje syna, pisząc: „Drogi Panie Marcinie, przypadkowo znalazłem w internecie informacje o Pańskich kłopotach z doktoratem. Nie wiem bliżej, na czym one polegają. Byłbym wdzięczny za informacje. Nadal deklaruję pomoc. Pozdrawiam serdecznie …”. Odnoszę wrażenie, że „nie w internecie” i „nie przez przypadek”. Syn w odpowiedzi przesłał Profesorowi pisma prawnicze. Odpowiedz ze strony Profesora była następująca: „Drogi Panie Marcinie, otóż stało się coś, przed czym chciałem Pana uchronić. Odrzucił Pan moją ofertę pomocy. Trudno. W sprawach naukowych uciekanie się do kruczków prawnych to nie jest najlepsza droga. Zupełnie niepotrzebnie powstała niemiła atmosfera. Bardzo chętnie spotkałbym się z Panem. Pozdrawiam …”. Można zadać następujące pytania: przed czym ostrzegał i chciał uchronić syna Profesor, bo chyba nie przed negatywnymi recenzjami?, bo te syn miał pozytywne. Po co w dalszym ciągu Profesor chce się spotkać z synem? Ciekawym jest również stwierdzenie: „uciekanie się do kruczków prawnych to nie jest najlepsza droga” – można odnieść wrażenie bycia obywatelem kraju trzeciego świata, kraju w którym z lekceważeniem i pogardą odnosi się do prawa, wręcz tak jakby każdy wiedział i działał według schematu, że Polska to nie jest państwo prawa.

Druga sytuacja. Do pomocy synowi włączyła się jedna z ważnych osób w CK, która napisała do innej osoby pomagającej synowi m.in. co następuje: „(…) Z akt sprawy dla mnie wynika, że za całą sprawą stoi jakaś osoba lub grupa osób w Krakowie. Jeśli są jakieś naciski, to pochodzą one właśnie stamtąd. Zatem gdziekolwiek on nie pójdzie, to te naciski mogą być wywierane. (…) A jak widać też i czasy nie są pewne”.

Podsumowując: mimo przeszło 20 publikacji naukowych (mimo że stopień jest nadawany już od 2), pozytywnych recenzji (mimo że stopień w niektórych przypadkach jest nadawany w przypadku braku pozytywnej recenzji), pozytywnej obrony, bardzo pochlebnej opinii promotora i ogólnie licznych samych pozytywów, bez poważnego i merytorycznego uzasadnienia, i ogólnie jakiejkolwiek sensownej podstawy, syn nie może otrzymać stopnia naukowego doktora nauk ekonomicznych. Działania instytucji publicznych są jawnie nieobiektywne i stronnicze, będąc ukierunkowane przeciwko synowi. Tworzy się umyślnie sztuczny chaos informacyjny, który ma zakłamać i przykryć istotę zdarzenia. Podstawą tych działań jest niepisana, aczkolwiek w środowisku bardzo dobrze znana zasada, że doktorat jest jak poker. Fakt mającego miejsce łajdactwa promotor syna prof. T. Grabiński w e-mailu do prawnika określił w następujący sposób: „Nie wiem jak wyrazić swój żal z takiego obrotu sprawy. Cale życie zawodowe spędziłem w środowisku naukowym i uważałem to za powód do dumy a nie wstydu. Na rok przed emerytura przyszedł czas metamorfozy.” Natomiast jeden z Profesorów napisał: „poziom uzasadnienia ze strony CK jest zupełnie niedostosowany do roli jaką pełni ta instytucja w Szkolnictwie Wyższym. Lakoniczność zawartych tam stwierdzeń wskazywać może jednoznacznie na kolesiostwo i brak chęci zrozumienia zgłaszanych problemów. Odnoszę wrażenie, że Prezydium sama siebie stawia w roli "wieży z kości słoniowej".”

W tym miejscu należy zadać pytanie, czy te stopnie naukowe są zarezerwowane wyłącznie dla dzieci bogaczy i profesorów? Czy człowieka mądrego i szlachetnego, chcącego budować lepszą przyszłość naszego kraju, musi się traktować jak Żyda w III Rzeszy? Czy tacy ludzie jak my są skazani na szukanie pomocy i lepszego życia na emigracji? Czy Polska ma szansę na lepszą przyszłość w układzie takich niesprawiedliwych relacji społecznych? Jak to w ogóle jest możliwe, że jedna niezorientowana w temacie osoba, przyznająca, że „obrona przeszła bez problemów (2 pozytywne recenzje, dwa wstrzymujące się głosy Członków Komisji, reszta aprobujących)”, wobec pozytywnego świadectwa wielu, posługując się jawnie infantylnym językiem, po czym pisząc: „Wycofuje się … – napisałam, że część Pana pracy nadaje się do kosza, co było niepoprawne i niewłaściwe, za co przepraszam” a „Pana najnowsze publikacje … podobają mi się” doprowadziła i w dalszym ciągu doprowadza do tego, że syn nie otrzymał stopnia naukowego?

„Niedopuszczalne i nieetyczne jest postępowanie samodzielnego pracownika naukowego, który uczestnicząc w Komisji Doktorskiej nie przekonał innych jej członków do swojego negatywnego poglądu na niektóre zagadnienia poruszone w dysertacji, marginalne z punktu widzenia tematu rozprawy i postanowił wykorzystać swoją przewagę związaną z inkwizycyjnym charakterem postępowania w przedmiocie stopnia naukowego do skompromitowania [syna] przed Radą Wydziału w sytuacji, gdy [syn] już faktycznie bronić się [nie mógł], bowiem dalsze postępowanie przed Radą troczyło się bez [jego udziału]” i bez udziału recenzentów.

Wobec powyższego jeszcze raz apeluje osobiście do Szanownego Pana Ministra Sprawiedliwości o skuteczną i aktywną pomoc, która nie zamknie się na niedoskonałej literze polskiego prawa, lecz przekroczy jego granicę, ciągniona wzniosłym duchem, którego fundamentem jest sprawiedliwość i miłosierna pomoc słabszym i krzywdzonym. Proszę wobec tego nie postępować i nie odpisywać nam w sposób bezduszny, czysto techniczny, urzędowy i tym samym zbywający, i nic nierozstrzygający ani niewyjaśniający; nie przerzucać pisma po innych urzędach, tym bardziej nie kierując go do Centralnej Komisji, a więc krzywdzicieli, osób stronniczych, bo przecież „kruk krukowi oka nie wykole”. Bardzo proszę nam po prostu tak po ludzku pomóc, gdzie sprawa w swej istocie jest rozwiązywalna, wystarczy odrobina dyplomacji i humanitaryzmu, a chcielibyśmy wierzyć, że obecny system i obecna władza jest też dla ludzi prostych, gdzie ktoś pochyli się nad bardzo wielką krzywdą i niesprawiedliwością. Ja ze swojej strony, jeżeli nie spotkam się z pozytywną reakcją, będę niniejsze pismo tłumaczyć i rozsyłać, gdzie tylko będę mogła, w szczególności do zagranicznych jednostek naukowych, z zapytaniem, czy u nich też w ten sposób realizuje się doktorat.                   

Z wyrazami szacunku:        

Powyższa treść pisma, wraz z dodatkowym pismem i nowymi załącznikami, została dwukrotnie skierowana do Ministerstwa Sprawiedliwości i innych organów Państwa, które nie wykazały chęci w skutecznym działaniu, mimo, że tak niewiele potrzeba. Wystarczyłoby wykorzystać dostępne narzędzia nadzoru nad CK, aby się stosownie zachowało, wykonało decyzję sądu, i wreszcie nakazało przesłać należny synowi dyplom. Jednakże nic takiego nie miało miejsca, co jest jak bicz względem tych, co chcieliby widzieć Naukę Polską w zdrowiu a nie we wrzodach. Ogólnie wygląda to tak, jakby CK było instytucją prywatną, stojącą ponad Państwem Polskim. Ujmując inaczej, takie zachowanie władzy powoduje umocowanie się kliki niewielu nad wielu przyzwoitymi. Kontynuując bieg wydarzeń, najważniejsze i najbardziej bulwersujące sytuacje jakie m.in. się wydarzyły to:

  • Rzecznik Praw Obywatelskich potwierdza słuszność mojego pisma, jak również sugeruje stronniczość i tym samym konieczność zmiany Rady Wydziału pisząc m.in.: „W ocenie Rzecznika, wątpliwości może budzić m.in. fakt … że niektórzy członkowie Komisji Doktorskiej [czyt. Miklaszewska] nie znali pracy doktoranta w momencie obrony, a mimo to w jej trakcie zadawali pytania, a podczas części niejawnej przedstawiali wątpliwości co do rozprawy. Pozostaje to w sprzeczności z § 7 ust. 1 i 2 rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 19 stycznia 2018 r. (…) Okoliczności te znajdują potwierdzenie w protokole posiedzenia Komisji Doktorskiej z dnia 31 marca 2015 r. Co więcej to stanowiska tych osób przeważyły [czyt. Miklaszewska] i doprowadziły do odmowy nadania stopnia naukowego. Zakwestionowano też prawidłowość recenzji, mimo że na ich podstawie Komisja Doktorska uznała, że rozprawa w pełni odpowiada ustawowym wymogom. Wątpliwości Rzecznika budzi więc fakt, że stanowisko promotora, większości Komisji Doktorskiej, Rady Wydziału, a także recenzentów zostało w praktyce pominięte. Może to stawiać pod znakiem zapytania obiektywność rozstrzygnięć organów w sprawie Pana M. Krupy”. 
    „Rzecznik Praw Obywatelskich już w przeszłości wyrażał wątpliwości, co do zasadności odmowy nadania stopnia naukowego Panu Marcinowi Krupie. Istnienie pozytywnych trzech recenzji, w tym też jednej przygotowanej przez recenzenta powołanego przez Centralną Komisję, a także pomyślny przebieg obrony rozprawy doktorskiej, nasuwa wątpliwości co do istnienia merytorycznych podstaw do kwestionowania dorobku Pana Marcina Krupy. W szczególności za wątpliwe uznać należy zamieszczenie w decyzji Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów uchylającej zaskarżoną uchwałę Rady Wydziału i przekazującej postępowanie Radzie Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego do dalszego prowadzenia informacji, że oceny rozprawy wystawione przez recenzentów są zawyżone. W tym zakresie trudno uznać za wystarczającą odpowiedz CKST z dnia 5 kwietnia br. CKST, w której poinformowano, ze zarzut ten jest bezzasadny, skoro rozstrzygnięcie CKST było korzystne dla Skarżącego. (…) Rzecznik uznaje za uzasadnione wątpliwości co do bezstronności Dziekana Wydziału Nauk Ekonomicznych UW. W związku z tym, w ocenie Rzecznika, za pożądane uznać należy zmianę ostatecznej decyzji i przekazanie … sprawy do ponownego rozpatrzenia radzie innej jednostki organizacyjnej niż Rada Wydziału Nauk Ekonomicznych UW. Pozwoli to bowiem na rzetelne i obiektywne rozpatrzenie sprawy Pana Marcina Krupy”.
pismo I Rzecznika Praw Obywatelskich pismo II Rzecznika Praw Obywatelskich pismo III Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Tożsamą opinię wyraził sąd: http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/3EA2AA06E8, czyniąc symboliczne zadośćuczynienie: „zasądza od Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów na rzecz skarżącego M. K. kwotę 697 (słownie: sześćset dziewięćdziesiąt siedem) złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania.”
  • Ostatecznie Centralna Komisja postanowiła pójść drogą absolutnego bezwstydu i absurdu, toteż zlekceważyła opinię i prośbę Rzecznika Praw Obywatelskich (dodatkowo opinię Krajowej Reprezentacji Doktorantów, która była tożsama z opinią RPO), a nawet i decyzje Sądu (aczkolwiek pieniądze wypłaciła, nie odwołując się i tym samym przyznając racje sądowi, iż działa w sposób niesłuszny)! udowadniając tym samym, że prawo w Polsce to fikcja.

Centralna Komisja lekceważy opinię RPO, KRD i Sądu

  • Jeżeli organy Państwa, czy też Profesorowie, nie podlegają decyzji organów wyżej postawionych tegoż Państwa, mogąc czynić co chcą, to pytam się, czemu przeciętny obywatel ma im podlegać!? Tylko dla tego, że nie ma władzy i pieniędzy? Toteż, pomijając kwestię niskiej jakości prawa, podstawowa zasada demokracji, a mianowicie równość wobec prawa, czy też nawet moralność, bądź podstawowe zasady etyczne czy cywilizacyjne, w Polsce nie obowiązują, analogicznie jak np. w Somalii, gdzie realną różnicą pomiędzy tymi krajami jest tylko to, że z Polski jest bliżej do pracy w krajach tzw. „Zachodu”, tak też pieniędzy jest więcej.
  • Podsumowując: Syn będąc na doktoracie dowiedział się, że musi „wyłożyć na stół”, i mimo, że spełnił więcej wymagań niż powinien (bowiem bywają osoby, które otrzymują stopień przy dwóch publikacjach i jednej negatywnej recenzji dysertacji, a syn ma już 24 publikacje i 3 pozytywne recenzje), stopnia naukowego nie otrzymał, bowiem miał odwagę i przyzwoitość powiedzieć, że: „nic nie wyłożę na stół”. Najbardziej niepojęte w tym wszystkim są pisma CK, które zawierają rozliczne sprzeczności i pomijają fakty, w niektórych miejscach przypominając bełkot. Profesor Miklaszewska to tylko słup, gdzie pieniądze płyną do ważnych postaci, których - zważywszy na ich pozycję - nie mogę wymienić, lecz należy stwierdzić, że ma miejsce trudny do ujęcia w słowach absurd, gdzie oprawcy podejmują rozstrzygnięcia we własnej sprawie, a wszystko dzieje się jawnie w sposób tak durny, że sam Stanisław Bareja by tego nie wymyślił, gdzie jednak w Internecie ukazuje się coraz więcej reportaży, które dowodzą, że działania analogiczne jak te względem syna, są coraz częstsze i celowe, przybierając wręcz masową skalę, czego celem jest wyłudzanie pieniędzy i zapewnianie wygodnych posad dla dzieci i znajomych, przez pewne grupy ludzi mających polityczne wpływy. Poniżej, dla przykładu i uzupełnienia wiedzy, prezentuje linki odniesienia do kilku z wielu publikacji opisujących tragedię polskiego szkolnictwa:

Prawda o Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie (dawniej Akademia Ekonomiczna)
https://www.youtube.com/watch?v=gV_YyIFgir4

"Poprosiłam o wodę do picia. Podano mi wrzątek". Ujawniamy przypadki patologii na polskich uczelniach
https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wazny-sedzia-na-szkoleniu-niszczcie-te-nagrania-w-tle-dramatyczne-historie-mlodych/5w6pc30

Polska nauka na krześle elektrycznym
https://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/936414,polska-nauka-nie-daje-rady.html

 PAN pozywa swojego pracownika. Oficjalnie – za działanie na niekorzyść instytucji. Nieoficjalnie?
https://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/546406,akademia-pan-pieniadze-nauka-prokuatura.html

Gangsterzy w gronostajach. "Mafia – to dobre słowo"
https://wpolityce.pl/polityka/216125-nowa-konfederacja-gangsterzy-w-gronostajach-mafia-to-dobre-slowo

Mafia profesorska, czyli patologie świata akademickiego
https://www.fronda.pl/a/mafia-profesorska-czyli-patologie-swiata akademickiego,42293.html

Habilitacja, czyli postępowanie pełne patologii
https://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1404161,patologie-w-postepowaniu-habilitacyjnym.html

Sprawa Radosława Rudka
https://prenumeruj.forumakademickie.pl/media/archiwum/2015/05/idziak-opinia-dla-ck-odwolanie-rudek.pdf


 2.10.2019 r. został napisany list do Prezydenta A. Dudy z prośbą o skuteczną interwencję w sprawie nierzetelności w przewodzie doktorskim.


List do Prezydenta A. Dudy

Odpowiedź od Prezydenta przyszła błyskawicznie. Biuro Prezydenta odesłało sprawę nieprawidłowości zaistniałych podczas przewodu doktorskiego do Ministerwstaw Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

 Odpowiedź od Prezydenta

 

14.10.2019 r. - przyszła odpowiedź z MNiSW.

Odpowiedź z MNiSW

 

 

Pismo do polityków

 

W związku z bardzo dużym zainteresowaniem sprawą pana Marcina Krupy, odpowiedź na zadane w komentarzach pytania przesłała pani Irena Krupa.
Aby przeczytać odpowiedź - >>KLIKNIJ<<

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Komentarze   

+2 # Anty Profesor 2021-03-03 16:20
Zdaniem matki doktoranta to forum to ,,kastowe forum”. Pomijam fakt, że większość zjawisk patologicznych dotyczy osób posiadających już stopień doktorski i dotyczy ,,postępowań habilitacyjnych”. Idąc tokiem myślenia Pani Ireny ,,przedstawiciele kasty” (czyli wszyscy posiadający stopień doktorski) walczą z prawdziwą kastą akademicką, która jest patologiczna. Czyli tzw.,,kasta w kaście”. Zamiast podziękować ludziom za wsparcie (większość ludzi czytająca te forum to ludzie, którzy także poczuli kastę na własnej skórze). I jeszcze się obraża ludzi pokroju dr Joanny Grubby, która nagłośniła sprawę Pani syna poświęcając swój czas. W takim razie podziękuje Pani dr Grubbie za to co robi! Dziękuję! Bo Pani Irena nie potrafi dziękować lecz potrafi obrażać. A, że ludzie pytają się dlaczego Pani syn jest bezrobotny i nie może znaleźć pracy to już źle. Ludzie chorują na raka, są po amputacjach, są niepełnosprawni i część z nich ma pracę. To są tragedie, a ludzie się nie poddają i walczą codziennie.
Odpowiedz
-3 # Miki 2021-03-03 15:35
Ludzie czytajcie pismo Pani Ireny ze zrozumieniem,
bo się ośmieszacie.
Odpowiedz
+2 # Question 2021-03-03 14:36
Nie rozumiem niektórych komentarzy. Pani Irena napisała, że osoby z doktoratem należą do kasty. Ja bym się zaczęła zastanawiać, bo Pani Redaktor naczelna jest przecież doktorem w trakcie ,,przewodu habilitacyjnego” (choć nie wiem czy to dobre porównanie). I zdaniem Pani Ireny, która powinna być wdzięczna, że Pani doktor Joanna Grubba vel ,,członkini kasty” zechciała poświęcić swój czas na to, żeby nagłośnić skandal z doktoratem Pana Marcina Krupy to jeszcze obraża osoby, które zdobyły doktorat. Wiele osób jest zszokowanych sprawą Pana Marcina. Niektórzy piszący sami mają doktoraty i raczej nie są z tych co należą do ,,kasty” bo sami mieli problemy. Nie widzę nic złego w komentarzach osób ,,Pytający”, ,,Ninka” czy ,,Xenia”. I trudno im się dziwić, że sami są oburzeni nazywaniem i ich ,,kastą”. A że są zdziwieni, że doktorant nie ma pracy. No cóż to trochę dziwne. Ja dziękuję Pani Joannie Grubbie za to co robi. Wiele osób czyta te posty dlatego, że ich samych spotkały podobne patologie.
Odpowiedz
+3 # Question 2021-03-03 14:36
Nie rozumiem niektórych komentarzy. Pani Irena napisała, że osoby z doktoratem należą do kasty. Ja bym się zaczęła zastanawiać, bo Pani Redaktor naczelna jest przecież doktorem w trakcie ,,przewodu habilitacyjnego” (choć nie wiem czy to dobre porównanie). I zdaniem Pani Ireny, która powinna być wdzięczna, że Pani doktor Joanna Grubba vel ,,członkini kasty” zechciała poświęcić swój czas na to, żeby nagłośnić skandal z doktoratem Pana Marcina Krupy to jeszcze obraża osoby, które zdobyły doktorat. Wiele osób jest zszokowanych sprawą Pana Marcina. Niektórzy piszący sami mają doktoraty i raczej nie są z tych co należą do ,,kasty” bo sami mieli problemy. Nie widzę nic złego w komentarzach osób ,,Pytający”, ,,Ninka” czy ,,Xenia”. I trudno im się dziwić, że sami są oburzeni nazywaniem i ich ,,kastą”. A że są zdziwieni, że doktorant nie ma pracy. No cóż to trochę dziwne. Ja dziękuję Pani Joannie Grubbie za to co robi. Wiele osób czyta te posty dlatego, że ich samych spotkały podobne patologie.
Odpowiedz
+4 # Xenia 2021-03-03 16:02
Mogę powiedzieć tylko tyle. W punkt!
Odpowiedz
-3 # Miki 2021-03-03 11:11
To, że doktorant nie ma pracy nie świadczy o nim źle,
to świadczy źle o Polsce!
Odpowiedz
+3 # Ninka 2021-03-03 13:45
Pytanie, jaka to miała być praca? Z pracą teraz jest różnie, ale pytanie jakie byłyby oczekiwania doktoranta? Ja rozumiem, że pracy można szukać długo, ale jeśli nic się w tej sprawie nie robi to już inna sprawa. Jeśli jest bezrobotny od 2015 roku i z powodu takich traumatycznych przeżyć nie szuka pracy to jest to dla mnie dziwne.
Odpowiedz
+3 # Adaśko 2021-03-03 10:54
Faktem jest to, że zapewne część osób przyszła tutaj z takiej przyczyny, że słyszała o walkach na habilitacji lecz nie słyszała o wałkach na doktoracie. Wiele osób zapewne jest po doktoratach i sami mierzyli się z wieloma patologiami na uczelniach. Niektórzy dali sobie spokój z doktoratami, inni obronili doktoraty, ale nie pracują na uczelniach (jak ja), a jeszcze inni obronili doktoraty i pracują na uczelniach. Tylko, że osoby którym był potrzebny doktorat (z różnych względów) nie mogą być uważani za ,,kastę”. To co spotkało Pani syna jest delikatnie mówiąc skandalem, ale to nie oznacza, że może Pani Irena ,,wrzucać wszystkich do jednego worka”. Ja nie mam wrażenia, że jestem ,,kastą”. Owszem każdego z Nas może spotkać znacznie gorsza tragedia (np. może zachorować na nowotwór), ale trzeba iść do przodu. Mam nadzieję, że Pan Marcin znajdzie zatrudnienie przestając być bezrobotnym. Oraz radziłbym Pani Irenie nie obrażać innych ludzi, którzy mają doktorat nazywając tych ludzi ,,kastą”.
Odpowiedz
-3 # Filozof 2021-03-03 10:23
Jeżeli chłopak nie dostał stopnia bo nie miał
znajomości, a inni dostają, bo są np. dziećmi
profesorów, a tak się dzieje, to kasta to jak
najbardziej właściwe słowo. Po za tym,
ja zakładam, to oburzeni są z jakiegoś układu,
awansują po znajomościach i dlatego się oburzają,
bo nie chcą, aby ta patologia w którą się wtopili
była widoczna, jak diabeł boi się prawdy, światła,
święconej wody. Ja np. mam podwójnego mgr i nie było dla mnie
żadnej pracy w Polsce, żadnej! Po dwóch latach tragedii wyjechałem za granicę.
Uważam, że społeczeństwo w Polsce jest strasznie
podłe, bezduszne i zakłamane i dlatego nie sądzę, aby
temu chłopakowi ktoś tak prawdziwie pomógł i
współczuł. Ja osobiście odczuwam nienawiść do
polskiego narodu, spotkało mnie w nim wiele krzywdy
i nigdy nie widziałem nic dobrego. Za granicą
ludzie byli dla mnie bardzo dobrzy. Polacy
to źli ludzie i mają taki kraj na jaki zasługują.
Odpowiedz
+2 # 2020/2021 2021-03-03 07:01
Pani Ireno, ale jak mam rozumieć Pani list. Pani syn nie ma pracy, to rozumiem. Ale od kiedy nie ma pracy? Od 2015 roku czy od niedawna? Ja rozumiem, że ktoś może nie pracować w wyniku pandemii koronawirusa. Ale jeśli Pani syn jest bezrobotny od 2015 roku (czyli od czasu kiedy miały miejsce te traumatyczne przeżycia) to jest to mówiąc delikatnie dziwne. Bo sama tego nie rozumiem jak mam rozumieć Pani list. I taka uwaga. Ja sama mam doktorat z architektury i nie jestem pracownikiem naukowym na uczelni i także miałam ogromne problemy z doktoratem z wolnej stopy, ale nie uważam się za ,,kastę”. Po prostu doktorat z wolnej stopy był mi potrzebny do rozwoju w mojej pracy zawodowej jako architekta. No cóż trzeba żyć.
Odpowiedz
+5 # Lola 2021-03-02 16:35
A może Pani Irena wrzucić te dokumenty o których mówiła w tym nowym liście? Mam na myśli ten dokument z Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów (obecna Rada Doskonałości Naukowej) oraz tą negatywną opinie Rady (chyba z UW). No i żeby Panu Marcinowi życie się polepszyło i żeby znalazł jakąś pracę, bo nie może być bezrobotnym.
Odpowiedz
+4 # Pytający 2021-03-02 14:40
Miesiąc temu zapytałem w sprawie Pana Marcina. Zrobiło mi się żal faceta. Trochę dziwne, że chłopak nie pracuję, ale to nie moja sprawa. Rozumiem rozgoryczenie Pani Ireny i mam szacunek do poglądów, które ta Pani głosi. Jednak jest pewna granica, której moim zdaniem przekraczać nie można. Sam w zeszłym roku z wielkimi problemami zdałem doktorat z nauk prawnych. I też nie obyło się bez patologii. Na szczęście mnie się udało i nie mam zamiaru pracować na uczelni, a doktorat jest mi potrzebny, żeby podejść do jednego z prawniczych egzaminów zawodowych. Jednak nie mogę pozwolić na to, żeby ktoś mówił jak Pani Irena, że ,,Stopień naukowy już przestaje oznaczać poziom wykształcenia, a staje się symbolem przynależności do kasty”. Z całym szacunkiem jestem zbulwersowany sytuacją Pani syna, ale jednak nie może być tak, że innym się udało zdać doktoraty i nie chcą mieć z uczelniami nic wspólnego i mówi się o nich, że należą do ,,kasty”.
Odpowiedz
+3 # Ninka 2021-03-03 05:38
To oczywiste, że matka broni syna. I jej się nie dziwię. Lecz dziwi mnie to, że matka używa takiego języka. Z tą kastą to już przegięcie. Sama miałam ogromny problem z obroną doktoratu (z nauk medycznych) i w 2018 roku uzyskałam stopień doktora w dyscyplinie nauk medycznych. I szczerze powiedziawszy miałam dość tej patologii i zrezygnowałam z dalszego kształcenia. I czy to oznacza, że jestem ,,członkinią kasty”? Moim zdaniem nie. Tak jak kolega nie chcę mieć z uczelnią nic wspólnego. Ale jest pewna granica. Są jednak koledzy i koleżanki co zrobiły doktorat i zostali na uczelni. Czy są ,,kastą”? Moim zdaniem nie. I powiem wprost coraz mniej jest na uczelniach tzw ,,dzieci lekarskich”. Coraz więcej osób ,,nie ma lekarza w rodzinie”. Owszem są ,,dzieci doktorskie” lecz ich ilość się zmniejsza. No i dziwne, że chłopak nie ma pracy. Czy koniecznie musi pracować ,,na jakiejś uczelni”? 6 lat już prawie minęło od tych dziwnych zdarzeń. Może niech ogarnie swoje życie bo będzie jeszcze gorzej.
Odpowiedz
+3 # Xenia 2021-03-03 06:23
Szkoda chłopaka. Rozumiem ból, bo potraktowano go jak śmiecia. Mi także niewiele brakowało, abym nie obroniła swojego doktoratu. Tylko, że cel tego doktoratu był inny. Mając odpowiedni staż w kancelarii adwokackiej z wolnej stopy pisałam doktorat z nauk prawnych. Nie chciałam wcale pracować na uczelni. Doktorat z nauk prawnych + doświadczenie zawodowe = wpis na listę adwokatów. Bo na aplikacjach prawniczych jest coraz gorzej. Niektórzy na prawie tak jak kolega powyżej się doktoryzują, aby podejść do jednego z prawniczych egzaminów zawodowych. Czy zatem należy uznawać takie osoby jak my za ,,kastę”? Na pewno nie. Chciałam nawet pro bono pomóc temu chłopakowi np. pisząc skargę na przewlekłość do WSA, ale mam już dosyć tej całej nagonki na mnie słysząc, że jestem ,,kastą z PRLu” choć urodziłam się po 1989 roku. Powiedziałam sobie, że nie pomagam ludziom co uważają mnie za ,,kastę” czy ,,tłustego misia”. I dziwi mnie to, że chłopak nie ma pracy, bo tym samym jeszcze bardziej się pogrąża.
Odpowiedz
+5 # Nieformalny 2021-02-23 14:23
Są informacje, aczkolwiek niepotwierdzone, że
CK, teraz RDN, tak długo nie odpisuje, że szuka
Profesora, który wydałby doktoratowi negatywną
recenzję. Ponoć była czy były już recenzję ale
recenzenci nie zdecydowali się dać negatywnej
opinii i dawne CK dalej szuka czy już ma kogoś
kto został nakłoniony do wydania negatywnej recenzji.
A tamte pozytywne zostaną pominięte. Ponoć coś
kręcą z dokumentacją sprawy.
Odpowiedz
+3 # KaZiK 2021-03-02 14:45
Jak nic nie zrobią do 31.12.2022 r. to sprawa będzie umorzona.
Odpowiedz
+6 # Filozof 2021-02-22 09:40
Myślę, że jednak doktorant, mimo całego nieszczęścia, jest szczęśliwszym człowiekiem niż owi skorumpowani Profesorowie, bowiem jak pisał John Stuart Mill: "lepiej być niezadowolonym
człowiekiem niż zadowoloną świnią".
Odpowiedz
+7 # Pan T. 2021-02-21 11:29
Niepokojący jest brak informacji od prowadzących bloga odnośnie tej sprawy!
Odpowiedz
+9 # Xenia 2021-02-19 13:46
Słyszałam, że wałki są na habilitacjach, ale, że na doktoratach? Szkoda doktoranta. Pewnie sprawa umrze śmiercią naturalną i za prawie 2 lata przewód będzie umorzony. Jeszcze raz szkoda mi Pana Marcina. Bo ktoś wie czy można jeszcze uratować dorobek naukowy tego młodego człowieka?
Odpowiedz
+3 # Lola 2021-03-02 16:28
Też nie mogę w to uwierzyć!
Odpowiedz
+8 # Question 2021-02-12 11:00
Jedno pytanie. Ten wpis jest prowadzony przez matkę doktoranta czy redaktor strony?
Odpowiedz
+10 # Ninka 2021-02-11 12:15
Ale faktycznie redaktor raz na jakiś czas np raz na 6-12 miesięcy powinna informować co się dzieje w tej sprawie. A tak minęło prawie półtorej roku i co? Nic się nie dzieje od prawie 1,5 roku? Nie chcę mi się w to wierzyć. Trafiłam tutaj przypadkiem i jest zbulwersowana tą historią. Trzeba jakoś doktorantowi pomóc, bo faktycznie za 2 lata będzie po sprawie.
Odpowiedz
+11 # Pytający 2021-02-02 13:16
Szanowna Redakcjo,
Ostatni wpis 14.10.2019 r. Dzisiaj jest 02.02.2021 r. czyli minęło ponad 15 miesięcy od ostatniej adnotacji. Czy nic w tej sprawie się nie zmieniło? Do 31 grudnia 2022 roku musiałaby zostać podjęta uchwała o nadaniu stopnia doktorskiego Panu Marcinowi Krupie. Niby zostało prawie 2 lata, ale to nie jest dużo czasu. Jeśli do końca przyszłego roku nie będzie uchwały nadającej stopień doktorski to praca Pana Marcina Krupy pójdzie na marne.

Mam także inne pytania:
Co słychać u Pana Marcina?
Jak sobie radzi w życiu?
Czy wierzy, że zostanie jeszcze doktorem?
Czy korzysta z jakiś środków prawnych w tej sprawie?
Czy ktoś (RPO czy Minister Nauki) zajmują się tą sprawą?
Jakie masz media zajmują się tą sprawą?
Nie można pozwolić by dorobek tego młodego człowieka poszedł na marne!
Odpowiedz
+10 # Adaśko 2021-01-18 13:32
To
Jest
Po
Prostu
Skandal!
To
się
w
głowie
nie
mieści
jakie
patologie
występują
na
polskich
uczelniach
wyższych
!!!
Odpowiedz
+11 # Anty Profesor 2021-01-10 14:35
Gdyby ktoś chciał przeczytać rozprawę doktorską Pana Marcina Krupy oto link
1) r.uek.krakow.pl/handle/123456789/2802
2) r.uek.krakow.pl/.../1200003094.pdf
Odpowiedz
+2 # Miki 2021-02-21 10:51
Z tego co wiem, to doktorat jest nie aktualny, bowiem doktorant w kolejnych publikacjach dokonał modyfikacji, m.in. rozszerzając przedmiot badań na lata 1815-2007. Miał zamiar przeprowadzić podobne badania dla antyku, gdzie napisał książkę, której jednak nie opublikował i ostatecznie zaprzestał dalszych badań. Ponoć są to bardzo oryginalne badania nie mające swojego odpowiednika, przynajmniej w Polsce.
Odpowiedz
+1 # ??? 2021-03-03 16:58
Fajnie, ale skąd jest ta informacja? Jakiś link do tej informacji? Bo nigdzie Pani Irena o tym nie wspomina (zapewne wspomniałaby o takim osiągnięciu swego syna, że prowadził jakieś ,,nowatorskie badania”).
Odpowiedz
+11 # 2020/2021 2021-01-10 13:51
A jakie działania zostały podjęte w 2020 roku? Czy redakcja coś wie co się działo w tej sprawie w ubiegłym roku? W serwisie nauka-polska.pl brak jest adnotacji, żeby Pan Marcin Krupa był doktorem
nauka-polska.pl/#/results?_k=4tpc5l
Odpowiedz
+13 # Ciekawski 2021-01-07 07:29
Ja mam takie pytanie.
Czy w tej konkretnej sprawie coś się zmieniło?
Odpowiedz
+12 # Julian 2020-06-11 14:52
Ktoś z komentujących naprawdę przeczytał to wszystko?
Odpowiedz
+12 # qwerty 2020-06-23 15:54
Owszem, łącznie z doktoratem tego pana zamieszczonym na stronie ue krk. Trochę jakby sztuka dla sztuki...
Odpowiedz
+15 # Abcde 2019-12-15 19:40
Zawsze może to pani, pani Ireno na jakimś wp.pl, interii czy onecie rozdmuchac. Pozytywnego skutku raczej nie będzie, ale trochę rozgłosu się zrobi. Bo na gruncie przepychanek pismakami z uczelnia raczej nie ma szans.
Odpowiedz
+4 # Tak Było 2021-02-21 15:01
W onecie mówili o patologiach, ale podczas postępowań habilitacyjnych. Oto link
m.youtube.com/watch?v=K5H-4dtfQek
Odpowiedz
+18 # Jan 2019-10-28 07:13
uczelnia to zamknięty światek układów niemalże mafijnych, tam nie ma zasad oprócz jednej "masz dobre nazwisko będzie dobrze". Umiera profesor inni zamiast dać wsparcie w tempie huraganu rozwalają jego zespół. Synkowie profesorów mają wieczne bezpłatne urlopy i dorabiają za granicą (nie na zagranicznych uczelniach ale w zagranicznych firmach) potem jak już tam narobią bałaganu wracają i dorabia im się staż zagraniczny. W ocenie prac nie ma jednoznaczności i transparentności, bo jak rozumieć zapis "znaczący dorobek naukowy". Można podawać przykłady patologii na uczelniach w nieskończoność, jak się tego nie zlikwiduje to zawsze najlepsza polska uczelnia będzie czwartej lub piątej setce rankingowej
Odpowiedz
+16 # Irena Krupa 2019-10-22 15:23
Panie Prezydencie,
czy odpowiedz z Ministerstwa kończy sprawę? Pytam się, albowiem odpowiedz z MNiSW to formalizm prawny, operujący w przestrzeni nonsensu, gdzie tak naprawdę potwierdza się, że CK jest ponad instytucją Państwa, ponad Prezydentem, ponad wszelką przyzwoitością, jak czytamy: „…zatem jest ona organem, nad którym nie ma organu wyższego … Nie ma również w polskim systemie prawa przepisu szczególnego, który wskazywałby organ sprawujący nadzór nad Centralną Komisją do Spraw Stopni i Tytułów”. Rozumiem, że tak uformowana rzeczywistość to zgoda na to, by profesorowie od gry w pokera, podporządkowując sobie instytucje publiczne (CK, UEK, UW) wykorzystywali je jako własne poletko ochrony głęboko zdemoralizowanej prywaty. Wobec tego, podczas uczestnictwa w obchodach ofiar komunizmu, proszę o nas pomyśleć.
Odpowiedz
+6 # DoPaniIreny 2021-02-19 13:57
Szanowna Pani Ireno,
Czy wiadomo cokolwiek nowego na temat doktoratu Pani syna? Pozdrawiam!!!
Odpowiedz
+16 # Oxygen 2019-10-17 20:15
Może Pan skorzysta na "niebycie" na Uczelni, bo czy jest rozsądnie w tych czasach tam kierować swoje życie?
Wydaje się, że Uczelnie toczą się, zmierzając w ciemną stronę.
Odpowiedz
-3 # ula 2019-09-25 11:09
Duma i honor mu nie pozwala.
Odpowiedz
+19 # Fizyk 2019-09-18 09:40
„wspaniałe osobowości zawsze napotykały na brutalną opozycję miernych umysłów” Albert Einstein

polskie uczelnie to III świat - niech się doktorant nie przejmuje, tak i ten dyplom jest wart tyle co funt kłaków, liczą się tylko pieniądze i znajomości, a Polska jak nie miała, tak i w dalszym ciągu nie ma przed sobą dobrej przyszłości
Odpowiedz
+15 # Grazyna 2019-09-01 12:21
Bojowy majl doktoranta do członków komisji elegancki nie był, jednak nie powinno to zaważyć na wyniku głosowania... Co najwyżej mogli mu dodatkowo jakieś uczelniane postępowanie dyscyplinarne zrobić i ukarać jakimś pouczeniem, ale tytuł mu się należał skoro spełnił wymogi formalne.
Odpowiedz
+18 # Filozof 2019-09-03 18:59
"Bojowy" - zgadzam się, jednakże co tam było "nieeleganckiego" to nie wiem? Może cytat? Tak się zastanawiam, że doktoranta to można zeszmacić; ktoś kto jest "profesorem" może kłamać, uwłaczać i pisać rzeczy totalnie głupie? Jak dla mnie w cywilizowanym świecie postępowanie komisji etycznej powinno być ukierunkowane przeciwko Miklaszewskiej (aż szok, że nic się w tym temacie nie dzieje - przynajmniej ta kobieta powinna być pozbawiona posady, już nie mówiąc o postępowaniu karnym przeciwko uczelni), gdyż - jak zauważa to m.in. RPO - nie przeczytała dysertacji, a mimo to krytykuje pracę. Od razu widać ustawkę i łajdactwo. A po za tym w Polsce, w pewnych środowiskach, panuje mentalność, że jak się otrzymało tytuł, zdobyło pozycje, to można wszystko, być ostatnim chamem i złodziejem, i nic takiemu nie można powiedzieć, nawet kulturalnie, jak czyni to doktorant w swoim piśmie. Mi wolno, bo jestem profesor, mi wolno kraść bo jestem ... itd.
Odpowiedz
-19 # Rumun 2019-08-06 11:35
Ja tylko nie rozumiem dlaczego to wszystko pisze mamusia doktoranta... Czyżby doktorancik sam nie ogarniał ? ...
Odpowiedz
+20 # Ginter 2019-08-06 10:28
To jest niebywała hucpa w wykonaniu ludzi, którzy mienią się osiągnięciami naukowymi, a w rzeczywistości powinni być pozbawieni tych atrybutów! Skandal! Pozostaje mieć nadzieję, że los nierychliwy, ale sprawiedliwy...
Odpowiedz
+10 # Star 2019-07-23 15:10
...
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
...
Odpowiedz
+1 # Kum 2019-09-21 13:09
Pocieszające, że na końcu drogi zapali się blask niedoszłego
doktora a opozycja trafi do rynsztoku, gdzie jest jej miejsce.
I pozostanie tam na wieki.
Odpowiedz
+15 # Dalekowzroczny 2019-09-21 13:14
Czym się martwisz Panie, co by Pan tam robił z nimi!
Niech się zreją jak chcą i lubią. Może inna Uczlnia będzie dla Pana mtką
Odpowiedz
+26 # Jasnota 2019-07-12 20:33
To jest matrix. Układ zamknięty i całkowita indolencja instytucji państwowych. To kolejny raz pokazuje, że "świat naukowy" to w większości instytucje mafine. Szkoda życia!
Odpowiedz
+23 # Radek 2019-07-11 19:23
NIesamowita historia...
Brak słów. Przestępcy odpowiedzialni za to ten przewód doktorski powinni pójść za kraty.
Szkoda Pana Marcina i jego zdrowia
Odpowiedz
+25 # Piotr 2019-07-11 15:51
Horror!
Odpowiedz
+14 # PatoUczelniaUEK 2021-01-07 08:09
Szanowni Państwo,
Czy ktokolwiek pomógł Panu doktorantowi pomocą prawną?
Czy ktokolwiek próbował skontaktować się z nowym ministrem
edukacji i nauki Panem Przemysławem Czarnkiem?
Czy w tą sprawę są zaangażowani jacyś prawnicy pro bono?
Czy próbowano sprawę doktoratu Pana Marcina Krupy
rozwiązać na drodze sądowo - administracyjnej
(Wojewódzki Sąd Administracyjny, Naczelny Sąd Administracyjny?
Moim zdaniem warto byłoby nagłośnić sprawę w mediach.
Do 31 grudnia 2022 r. musiałaby zostać podjęta uchwała
o nadaniu stopnia doktorskiego Panu Marcinowi Krupie.
W przeciwnym wypadku cały jego dorobek trafi do kosza!
Nie wolno absolutnie do takiej sytuacji dopuścić!!!
W tym miejscu chciałbym złożyć serdeczne ubolewania
w związku z zaistniałą sytuacją i prosiłbym o przekazanie
słów wsparcia wobec Pana Magistra (jeszcze niestety magistra)
Marcina Krupy oraz dla jego mamy Pani Ireny Krupy.
Odpowiedz
6.png6.png2.png5.png5.png6.png