24 02.2017 13:37

WYJAŚNIAM, ŻE JEST TO CYTACJA Z MEGO BLOGU. NIŻEJ są KOMENTARZE

Anonimowy pisze...

http://bohemistyka.bloog.pl/id,347828884,title,Warto-byc-przyzwoitym-ale-nie-oplaca-sie,index.html

Kto nie jest przyzwoity?

1. Ten, kto uczestnicząc w gremiach, na przykład w radzie naukowej instytutu, nie głosuje zgodnie ze swym najgłębszym przekonaniem, ale według życzeń aktualnego decydenta, chcąc mu się przypodobać.

2. Ten, kto zgadza się na uczestnictwo w tymże gremium, żadnych własnych przekonań nie żywiąc, licząc tylko na to, że uczestnictwo da mu okazję do zachowania się jak wyżej, co w przyszłości przyniesie mu korzyści i przywileje.

3. Ten, kto sam będąc decydentem, głosowanie „organizuje” w wyżej opisany sposób.

4. Ten, kto w swych decyzjach kieruje się wynikami takiego głosowania: twierdzi, że są one miarodajne (a tymczasem polubił „organizatora” z całkiem innych powodów),ewentualnie tłumaczy swoje decyzje „polityką”, co w gruncie rzeczy oznacza; „być może nie jestem przyzwoity, ale za to mam z tego korzyść”.

5. Ten, kto kłamliwie oświadcza przed sądem, że „kierował się wynikami głosowania”, podczas gdy on sam takie głosowanie „zorganizował” (punkt 3), cynicznie wykorzystując okoliczności podane w punktach 1 i 2.

6. Ten, kto nie czując żadnej pasji poznawczej i zdając sobie sprawę ze swych mizernych dyspozycji intelektualnych, wykorzystuje okazje i koneksje, żeby zostać tzw. pracownikiem naukowo-dydaktycznym i nauczać ludzi, którzy pasję i dyspozycje w większości posiadają, puszyć się przed nimi, niewielkiej wiedzy i podobnej inteligencji nie wstydzić się, udawać autorytet. [Jak to jest możliwe? – W ten sposób, że ta osoba jest schodkiem do dyplomu dla tych ludzi.]

9. Ten, kto przywłaszcza sobie cudzy artykuł i oddaje go do czasopisma naukowego pod swoim nazwiskiem, a następnie na prawdziwym autorze artykułu wiesza psy.

10. Ten, kto wyjeżdża zagranicę na wykłady Erasmus, wiedząc o tym, że w państwie przyjmującym w tym czasie nie ma zajęć. Chce dostać 600 euro od UE „za bezdurno”, wykorzystując układy „tam na miejscu”. [Powinien być natychmiast z pracy zwolniony.]

11. Ten, kto wysyła fałszywy anonim (podpisany „koledzy po fachu”), z którego wynika, że jego zdolniejszy i pracowitszy kolega to „naukowy łobuz” mówiąc w skrócie, a potem aranżuje publiczne odczytanie anonimu, kłamiąc w dodatku, że napisali go koledzy innej specjalności.

13. Ten, kto bierze zwolnienia lekarskie i wykorzystuje je na podróże do Niemiec, bo jest figurką w sieciach marketingowych stamtąd sterowanych. W dodatku świadectwem kursu organizatorów marketingu chwali się na uczelni i dzięki temu zostaje osobą „pełniącą obowiązki kierownika”.

14. Ten, kto pełniąc funkcję decydencką, zgłoszenie plagiatu pracy magisterskiej zamiata pod dywan (dalszy rozwój wypadków: kolega, który w tej funkcji decydenckiej go zastąpi, deklaruje, że winę za zaniechanie bierze na siebie), natomiast za pomocą fałszywego głosowania (patrz punkty: 1,2,3) pozbywa się osoby, która ten plagiat zgłosiła,

15. Ten, kto jako decydent baaardzo wysokiej rangi oficjalnie przemawia do pracowników naukowych, że niesprawiedliwie mają niskie pensje, doradzając im, jak niektórzy mogą sobie swoje dochody podwyższyć. Za kilka lat tenże decydent baaardzo wysokiej rangi zasugeruje, że osoba, która skorzystała z tej jego rady, kierowała się tylko pobudkami materialnymi (czytaj: niskimi). TO OSTATNIA NOWOŚĆ! BOMBA! NIE MOGŁAM WŁASNYM OCZOM UWIERZYĆ!

16. Ten, kto się wszystkiemu temu przyglądał i zamykał oczy, w nadziei, że zamknięcie oczu przyzwoitym go uczyni
Zofia Tarajło-Lipowska

7 maja 2015 18:38

Anonimowy pisze...

Opisane przez p.Zofię przykłady dot. nieprzyzwoitych zachowań w nauce pasują jak ulał do wielu uczelni.Do naszej w szczególności. Analizując, tak dzieje się u nas- punkt po punkcie- w wielu głosowaniach i posunięciach decydentów. Własne sumienie i najgłębsze przekonanie schodzą na dalszy plan w obliczu zachowań politycznych (popieram jednego, bo jestem przeciw drugiemu). Przykłady można mnożyć. Ten nieprawidłowy, może nawet patologiczny system miał swój największy rozkwit za rządów poprzedniej rektorki. Miała ona zwyczaj obdzwaniać samodzielnych pracowników z instrukcją jak głosować w wielu sprawach, a także, pytać dlaczego ktoś głosował inaczej (w głosowaniach jawnych) i pozwalał sobie mieć własne zdanie, odmienne niż przez nią proponowane. I chociaż większość wiedziała, że robi żle, to jednak usprawiedliwiała się "polityką" uczelni, a także, co gorsza przyszłymi ewentualnymi korzyściami z tego tytułu. Wcześniej czy póżniej bowiem każdy samodzielny miał "swoją sprawę" do rektorki. Przykład zachowań prof.Pluskiewicza oraz bardzo niewielu innych potwierdza tylko regułę. Oczywiście Profesorowi jak wszyscy wiemy, to się nie opłaciło. Słowa Pana prof.Bartoszewskiego, że "warto być przyzwoitym, choć nie zawsze się to opłaca" są więc prawdziwe. Ja jestem pełna podziwu dla zachowań i postaw oraz poczucia sprawiedliwości właściciela tego bloga. I na nic nie liczę, bo piszę anonimowo.

11 maja 2015 12:01

Anonimowy pisze...

Trzeba dodać, że serwilistyczne zachowania wielu samodzielnych pracowników nauki, usprawiedliwianie się przed samym sobą i innymi z nierzetelnych zachowań to utrata własnej tożsamości, klasy i charakteru. W minionym okresie odeszło wielu mądrych i wartościowych ludzi, doszli do głosu (i stanowisk) służalcy i poplecznicy, którzy zachowują się jak opisano w pkt 6.

11 maja 2015 17:39

 

Dodaj komentarz

7.png4.png4.png8.png2.png0.png