Krakowscy bohemiści, prof. Jacek Baluch i dr Piotr Gierowski napisali i wydali „Czesko-polski słownik terminów literackich” (Kraków 2016). Każdy, kto zajmuje się bohemistyką zawodowo czy nawet po amatorsku, przyzna, że ta pozycja jest wielce potrzebna, również dlatego, że terminy teoretycznoliterackie polskie i czeskie nie są w prosty sposób na siebie przekładalne, tak jak nie są wzajemnie przekładalne procesy historycznoliterackie w przeszłości i teraźniejszości obu narodów (choć niektórzy chcieliby je na gwałt za uszy do siebie przyciągnąć). Słownik powyższy nie jest jednak przykładem tego typu działalności, zmierza ku ułatwieniu zrozumienia terminów czeskojęzycznych i czeskiego procesu literackiego przez Polaków.

Czy jest to synteza-wyciąg z wszystkich mądrych głów, które na ten temat się wypowiadały? Śmiem wątpić i do tej śmiałości mam powody. Istnieją bowiem w polskiej bohemistyce „białe plamy”, które już dawno stały się kolorowe i wyraziste, a tymczasem „tradycyjna Warszawa” i „tradycyjny Kraków” traktuje je jakby nadal białymi plamami były. Chodzi mi o Łódź, a ściślej łódzkie Zagadnienia Rodzajów Literackich, w których brneńska polonistka i bohemistka, prof. Krystyna Kardyni-Pelikán (jako cudzoziemka w Czechach została „pozbawiona obowiązku” dodawania sobie formantu – ová!) opublikowała swoje starannie przemyślane i opracowane artykuły o czeskich gatunkach literackich, które nie mają odpowiedników polskich. Zagadnienia Rodzajów Literackich jakoś umknęły krakowskim bohemistom.

Jak wiadomo bowiem polska bohemistyka dzieli się na odłamy. Istnieje polska krakowska bohemistyka (teoretyczna), warszawska bohemistyka (josefoczapkowoekspresjonistyczna), brneńsko-łódzka bohemistyka (gatunkowa) i wrocławska bohemistyka (zaolziańsko-opolska)*).

Do której z nich czuję najwięcej sympatii? Do poznańskiej, bo przynajmniej szczera – nie udaje, że innych bohemistyk nie ma,  że są białymi plamami.

Dziękuję obu Panom, krakowskim bohemistom za egzemplarz „Czesko-polskiego  słownika terminów literackich”. Powyższe uwagi nie mają wielkiego wpływu na wartość książki (wysoką), świadczą tylko o tym, że nikt nie jest doskonały, każdy mówi o tym, co wie, ale nie mówi o tym, o czym nie wie lub zapomniał

Zofia Tarajło-Lipowska

--------------------------------------

*) Na Kongresie Czechoznawstwa Polskiego – jak się orientuję – Wrocław będą reprezentować doc. Martinek z Opawy i doc. Jodas z Ołomuńca. Taki bowiem Wrocław nędzny w tej branży  ZTL                                                                  

I jeszcze mój własny dodatek – nieznany i nie drukowany. Kiedy pisałam „Historię literatury czeskiej” (było to 8-10 lat temu), brak podobnego słownika bardzo odczuwałam. Korzystałam co prawda z haseł  prof. Pelikánovej (wtedy jeszcze –ovej) z Zagadnień Rodzajów Literackich (uwzględnił je zresztą „Słownik terminów literackich” prof. Grzegorza Gazdy, wydanie z 2006), ale z typu książki, którą pisałam, wynikało, że wszystko musi być bez przypisów i bez zawiłych teoretycznych zagadnień. Mimo wszystko  w rozdziale V chciałam wstawić uwagi o różnicach między ideałem gatunkowym a jego realizacją w czeskiej literaturze. Napisałam o tym zwięźle, ale tenże fragment wypadł, podobnie zresztą jak słownik prof. Gazdy z bibliografii – wszystko ze względów oszczędnościowych - oczywistości lub uwagi pośrednie miały zostać poza książką. Dwustronicowy tekst pozostał zatem „tylko w rękopisie”, wyciągam go tutaj jak królika z kapelusza. Niech dodatkowo zaświadczy o tym, że powyższy słownik był i jest bardzo potrzebny: 

V.9. Uwagi genologiczne

Zamieszczone tu uwagi nie są sensu stricte wywodami historycznoliterackimi, ale zastrzeżeniami, które dotyczą w dużej mierze całości zamieszczonych tu rozważań. Ze względu na to, że zastrzeżenia ta dotyczą zwłaszcza literatury wieku XIX i kontynuacji typu literatury dziewiętnastowiecznej w wieku XX, umieszczono je na końcu rozdziału, do którego w największym stopniu się odnoszą. Umieszczenie ich na końcu rozdziału, a nie na początku, sygnalizuje, że można je pominąć, ale ze względu na potrzebę wyrobienia sobie zdania o stopniu precyzji zamieszczonych tu wywodów, powinno się je przeczytać. 

Czystość gatunkowa jest w literaturze rzadko spotykana i dotyczy przede wszystkim wzorców gatunkowych. Nie ma jednak w języku opisu literackiego innych narzędzi, które mogłyby umownie i syntetycznie dać wyobrażenie o kształcie, jakie dzieło literackie przybrało. W czeskiej literaturze w tej mierze występuje specjalnie duży synkretyzm, a trudność jej opisu pod tym względem wypływa nie tylko z tego zjawiska, ale i z występującego niekiedy tradycyjnego, czysto umownego przypisywania konkretnym dziełom nazwy gatunkowej do niego nie przystającej i przenoszeniu przypisywanej mu nazwy do literackich syntez.

Ta sytuacja jest specjalnie skomplikowana w wieku dziewiętnastym - wieku, kiedy różne dłuższe wiersze są kwalifikowane jako „poematy”, dłuższe dzieła Jiráska są „epopejami”, a krótsze „idyllami”, Vrchlický i Čech piszą „eposy” itp. Jest to w pewnym sensie kontynuacja dążenia mistyfikacyjnego, podejmowanego w dobrych intencjach, dla podniesienia rangi i powiększenia zasobów twórczości rodzimej.

Nieścisłość genologiczna bierze się też z umieszczania przez pisarza nazwy quasi-genologicznej tuż po tytule właściwym. Nie ma ona najczęściej oparcia w systemie gatunkowym, ale raczej świadczy o gustach i woli autora („powieść kalejdoskopowa”, „karta z historii”, „idylla z dawnych wieków”). Są to w większości nazwy puste, nie określające żadnego gatunku, zorientowane przede wszystkim na komunikację z czytelnikiem, informujące go, czego się może po książce spodziewać, a może nawet funkcjonujące jak anons czy reklama. Często jednak zdarza im się wyjść poza dzieło i funkcjonować jak jego opis.

Problemy sprawia genologia form prozatorskich, ponieważ dla czeskiej literatury, również dwudziestowiecznej, bardzo charakterystyczną, choć nie jedyną, formą jest typ prozy, która nie osiąga umownych rozmiarów powieści, a wykracza poza przyjęte ramy opowiadania. Piszący o literaturze używają czasem nazw „krótka powieść”, „około stustronicowa powieść” czy w nowszych czasach „mini-powieść”, ale najczęściej w takim przypadku stosują określenie gatunkowe „proza”, które wartość genologiczną ma tylko częściową. W nowszej literaturze nastąpiła też umowna objętościowa repartycja między opowiadaniem (povídką) a nowelą (novela): nowelą są nazywane teksty dłuższe, które wydaje się jako książki, natomiast opowiadania są krótsze i funkcjonują w zbiorach. Aby więc zyskać precyzję opisu czeskiej literatury po polsku, należałoby najpierw ustalić, jak wzajemnie tłumaczy się konkretnie zastosowane terminy genologiczne (przy czym mogłoby się w poszczególnych przypadkach okazać, że „opowiadanie” należy tłumaczyć jako „novela”, a „nowela” - jako „povídka”).

Powyższe uwagi są jedynie konstatacją stanu rzeczy, która ma czeską literaturę przybliżyć, a nie zamącić jej obraz. Należy przyjąć, że tradycyjna genologia jest systemem, w którym dzieło literackie może się wpisać, ale nie musi.

 

 

7.png4.png4.png8.png4.png9.png