Jak były dziekan i była dyrektor oszukali byłych rektora i prorektora

 

Miejscem akcji jest Uniwersytet Wrocławski, w którym, jak zauważyłam już pięć lat temu, pojawiły się oznaki świadczące, że prawo nie dla każdego jest równe, że osoby „na stołkach” mogą bezczelnie prawa nie przestrzegać (teraz nas wszystkich to boli, bo na skalę większą, ogólnokrajową).

Pisałam już o tym, że arogancję i zdolność do kłamstwa półwładzy poznałam najpierw w skali mikro (wrocławskouniwersyteckiej), w związku z czym rozwój sytuacji w Polsce budzi moje najżywsze wspomnienia i skojarzenia. Nie będę się tutaj powtarzać w przykładach, od razu przejdę do następnego, bardzo drastycznego.

W dniu 5.10.2010 Rada Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego pozytywnie zaopiniowała moje podanie o udzielenie mi rocznego urlopu naukowego na napisanie książki naukowej o czeskiej pisarce Honoracie z Wiśniowskich Zapovej. Ponieważ pełniłam funkcję kierownika Zakładu Bohemistyki, więc na rok do tej funkcji powołano (przegłosowano to na tej samej Radzie) dra hab. Jaroslava Lipowskiego, drugiego samodzielnego pracownika naukowego w tym Zakładzie.

Następnie pismem z dnia 8.10.2010 prof. Adam Jezierski, prorektor ds. badań naukowych i współpracy z zagranicą Uniwersytetu Wrocławskiego, przychylił się do mojej prośby i urlopu naukowego do 30.09 2011 mi udzielił, zastrzegając (cytuję):

Jednocześnie informuję, że nauczyciel akademicki nie może w tym czasie wykonywać pracy w ramach stosunku pracy ani prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek (art. 134 ust. 10. ww. ustawy).

Potem rektor, prof. Marek Bojarski swoim podpisem potwierdził, że pogwałciłam ten przepis, wykonując pracę w ramach stosunku pracy, a mianowicie pełniłam w tym czasie funkcję kierownika Zakładu Bohemistyki, bo z dniem 15 marca 2011 odwołał mnie z tej funkcji na Uniwersytecie Wrocławskim. Nie sądzę, żeby rektor i prorektor wiedzieli, że podpisują pisma ze sobą sprzeczne, bo jedno stawia mi warunki formalno-prawne, a drugie zaświadcza, że za wiedzą pracodawcy (rektora) tych warunków nie dotrzymałam.

Nie, te pisma do podpisania podsunęły im osoby, które miały pełną świadomość, że drugie z nich jest kłamliwe. Uczynili to: były dziekan Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego  dr hab. Michał Sarnowski i była dyrektor Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego dr hab. Anna Paszkiewicz.

Paszkiewicz sfałszowała protokół Rady Instytutu Filologii Słowiańskiej z 5.10.2010 (na którym ww. dziekan był obecny jako członek Rady IFS), nie ujęła w nim pozytywnie zakończonego głosowania nad kandydaturą Lipowskiego na kierownika Zakładu Bohemistyki, nie zgłosiła tego faktu do kadr ani do działu płac. Czyli przy pełnej wiedzy dziekana Wydziału Filologicznego nie dopełniła swoich obowiązków, a nawet w ich ramach skłamała.

Co prawda istnieją inne protokoły Rad IFS, z których wynika, że to Lipowski pełnił funkcję kierownika, że to on referował sprawy Zakładu  i podpisywał opinie – ale - „I co z tego?” (tak odpowiada na wszystkie uwagi i zastrzeżenia były dziekan Sarnowski).

Skłoniony wówczas do nieważnego w świetle prawa i prawdy podpisu, przeczącego późniejszemu podpisowi rektora na piśmie odwołującym mnie z funkcji kierownika Zakładu Bohemistyki IFS UWr. profesor Adam Jezierski jest teraz rektorem Uniwersytetu Wrocławskiego. Dr hab. Michał Sarnowski nie jest już dziekanem Wydziału Filologicznego UWr., na miejsce dr hab. Anny Paszkiewicz został dyrektorem Instytutu Filologii Słowiańskiej UWr. „Wykonawczyni techniczna” tych fałszerstw dr hab. Paszkiewicz, nie jest już dyrektorem, ale – jak już pisałam – wciąż ma „siłę przebicia” w Instytucie Filologii Słowiańskiej UWr. Zatrudniła na etatach troje swoich doktorantów, i to jeszcze przed obronami, zatrudniła też na etacie rusycysty nieudanego inżyniera elektronika, swojego krewnego.

„Bilans musi wyjść na zero”  - świństwa i kłamstwa powinny się opłacać (?)

Mały przypisek, nie związany z tematem: Okazało się, że potomkowie Honoraty z Wiśniowskich Zapovej (ściślej potomkowie jej brata) należą do lwowsko-wrocławskich rodzin naukowych. Jest to rodzina dr inż. Anny Suchary-Sobczyk, córki chemika, prof. Edwarda Suchardy (m.in. rektora Politechniki Lwowskiej), którego żona Maria była z domu Wiśniowska. Szkoda, że Uniwersytet Wrocławski mnie oszukał i „wypluł” (rektor Bojarski publicznie obiecał posłuchać Rady Wydziału Filologicznego w sprawie przedłużenia zatrudnienia, ale posłuchał tylko prywatnego życzenia dziekana Sarnowskiego, który w tymże wpisie kolejny raz występuje w roli co najmniej „brzydkiej”).

W ten sposób nie pozwolono mi na publikację zapowiedzianej książki o Honoracie z Wiśniowskich-Zapovej - książki, która przez rodzinę Wiśniowskich-Suchardów-Sobczyków byłaby bardzo mile widziana.

A tak - bawię się w pisanie kryminałów i prowadzenie tego blogu, czyli m.in. w rozgrzebywanie śmietników   

 

      

 

7.png4.png4.png8.png3.png2.png