26 06.2015 18:21

[11] W KWADRATOWYCH  NAWIASACH NUMERY STRON

Analogie i paralelizmy w literaturze czeskiej i polskiej widoczne są już od najdawniejszych czasów (por. np. Bogurodzicę czy Biblię Królowej Zofii; Biblia Królowej... 1967-1971). Zjawiska te nie zanikają w czasie, chociaż można powiedzieć, że nasilają się dopiero od czeskiego odrodzenia narodowego i polskiego romantyzmu. Wystarczy tu przywołać choćby takie postaci literatury czeskiej i polskiej, jak Karel Hynek Mácha i Adam Mickiewicz, Božena Němcová i Maria Konopnicka, Franz Kafka i Bruno Schulz, Jaroslav Seifert i Czesław Miłosz czy Jiří Orten i Krzysztof Kamil Baczyński. W niniejszej pracy skupimy się na jednej parze, a mianowicie na ostatniej.

Wspólnym mianownikiem dalszej komparatystycznej analizy twórczości Ortena i Baczyńskiego jest analogia sytuacji tragicznej, natomiast celem badania porównawczego - opis stosunku obu autorów do „czasów trudnych" w kontekście domniemanej katastrofy kosmicznej, wyrażonego w ich utworach. Z tego względu to właśnie pojęcia życie i śmierć będą stanowić punkt wyjścia dalszych rozważań komparatystycznych.

Jiří Orten (30.08.1919-1.09.1941; właśc. Jiří Orenstein) i Krzysztof Kamil Baczyński (22.01.1921^1.08.1944) należeli do poetów okresu drugiej wojny światowej. Pierwsze wydarzenia wojenne (lub wydarzenia roku 1938 w byłej Czechosłowacji, a następnie wydarzenia roku 1939 i 1940) zaskoczyły młodych poetów, którzy chcieli tworzyć własne wizje rzeczywistości, publikować swoje wiersze, co wkrótce okazało się niemożliwe. Jednak ich wiara w siłę poezji była na tyle mocna, że zdecydowali się stawić czoła losowi, utożsamiając poezję z celem własnego życia (Orten odmówił wyjazdu za granicę, ponieważ jako poeta mógł realizować się tylko w ojczyźnie; z kolei Baczyński rozpoczął nielegalną naukę na podziemnych kompletach Uniwersytetu Warszawskiego, ponieważ chciał uzyskać brakujące wykształcenie literackie, w ten sposób narażał  [12] się na zamknięcie przez gestapo).Nie bali się ryzyka i śmierci, ponieważ byli przekonani, że prawdziwy poeta zarodek własnej śmierci nosi w sobie. Z tego względu poetyckie wyprawy w przeszłość i przyszłość są właściwie związane z poszukiwaniem „losowej śmierci" oraz z obcowaniem z nią. Obaj poeci tworzyli bowiem własną dialektykę bytu i śmierci, którą narzuciła im rzeczywistość wojenna, wywołująca u wiciu młodych poetów tego okresu - z jednej strony - odczucie prowizoryczności i osamotnienia, z drugiej zaś - tęsknotę za aktywną walką przeciw niesprawiedliwości i bezprawiu.

Warto w tym miejscu przytoczyć, oczywiście w ogromnym skrócie i wyłącznie w formie kilku głównych myśli, pewne interesujące paralelne okoliczności historyczne i społeczne, które wpłynęły na ukształtowanie się określonych postaw i skłonności mentalnych, wyrażonych następnie w kulturze i literaturze Czech i Polski tego okresu. Do takich analogicznych faktów można zaliczyć:

- zaangażowanie się w proces demokratyzacji życia w Europie;

- zaangażowanie się w walkę o sprawiedliwość (przy uwzględnieniu różnicy w stopniu tego zaangażowania);

- poczucie zagrożenia narodowego;

- utratę „wielkości" powodującą także poczucie straconej szansy na pełne odrodzenie narodowe po wieloletnim okresie braku suwerennej państwowości;

- utratę niepodległości.

Wskutek mitologizowania i zniekształcania faktów historycznych przez polityków danego państwa powstały skłonności do traktowania własnej polityki jako wielkomocarstwowej, niezagrożonej z żadnej strony, w konsekwencji (zwłaszcza w Czechach) zrodziło to poczucie oszukania i bezsilności (szerzej patrz: Balowski 1992).
Toteż podstawowe doświadczenie pokoleniowe Czechów i Polaków było takie samo. Jednak w konkretnych przejawach reakcje młodych pisarzy w Protektoracie różniły się od reakcji w Generalnej Guberni, co wynikało nie tylko z dalszego rozwoju wypadków historycznych, ale także z różnych tradycji kulturalno-historycznych i orientacji politycznej poszczególnych państw. [13] Należy zwrócić uwagę, że Orten - z powodu szczególnej pozycji w społeczeństwie czeskim (był z pochodzenia Żydem) — znalazł się w sytuacji zbliżonej do sytuacji pisarzy polskich. Jak twierdzi Josef Štochl (patrz: poprzednie wpisy), autorką tego celnego spostrzeżenia jest mgr Irena Krasnická.  Katalizatorem dojrzewania jego poglądów także stała się świadomość, że nadzieja na przeżycie jest nikła i że nie pozostaje wiele czasu na twórczość poetycką, która stała się dla niego nie tylko formą samorealizacji, ale również samoprzeżycia, obroną przed destrukcją moralną spowodowaną przez warunki życia. Ponadto poczucie zbyt krótkiego czasu, jaki „dostał na życie", wpłynęło dość wyraźnie na jego przekonanie, że należy spieszyć się, by zdążyć powiedzieć to, co by się chciało powiedzieć (uczucie bliskie, a nawet tożsame z odczuciem Baczyńskiego). Wiedział bowiem, że przyjdzie dzień, w którym będzie musiał stawić się na wezwanie faszystów na praski dworzec i wyjechać do Terezina.

W Polsce zbuntowany naród, podziemny ruch oporu i akcje dywersyjne doprowadziły okupanta do wprowadzenia krańcowych represji. Rozpoczęto więc łapanki, egzekucje publiczne i wywożenie ludności do obozów koncentracyjnych. Również działalność kulturalna została zabroniona. Po roku 1940 „za każdą datą ukończonego wiersza stał obóz koncentracyjny, obława, tortury, śmierć, Oświęcim" (Wyka 1961: 32; por. też: Bartelski 1976: 234), toteż - jeśli można tak się wyrazić - śmierć czekała za każdym rogiem. Mimo tego młodzi poeci polscy w tym czasie nie tylko debiutowali, ale też sami drukowali swoje wiersze (lub przepisywali) i kolportowali je.

Przyjmijmy jako punkt odniesienia twórczości Ortena i Baczyńskiego drogę poetycką. Należy więc najpierw przywołać ich biografie. Obaj poeci swoje pierwsze utwory napisali tuż przed wojną.Dla Ortena był to rok 1937, dla Baczyńskiego 1938. Obaj mieli w tym czasie prawic tyle samo lat (Orten - 18 lat, Baczyński - 17). Również ich sytuacja rodzinna była podobna: tuż przed wojną umarli ich ojcowie. Dalej ich biografie się rozchodzą. Orten bowiem został osadzony w getcie w Pradze, z dala od rodziny, Baczyński mieszkał w domu z matką, a później również z żoną. Pierwszy przeżył nieszczęśliwą miłość, drugi został szczęśliwym małżon- [14] kiem. Orten był odsunięty od życia społecznego (zakaz udziału Żydów w życiu publicznym wydany przez hitlerowców, co spowodowało usunięcie go w 1939 r. z konserwatorium), Baczyński brał w nim aktywny udział (uczestniczył w tajnych kompletach Uniwersytetu Warszawskiego, przeszedł przeszkolenie podziemnej podchorążówki, walczył w powstaniu warszawskim). Dopiero okoliczności śmierci ich łączą: obaj zginęli prawie w tym samym wieku (Orten mając 22 lata; Baczyński - 23) z rąk hitlerowców z tą różnicą, że Orten był potrącony przez niemiecką karetkę pogotowia, a Baczyński zastrzelony przez niemieckiego snajpera.

Podobną paralelę tworzy ich droga twórcza. Obaj debiutowali w tym samym roku tomikami poetyckimi: Orten –  Čitanką jaro, Baczyński - Zamknięty echem, choć wcześniej napisali już kilka wierszy (por. tom IX Spisów J. Ortena: Juvenilie oraz część V Utworów zebranych K. K. Baczyńskiego: Juvenilia). Obaj też sięgnęli po dramat (Orten napisał dwa dramaty Smutná princezna 1938 i Blahoslavení tiśí 1941, Baczyński zaś jeden bez tytułu w 1942 r.). Nie obca im była również proza. Orten pokusił się o napisanie kilku opowiadań (np. Pro děti 1937, Malá víra 1938-1939, Dušićky 1939, Povídka o hledání bratra 1940 itd.) oraz kilku powieści (Podivná smrt Filipa Frieda 1937 czy Eta, Eta, žlutí ptaci 1938). Baczyński zaś jest autorem kilkudziesięciu opowiadań (Zwierzęta pana Joachima, Zdarzenia, Żywot Geniusza, Matka, Południe, Sprzęty, Rocznica, Rzeczy ważne. Przypowieść o dziecku, Człowiek, który chciał żyć drugi raz itd.).

Tak bogata twórczość poetycka i prozatorska Ortena i Baczyńskiego była przedmiotem wielu analiz. Jednak - jak dotychczas - nie prowadzono żadnych badań porównawczych zarówno pod względem językoznawczym, jak i literaturoznawczym. Jedynymi są prace autora niniejszej monografii (por. Balowski 1992 i 1996). Natomiast M. Sobotková (1993) zajęła się historycznoliteracką analizą Ortena i A. Trzebińskiego. Zajmowano się natomiast poszczególnymi pisarzami z osobna.

W pierwszych studiach, a były to z reguły teksty krytyczne ogłoszone w czasopismach (por. Kopečný 1941, Adamec 1940, [15] Černý 1945, Urbánek 1945, Topornicki 1942, Anonim 1943-1944. Wyka 1943/1977), ich autorzy wypowiadali się o poezji młodego pokolenia wojennego (w tym Ortena lub Baczyńskiego) w duchu normatywnym. Ich sądom wartościującym nie towarzyszyła więc pogłębiona analiza warstwy językowej. Uderza natomiast skrajność ocen oraz rozbieżność w poglądach interpretatorów (por. Bednář 1940 i Kopečný 1941; Topornicki 1942 i Obornicki 1942), która była wynikiem dopiero co formującej się nowej koncepcji poezji, mającej wyjść naprzeciw potrzebom ówczesnego czytelnika (czy raczej: społeczeństwa). Niestety, gruntowniejszych analiz stylistyczno-językowych ani w tym okresie, ani w okresie późniejszym nie było.

Warto zwrócić uwagę na różne smakowite kąski tego tekstu (nieaktualną już od roku 1990 wykładnię historyczną, nieudolne tłumaczenia z czeskiego, naiwną "komparatystykę"), łącznie z zapewnieniami, że jej autor bierze się w nim za temat absolutnie nietknięty (patrz też mój wpis na blogu: Ze wstydliwych zakamarków „warsztatów naukowych”  i wpisy nowsze, które dotyczą tej samej sprawy). Na nich jednak nie wyczerpałyby się moje zastrzeżenia, gdybym miała ten tekst ocenić jako - na przykład - studencką pracę seminaryjną.

Ciekawa jestem, co można znaleźć w opublikowanych pracach habilitacyjnych, doktorskich (czy nawet profesorskich) tych osób, które głosowały przeciw memu ponownemu zatrudnieniu na Uniwersytecie Wrocławskim? [Choć niektórzy te „przeszkody” przeskoczyli bez książki.]  Co takiego bym w nich znalazła?

[Jak wiadomo, rektor UWr. prof. Marek Bojarski posłuchał chóru tych 10 osób. Dlaczego nie  posłuchał chóru 200 osób z Rady Wydziału Filologicznego UWr., jak obiecał na posiedzeniu tej Rady w dniu 7 czerwca 2011 ?] 

Prawie wszyscy z tych osób to rusycyści. Co prawda prof. Mieczysław Balowski nie jest rusycystą i nie jest członkiem Rady Instytutu Filologii Słowiańskiej UWr., nie miał zatem okazji głosować przeciw mnie, ale do wrogich rusycystów ni stąd ni zowąd dołączyła jego pierwsza doktorantka Anna Zura (też głosowała nad moim dalszym zatrudnieniem - jestem pewna, że negatywnie - dodam jeszcze, że sprawa "kto jak głosował" w pewnym innym głosowaniu tajnym była rozpatrywana przez sąd!), której praca doktorska również wyszła w Ostrawie drukiem . Tę książkę mam – sama mi ją ofiarowała, kiedy zabiegała o pracę w kierowanym przeze mnie Zakładzie Bohemistyki UWr.                                                      

Sądzę, że nie od rzeczy byłoby też przekształcić skanerem fragmenty książek doc. Libora Martinka. Co prawda na ogół są po czesku, nie wszyscy zaś czytelnicy czeski płynnie znają, ale wnikliwsza lektura – ręczę – byłaby bardzo "pożyteczna"  

 

 

 

 

7.png4.png1.png5.png9.png6.png