08 05.2015 07:00

(...) ęteligęcja już nie bawi się w Kopciuszka, tylko rusza jak nawałnica do przodu, nie wstydząc się własnych słów

Wyjaśniam tutaj, że Jaroslav Lipowski już od 14 miesięcy jest profesorem mianowanym przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Nie jest "profesorem z Hradca Králové", zresztą takiej pozycji nie ma, bo ta pozycja w Czechach to "docent".Przewód profesorski męża w roku 2012 był wszczęty na UAM  - w krótkim czasie został utytułowany.

Nie wiem, w czym Lipowski przeszkadza UWr., jedyna jego rzekoma "wina" to to, że pozwał p. Annę Paszkiewicz do sądu o naruszenie dóbr osobistych, ale poprzednio ona sama go publicznie  oskarżyła   o oszustwo i wyłudzenie pieniędzy*). Załączam dowód na to (zdjęcie dokumentu) będący jednocześnie uzasadnieniem pierwszego słowa tytułu tego wpisu. Innym uzasadnieniem jest starszy wpis na tym blogu: "Expose demontera IFS wygłoszone" z dnia 14.11.2012.

Zofia Tarajło-Lipowska

-----------------------------------------

*) Sędzia zatrudniona jednocześnie na pełnym etacie na Uniwersytecie Wrocławskim oddaliła pozew Lipowskiego o ochronę dóbr osobistych (patrz wpis "Uwagi do pewnego wyroku sądowego" z dnia 28.04.2014). Sąd, który rozpatrywał apelację, "nie dopatrzył się żadnego  związku" między tym faktem a wyrokiem.

 

Osobom zainteresowanym wyjaśniam, że:

To adwokatka męża wezwała A. Paszkiewicz do wywieszenia oświadczenia odwołującego obrazę. Wezwana zareagowała wywieszeniem powyższego oświadczenia (że nie odwołuje), napisanym ..... mówiąc eufemistycznie, bardzo niepoprawnie.

Potem mąż przegrał - pani sędzia uznała, że obraza była zasadna (uzasadnienie tego wyroku jest wybiórcze i błędne, m.in. deprecjonuje zeznania studentów).

Potem okazało się, że sędzia jest adiunktem na UWr. (adwokatka męża tego wcześniej nie sprawdziła - twierdzi, że wcześniej nie mogła przypuszczać, że to w ogóle jest możliwa).

Potem sąd apelacyjny apelację oddalił - twierdząc, że jeśli mąż miał zastrzeżenia, że sędzia jest adiunktem na UWr., to powinien zgłosić te zastrzeżenia przed rozprawą (a skąd miał wiedzieć?).

Potem wyrok zgłoszono do kasacji w Warszawie ze względu na błędy w całej sprawie.

Ostatnia wieść jest taka, że kolejka do kasacji jest duża, więc sprawa, żeby w ogóle ruszyć, musi odczekać jeszcze przynajmniej 8 miesięcy. TYMCZASEM p. Paszkiewicz przestanie już być dyrektorem, więc straci prawo do rzucania kalumni w imieniu UWr. Problem rozwiąże się sam, przynajmniej problem dla niektórych obrońców "ęteligęcji"

 

 

3.png9.png4.png0.png5.png0.png