02 03.2017 22:08

Propozycja rysunku p. Jacka Szleszyńskiego (który nie jest bohemistą, stąd niedokładności w znakach diakrytycznych). Po poprawieniu rysunek został wykorzystany w mojej książce "Nowy Kapoan. Strzel i traf do czesko-polskich językowych gaf" (Afera, Wrocław 2013). Pan Szleszyński zaś został "wykorzystany" jako prototyp komisarza Cichosza w książkach "Śmierć dziekana" i "Recykling". Czeska język – trudna język

Nie wiem, czy Wikipedię zapełniają czeskimi hasłami absolwenci bohemistyki wrocławskiej z ostatnich lat, ale pewnie tak. W dodatku nie mają, biedactwa, słowników albo są zbyt leniwi, żeby do nich zajrzeć.

Skąd ten sarkazm? (Prócz tych powodów, o których tu wielokrotnie pisałam) 

Po pierwsze dlatego, że wypuszcza się tam buble. Absolwenci nie wiedzą nawet, jak się odmienia czeskie nazwy w polskim tekście (też już pisałam).

Uczyć tam powinny osoby, które bardzo dobrze znają oba języki i mają praktykę jako tłumacze, i tylko osoby uczciwe, które chcą dobrze uczyć -  zamiast wycinać dziecięce ćwiczenia z czeskich podręczników szkolnych,  naklejać je na kartce i „ozdabiać” (czytaj: szpecić) swoim nazwiskiem, że niby samodzielnie te ćwiczenia wymyślili.

Po drugie dlatego, że kilkakrotnie przyłapałam polską Wikipedię na bzdurach i błędach, wynikających ze złego tłumaczenia czeskiego hasła dotyczącego czeskich pisarzy.

Bohaterem prozy Karla Hynka Máchy Křivoklad jest kat, „przyszywany” (pisze polska Wikipedia) brat króla Wacława III z dynastii Przemyślidów. Wynikałoby z tego, że tata króla (również król) przysposobił dziecko kształcone na kata (!!!) Tymczasem chodzi o to, że kat jest nevlastním bratrem młodego króla, czyli bratem przyrodnim (levobočkiem), tata aktualnego króla spłodził go w ramach pozamałżeńskich romansów.

Pełne bzdur w polskiej Wikipedii jest hasło Ladislav Fuks (znakomity pisarz, szczerze radzę go czytać). Jakiś "cenzor" mianowicie powykreślał zdania o homoseksualizmie Fuksa. Wyszło z tego zawiadomienie, że Fuks w życiu był wielkim łobuzem, bo otaczał się ludźmi z półświatka. Raz chciał to "naprawić", ożenił się z bogatą Włoszką, ale tej jedynej życiowej okazji właściwie nie wykorzystał (taki łobuz!).

Tymczasem jako homoseksualista pisarz był w trudnej życiowej sytuacji, do małżeństwa (które miało służyć jako pokrycie dla jego prywatnego życia) został skłoniony przez troskliwych przyjaciół, oni to zaaranżowali. Ta sztuczna kombinacja nie wyszła jednak.

Język czeski jest bardzo trudny, np. dla polskich rusycystów. Z Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego zostało mi wspomnienie, że nikt z dyrekcji nie umiał przeczytać czeskich imion i nazwisk ani czeskich tytułów - wykręcali buzie nad tymi "dziwacznymi" wyrazami.

Profesor K., który jako pierwszy w tym Instytucie uczył czeskiej literatury (na studiach dziennych i wieczorowych, patrz też wpis: Jak złamać sobie kręgosłup moralny) cytaty z czeskiej literatury podawał po rosyjsku (z rosyjskich tłumaczeń tej literatury!).

Powszechna nieznajomość języka czeskiego, nieumiejętność przeczytania najprostszych słów czy odmiany nazw w  polskim tekście jest przerażająca (i nikt się tego nie wstydzi?). Znałam pana, polityka, który upierał się, że nazwa miasta Hradec Králové w języku polskim jest absolutnie nieodmienna.

- Byłem w Hradec Králové - powiadał, złoszcząc się, jeśli ktoś sugerował, że powinno być "w Hradcu" (Králové rzeczywiście jest tu nieodmienne, ale zupełnie wyjątkowo). Brzmiało to, jakby Czech deklarował: Byl jsem v Kraków.

Kilka osób opowiadało mi, że we na Uniwersytecie Wrocławskim krzywdę zrobiono nawet profesorowi Janowi Ewangeliście Purkyniemu (Jan Evangelista Purkyně) na oficjalnej tablicy wbudowanej w mur na jego pamiątkę. Jakiś "wykonawca" doszedł do wniosku, że Purkyně (po polsku pisany też Purkynie) był ewangelistą (!), wyjął więc część jego podwójnego imienia i wyszło mu:

Jan Purkynie Ewangelista.

Wstyd!

Zofia Tarajło-Lipowska 

Dodam jeszcze, że po czesku nazwisko Purkyně nie odmienia się (należy do nazwisk dopełniaczowych), ale w Polsce przyjęła się odmiana przymiotnikowa tego nazwiska. 

--------------------

Wielką gafą wobec Czechów jest okoliczność, że we Wrocławiu nie ma ulicy Františka Ladislava Čelakovskiego*, który uczył tu na uniwersytecie przez prawie 8 lat, zostawił tu księgozbiór slawistyczny ( o smutnych losach księgozbioru patrz wpis: Czeska i słowacka książka we Wrocławiu, z dnia 3.04.2016) i zredagował tutaj antologię polskiej literatury (zbiór polskich tekstów literackich), którą następnie wydał w Pradze.

Ale może to dla niego lepiej, bo też by go tutaj przekręcali?

 

*) Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że był jednym z najważniejszych czeskich poetów.

 

 

 

7.png4.png4.png8.png6.png1.png