CZESKA I SŁOWACKA książka we Wrocławiu 03 04.2016 16:48

Stosunkowo udaną próbą założenia zbioru czeskich książek we Wrocławiu, jeśli wziąć pod uwagę sytuację na ziemiach czeskich (okres po bitwie na Białej Górze w roku 1620), było przewiezienie do Wrocławia biblioteki morawskiego pana, jednego z przywódców narodowych z tego okresu, Karla ze Žerotína Starszego (nazywano go „heretyckim baronem“). Po śmierci właściciela w roku 1636 biblioteka stała się jednym z dwóch zbiorów tworzących podstawy dzisiejszej Biblioteki Uniwersyteckiej: najpierw została przekazana szkole przy kościele św. Marii Magdaleny, potem Bibliotece Miejskiej we Wrocławiu, a następnie trafiła do założonego tu uniwersytetu.  Profesor Jan Evangelista Purkyně (lekarz-fizjolog, przypomnijmy, wykładający tu na uniwersytecie w latach 1823-1850) poszukiwał w niej zabytków piśmiennictwa czeskiego, ale odkrycia w tym względzie dotąd się zdarzają np. w latach 90. XX wieku przydarzyło się to dr Janowi Kvapilowi z Ústí nad Labem (gdzie nawiasem mówiąc działa Uniwersytet, który nosi  imię Jana Evangelisty Purkyně - w czeskim nazwisko się nie odmienia).

Jeśli ktoś chce te sprawy dokładniej zgłębić, polecam  zbiór referatów z konferencji „Wrocław w Czechach – Czesi we Wrocławiu“: konferencja 2002, wydanie 2003, Wyd. Atut, red. Zofia Tarajło-Lipowska i Jarosław Malicki.

Gorzej się sprawy potoczyły z tzw. „księgozbiorem Čelakovskiego“, czyli zbiorem czeskich książek seminarium słowiańskiego, który w latach 40. XIX wieku założył tutaj Czech František Ladislav Čelakovský, a potem badania i zbiory kontynuowało kilku Polaków i Niemców. Księgozbiór ten w nowym polskim uniwersytecie po 1945 roku nie był ponoć potrzebny (?), część książek trafiła do niektórych gabinetów profesorskich, a największą część zbioru przewieziono do nowo utworzonego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach (rok 1971). Reszta w postaci bezładnego stosu mniej lub bardziej zniszczonych  egzemplarzy leżała na korytarzu na I piętrze na Nankiera 15 na początku lat 90 XX wieku. Wyjęłam stamtąd kilka egzemplarzy w jakim takim stanie, a reszta rozpadających się egzemplarzy trafiła na makulaturę.  

Najgorzej jednak było z trzecią próbą założenia we Wrocławiu zbioru czeskich książek, a mianowicie ze zbiorem emigracyjnych wydań czeskiej literatury i wiedzy humanistycznej z lat 70. i 80. XX. wieku, które czeskie wydawnictwa emigracyjne posyłały  Solidarności Polsko-Czechosłowackiej. Ze względu na tematyczne i ideologiczne ograniczenia w wydawaniu książek w Czechosłowacji, był to zbiór ogromnie cenny. Na początku lat 90. nie stał się, niestety, częścią księgozbioru biblioteki uniwersyteckiej czy publicznej, nie był nigdy dostępny we wrocławskiej siedzibie SPCz, lecz „tajemniczo się ulotnił“.  Powiedzmy sobie ściślej: na jesieni roku 1989 i w styczniu 1990 (przed zjazdem SPCz w Bielicach) widziałam regały wypchane czeskimi i słowackimi książkami w strychowym mieszkaniu ówczesnego przewodniczącego SPCz na ul. Młodych Techników (lub jednej z przyległych ulic). Po uzyskaniu przez SPCz oficjalnej siedziby na ulicy Włodkowica książki ponoć ułożono w jednym z pomieszczeń, ale dostępu do nich nie było („bo nie są uporządkowane“ – wyjaśnił mi jeden z działaczy). Kiedy jednak SPCz przystąpiło do porządkowania biblioteki (wykonywał to jeden z naszych studentów, pan K.C.), to okazało się, że nie ma tu ŻADNYCH książek po czesku czy po słowacku, a inwentaryzacja ma polegać na spisaniu starej „bibuły“, czyli dawnych Biuletynów SPCz. Cały zbiór wydanych na emigracji czeskich książek, posyłanych do SPCz do Wrocławia ktoś (lub kilkoro „ktosiów“) sobie  przywłaszczył. 

Z uwagi na to, że od roku 1990 funkcjonowało Międzywydziałowe Studium Języka i Kultury Czeskiej na Uniwersytecie Wrocławskim, część studentów rusycystyki miała też lektoraty języka czeskiego (w obu grupach studenckich prowadzili je: dr Zofia Tarajło, dr Krzysztof Kusal i – od roku 1991 – również mgr Jarosłav Lipowski) tajemnicze „zaginięcie“ zbioru czeskich i słowackich książek, które nie były przecież niczyją prywatną własnością, ale własnością organizacji społecznej, jest skandaliczną dywersją (dziwne, że osoby za to odpowiedzialne pełnią wiodące funkcje we wrocławskim życiu kulturalnym  – do dziś!?)*

Nowy uniwersytecki zbiór czeskich książek w Instytucie Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego był zatem tworzony w latach 90. całkowicie od podstaw – z zakupów. Na początku tej fazy budowania bohemistyki zainteresowani jej rozwojem jeździli w tym celu zagranicę, potem dopiero pojawiły się firmy, które  zaczęły w tym pośredniczyć. Częściowy udział w zbiorze ma też spadek po tłumaczce literatury czeskiej Marii Erhardtowej oraz dary kilku innych prywatnych osób.

Pierwszą książką w języku czeskim, która wyszła we Wrocławiu, jest książka Jaroslava Lipowskiego: Konvergence a divergence češtiny a slovenštiny v československém státě  (2005). Pierwsza książką w języku słowackim, która wyszła we Wrocławiu, również jest książką Jaroslava Lipowskiego: Operativna fonetika slovenčiny, češtiny a poľštiny (2011). Dodać tu trzeba, że jej okładkę zaprojektowała koleżanka z Zakładu Bohemistyki, dr Manuela Maciołek                                                       

 Zofia Tarajło-Lipowska

*) Dodam, że jako kierownik bohemistyki uniwersyteckiej zadzwoniłam do byłego przew. SPCz, wówczas wojewody dolnośląskiego, z pytaniem, gdzie się te książki podziały. Otrzymałam odpowiedź, że te wszystkie książki wykupili czescy goście w dniach 3-5 listopada 1989 (Festiwal Czeskiej i Słowackiej Kultury Niezależnej). Ale to nieprawda. Po pierwsze ja te regały z książkami widziałam w styczniu 1990, po drugie istnienia biblioteki czeskiej w lokalu na Włodkowica nikt nie negował ("spławiano" mnie tylko, że na razie nie ma do niej dostępu), po trzecie o ten wrocławski zbiór książek dopytywał się prof. Jacek Baluch (był we Wrocławiu na spotkaniu, jak skończył swoją kadencję ambasadorską w Pradze).     

 

 

 

 

Dodaj komentarz

7.png8.png9.png8.png3.png6.png