29 01.2015 19:24

Częścią poniższej internetowej wieści jest filmik dokumentujący, co się dzieje w rosyjsko-ukraińskiej wojnie:

http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,17328957,Rektor_zawiadamia_prokurature__Skandaliczny_wpis_profesora_.html#MT

Dlaczego bohemistyka, jako filologia zachodniosłowiańska, w dodatku od dziesięciu co najmniej wieków jak najdokładniej przytulona do świata germańskiego, w pewnych swoich XX-wiecznych kierunkach rozwojowych, jak najdokładniej naśladująca Amerykanów czy Anglików, narkotyzująca się francuskością, na Polaków patrząca z pewnym historycznym politowaniem i jednocześnie z pewnym historycznym podziwem, NA UNIWERSYTECIE WROCŁAWSKIM jest podległa rusycystom, którzy przecież - jak pokazuje powyższy filmik - całkiem inne problemy mają do rozwiązania???

I to jako jedna w Polsce jest razem z rusycystyką, jak najściślej jej podległa (mnie usunęli tuż przed profesurą tytularną), bo na innych polskich uniwersytetach doczekała emancypacji względnej lub połączenia z innymi, bliższymi jej filologiami? Czyżby dlatego, że WE WROCŁAWIU, a tutaj wciąż  aktualne są wchodniosłowiańskie przesądy, podziały, ciągnięcie za sobą niedawnego dziedzictwa w jego najboleśniejszej postaci?

Co mają wspólnego Czesi, w których narodowej tradycji wojna wcale nie niesie "niepodległości i wyzwolenia", żadna wzmianka o wojnie czy powstaniu nie nawiązuje na patriotyzm, z ideą rzekomej konieczności WOJNY i ROZLEWU KRWI dla sprawy.

Że niby czescy budziciele narodowi (XIX wiek) zawsze mieli głęboki podziw dla wielkie literatury rosyjskiej? - tak powiedziała mi prof. Galon-Kurkowa.  Chodziło o to, żeby zaprzeczyć, bo przekonywałam obecnych, że w programie bohemistyki MUSI być ścisłe nawiązanie do literatury i kultury niemieckiej. A przecież podziw dla literatury rosyjskiej Czesi żywią tak samo, jak reszta świata. Gdzie jednak mają punkty wspólne? Nigdzie. W języku, który jest o wiele bardziej podobny do polskiego niż do rosyjskiego? W przeszłości? W kulturze? Po co nam, Polakom, porównywanie bohaterów rosyjskich z bohaterami czeskimi, jak uczyniła pewna pani, bliżej opisana w poprzednim wpisie? 

Teraz zaś - chyba dla rozpaczliwej obrony przed kompletną degrengoladą treści naukowych - lansuje się postkolonializm i posttotalitaryzm. Że niby Rosjanie i Czesi w równym stopniu byli skolonizowani i poszkodowani totalitaryzmem. A jeśli nawet nie byli w równym stopniu - powiem ironicznie - to przynajmniej się to porówna, "praca naukowa" z tego powstanie, a naukowiec jakimś cudem utrzyma się na powierzchni. Na bardzo powierzchownej powierzchni uczelni państwowej.

 

 

 

 

3.png9.png4.png0.png8.png2.png