27 04.2014 11:43

Przeczytałam artykuł o policjancie z Ustrzyk Dolnych, który "odważył się" dać mandat kierowcy wiozącemu arcybiskupa Michalika. Nie dość, że został objechany za to przez miejscowego komendanta policji, to jeszcze "ktoś" sfałszował dalsze oskarżenia: zginął jego mandatowy bloczek, oskarżono go o handel bronią, w końcu znalazł się w areszcie. Kto jest ciekawy, może przeczytać w Internecie, bo sprawa jest nagłośniona.

Fabrykowanie oskarżeń jako zemsta na delikwencie, który zbyt pilnie wykonuje swoje obowiązki, nie bacząc na to, że faktycznie u nas nie ma demokracji i prawa, jest, jak doświadczyłam, o wiele częstsze.

Delikwentem, czyli "nic nie znaczącym policjantem z Ustrzyk Dolnych", jestem w tym wypadku ja, profesor nauk humanistycznych (wtedy jeszcze dr hab.) na poły z moim mężem, profesorem nauk humanistycznych (wtedy jeszcze dr hab.)

"Arcybiskupem Michalikiem" jest pan dr hab. Michał Sarnowski na poły z panią dr hab. Anną Paszkiewicz, a ich "arcybiskupie pomazanie" wynika z poparcia rektora UWr.

Nie tylko policjant arcybiskupowi nierówny, ale profesor Uniwersytetu Wrocławskiego nierówny innemu profesorowi Uniwersytetu Wrocławskiego.

A teraz przejdźmy do fabrykowania oskarżeń i dowodów (czyli czynności kryminalnej).

Podpadłam ja, czyli "dwustuzłotowy mandat" pani Paszkiewicz i panu Sarnowskiemu dałam ja (kto ciekawy, niech poszuka wpisu na tym blogu z moim wystąpieniem z dnia 25 stycznia 2011). Zostałam "zwolniona ze służby", podobnie jak policjant z Ustrzyk Dolnych, choć odbyło się to w sposób bardziej skomplikowany.

Natomiast kryminalne oskarżenia ni stąd ni zowąd sfabrykowano przeciw zatrudnionemu wówczas w tym samym Instytucie, memu mężowi prof. Jaroslavowi Lipowskiemu:

  1. Sfałszowano oczerniający go anonim, który pani Paszkiewicz jako dyrektor Instytutu Filologii Słowiańskiej pokazała na Nadzwyczajnej Radzie tego Instytutu w dniu 1.02.2011   (fotografia tego anonimu jest umieszczona na tym blogu)
  2. Pani dyrektor Paszkiewicz na tejże Radzie oskarżyła go o "wyłudzenie pieniędzy od państwa polskiego" za pomocą prowadzenia jednego seminarium magisterskiego zamiast dwóch.

Za radą rzecznik ds. dyscyplinarnych UWr.  mąż złożył pozew z tytułu ochrony dóbr osobistych w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu, Wydział ds. Cywilnych, żądając odwołania pomówienia i wpłacenia pewnej kwoty na cele społeczne. Odbył się proces, który ciągnął się 2 lata i niedawno zakończył wyrokiem oddalającym pozew, a użyte w nim sformułowania w zasadzie są dalszą obrazą dla prof. Lipowskiego (alter ego "młodego policjanta z Ustrzyk Dolnych")

Sędzina Sądu Okręgowego we Wrocławiu uwierzyła bowiem zeznaniom: 1) samej dyrektor Paszkiewicz, 2) jej zastępczyni Wiesławy Zybury, 3) syna przyjaciół pani Paszkiewicz Krzysztofa Bałabana, któremu pani Paszkiewicz załatwiła pracę. Zeznania uczestniczących w zajęciach byłych studentów potraktowała jako "sprzeczne" (czyżby nie zdążyli się między sobą umówić jak ta poprzednia trójka?).

Nie wzięła pod uwagę 1) zaskarżenia krzywoprzysięstwa Bałabana, 2) wniosku o zaskarżenie krzywoprzysięstwa Zybury, 3) sfałszowania przez panią Paszkiewicz nagrania Rady z dnia 1.02.2011 (adwokatka powoda złożyła taki wniosek)  oraz szeregu dalszych dowodów i przesłanek.

Sędzia podobno może wybierać zeznania i dowody, na których oprze swój wyrok. Pani sędzia Ewa Rudkowska-Ząbczyk od wielu lat jest adiunktem na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego, a jej bezpośredni przełożony zastąpił w swojej funkcji prawnika prof. Marka Bojarskiego, który jest rektorem Uniwersytetu Wrocławskiego.


Podam przykłady drastycznych przekłamań w uzasadnieniu sądowego wyroku, nie tykając nawet majstrowania przez panią Paszkiewicz przy nagraniu Rady z 1.02.2011 (dowód sądowy!) oraz pominięcia w wyroku zeznań dla powoda korzystnych:

Seminaria magisterskie odbywały się w innych dniach i godzinach niż wyznaczył pan Bałaban.

W jaki sposób miały się odbywać w środy czy czwartki, skoro studenci studiów magisterskich przebywają na semestralnych i wielosemestralnych  stypendiach w Czechach i tam zaliczają WSZYSTKIE przedmioty prócz seminarium magisterskiego, które muszą zaliczyć u promotora we Wrocławiu? Dyrekcja pod wodzą pani Paszkiewicz sama ich tam wysłała, nie pytając promotora o zdanie ani o zgodę. Czy oni powinni byli co tydzień dojeżdżać do Wrocławia w środku tygodnia na dwie godziny seminarium, a potem z powrotem do Pragi czy Brna? 

Bardziej jeszcze rozśmieszyło mnie krętactwo, kto był wtedy kierownikiem Zakładu Bohemistyki. Otóż sędzia w omawianym wyroku twierdzi, że był nim pan Lipowski, a tymczasem pani Paszkiewicz poprzednio pisemnie oświadczyła, że w roku 2010/2011 nie był nim pan Lipowski, że byłam nim ja (mimo że na urlopie naukowym). Rektor z dniem 15 marca 2011 zdjął mnie z tego kierownictwa, bo pani Paszkiewicz oświadczyła jak wyżej. Więc skoro teraz - przed sądem - pani Paszkiewicz mówi, że to pan Lipowski był kierownikiem, a sąd to potwierdza, to albo kłamie, albo rektorskie odwołanie mnie z kierownictwa bez żadnego powodu (jak we wpisie w moich aktach osobowych, którego fotografię umieściłam wcześniej na blogu) nie jest ważne i nie miało mocy obowiązującej. Czyli ogólnie rzecz biorąc wyrok sądu potwierdza bałagan w IFS UWr.

I takie kwiatki pstrzą tekst wyroku ozdobionego godłem państwa!

Post scriptum, ale jeszcze nie post factum

Obrońcą Anny Paszkiewicz, dyrektor Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, w sprawie o ochronę dóbr osobistych, wytoczonej jej przez Jaroslava Lipowskiego przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu, Wydział Cywilny, była Halina Popiołek-Dobiech, koordynator zespołu radców prawnych Uniwersytetu Wrocławskiego. Sędzią w tej sprawie była Ewa Rudkowska-Ząbczyk, adiunkt na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego. Więc z kim właściwie pan Lipowski, były profesor nadzwyczajny w Instytucie Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, w pierwszej instancji przegrał:

1) z Anną Paszkiewicz, jak głoszą dokumenty sprawy?

2) z Uniwersytetem Wrocławskim (podobno nie, bo rektor pisemnie odciął się od tej sprawy, choć może tak, sądząc z powyższego obsadzenia sprawy ludźmi UWr.: nie na darmo komentator na tym blogu, podpisujący się „członkini Rady IFS”, twierdzi, że Lipowski właśnie z UWr. „przerżnął sprawę”)?

3) z państwem polskim (państwo polskie straciło pieniądze, przecież Paszkiewicz powiedziała, że Lipowski „wyłudził pieniądze od państwa polskiego”)?

Skoro zatem Paszkiewicz, jak głosi wyrok w pierwszej instancji, „miała prawo” Lipowskiemu zarzucić, że „wyłudził pieniądze”, to teraz trzeba te pieniądze odzyskać, bo Lipowski rzeczywiście otrzymał pieniądze za prowadzenie dwóch seminariów magisterskich.

Państwo polskie ani Uniwersytet Wrocławski jako dysponent części dochodów państwa nie powinny na tym stracić. Czy zatem państwo polskie albo Uniwersytet Wrocławski nie powinny wytoczyć sprawy sądowej którejś z tych dwóch osób fizycznych:

1) Jaroslavowi Lipowskiemu, bo ze względu na to, że studenci studiów magisterskich, będąc na stypendiach Erasmus w Czechach (tam zaliczali wszystkie przedmioty) nie mogli w dniach powszednich uczęszczać na seminaria (nie opanowali sztuki bilokacji), poprzestawiał terminy spotkań z nimi na piątki-soboty, a nawet na niedziele? Studenci tak zeznali, ale sędzina uznała ich wypowiedzi za „sprzeczne” pod względem czasowym (pewnie w innych godzinach mieli pociągi z Pragi, z Brna czy z Ołomuńca).

2) Annie Paszkiewicz jako dyrektorowi Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, bo w imieniu państwa polskiego zapłaciła za prowadzenie zajęć osobie, którą następnie publicznie obraziła, posądzając ją o nieprowadzenie tych zajęć i wyłudzenie w ten sposób pieniędzy?

Ja jednak myślę, że jest zupełnie inaczej. Annie Paszkiewicz z powodu nieprzemyślenia sprawy i niezrozumienia lub niedoceniania słów, które wypowiedziała, oraz osób, do których się zwracała, a także z nieprzemyślanej chęci ich obrażenia (dotąd tego zachowania nie rozumiem), „ujechał język”, choć nie powinien. Była ona bowiem przewodniczącą owej Rady Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Szkoda autorytetu Uniwersytetu Wrocławskiego do obrony tej pani i szkoda zaangażowania w sprawę jego przedstawicieli.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

3.png5.png2.png8.png4.png7.png