Szanowni Państwo!

Forum jest nieautoryzowanie, a posty można dodawać bez zalogowania. Dlatego proszę o przemyślane wpisy i merytoryczną dyskusję.

 

Bardzo Państwa proszę o podpisywanie swoich postów. Ułatwi to porozumiewanie się. Możecie się podpisać nickiem/pseudonimem. Nie musicie podawać ani imienia, ani nazwiska :)

 

Dziękuję Joanna Gruba


joanna.gruba@habilitacja.eu 

 

 12
Wyświetla od 1 do 10 z 13 pozycji.

A jak PIS przegra, to wróci komuna i habilitacja?

Najpierw komunistyczni profesorowie żyli sobie wygodnie głosząc marksizm-leninizm. Potem dostatnio żyli profesorowie europeistyki a teraz zwolennicy ocieplenia klimatu. Problem polega na tym, że wszystkie trzy kierunki badań są fałszywe. Nie ma to jednak znaczenia - wystarczy rozeznać ducha czasów i się wpasować. Malkontenci dogorywają na marginesie środowiska naukowego lub wylatują z systemu.

nie-leming

Emerytowany profesor MIT Richard Lindzen twierdzi, że od 25-30 lat w nauce mamy do czynienia z narracjami a nie teoriami naukowymi. Najlepszy przykład to nauka o klimacie. Pomimo braku dowodów wypromowano narrację o ludzkim pochodzeniu ocieplenia planety. Kto się sprzeciwia tej narracji,większej kariery nie zrobi i nie dostanie pieniędzy na badania, dlatego głównie emerytowani naukowcy mogą sobie pozwolić na takie wywody...

troublemaker

To była CZWARTA próba. Łatwo oszacować ile to wszystko kosztowało. Nowy samochód.

Tekst nie wyjaśnia jednak czy Migalski się skutecznie odwołał, czy próbował drugi raz. Wydaje mi się, że to była druga próba. Pisał chyba, o ile zrozumiałem, o budowie narodu przez PIS. "Budowanie narodu. Przypadek Polski w latach 2015-2017". Data wskazywałaby na to, że przegrał za pierwszym razem.

Bierzcie przykład z dr hab. Migalskiego. Dopóki był PiS-owski nie miał prawa uzyskać uznania środowiska w postaci habilitacji. Zmienił poglądy i od wielu lat w mediach konsekwentnie opluwa PiS i Kaczyńskiego to i środowisko uznało, że się zresocjalizował i wreszcie można mu habilitację nadać.

pojawiają się także zapędy reformatorów, aby wykształcić sobie nową kadrę z obecnych studentów i wprowadzić etaty dla doktorantówpisze:

Hahahahaha!! Będzie polowanie na naiwniaków, bo przy obecnej sytuacji na rynku na niektórych kierunkach (np. ekonomicznych) studenci i absolwenci raczej się nie garną do pracy na uczelni.

Dla mnie ta reforma oparta jest na darwinizmie społecznym. Dobór naturalny polega na tym, że silniejszy niszczy słabszego w ramach pewnego habitatu. Reforma wprowadza krótkie listy czasopism i wydawnictw, aby wyeliminować słabszych poprzez zaniżenie kategorii uczelniom oraz eliminację części naukowców. Szykuje się brutalna walka o przetrwanie.

Wszysko mogłoby być z wymogami, ale co zrobić jak podstawą zatrudnienia są nadal godziny dydaktyczne. Widać od razu biedę Ministerstwa Nauki.

Dzisiaj Pan Minister ogłosił: radźcie sobie sami ze statutami. MEN nie napisze ich (jeśli ktoś miał taką nadzieję).

Na stronie MEN jest info z 8 lutego, że aktualnie zatrudnionych zatrudnia się dalej bez wymogu konkursu. Jednocześnie związki mają obowiązek wynegocjować zbiorowe układy pracy takie, aby statuty przewidziały przechodzenie na stanowiska aktualnie zatrudnionych. Ale pojawiają się także zapędy reformatorów, aby wykształcić sobie nową kadrę z obecnych studentów i wprowadzić etaty dla doktorantów ("starych" pracowników zwolnić?) Również komisje prawne chcą wprowadzać te dodatkowe kryteria przy podpisaniu nowych umów. A jak jest u Was?

Wyświetla od 1 do 10 z 13 pozycji.

Powered by ChronoForums - ChronoEngine.com

4.png4.png3.png7.png1.png2.png