Szanowni Państwo!

Forum jest nieautoryzowanie, a posty można dodawać bez zalogowania. Dlatego proszę o przemyślane wpisy i merytoryczną dyskusję.

 

Bardzo Państwa proszę o podpisywanie swoich postów. Ułatwi to porozumiewanie się. Możecie się podpisać nickiem/pseudonimem. Nie musicie podawać ani imienia, ani nazwiska :)

 

Dziękuję Joanna Gruba


joanna.gruba@habilitacja.eu 

 

 15
Wyświetla od 1 do 10 z 16 pozycji.

Istnieje tez inflacja generałów. W polskiej armii jest ich kilkukrotnie wiecej na na powiedzmy 1000 szeregowych żołnierzy. Ich utrzymanie kosztuje. Potem są uprzywilejowane emerytury wynoszące zazwyczaj kilkanaście tys. zł na miesiąc. Pieniądze państwowe wyciekają a na naukę nie ma. Polski naukowiec (doktor) zarabia tyle, że wzbudza to śmiech na zachodzie. Ludzie twierdza, że chyba się Polakom pomyliły złotówki z euro.

śmieszny kraj

Chyba nigdy, bo "czerwoni" przejmują wszystko łącznie z przywilejami, a durne państwo im płaci haracze.

O'can

Inflacja dyplomów, stanowisk, sędziów, oficerów i itd. prowadzi do zagrożenia państwa Polskiego. Są zdrajcy postkomunistyczny, którzy sami się awansują, a my musimy im za to płacić. Kiedy ten amok zdrady u nas zakończy się.

News

Obowiązuje zasada: mało warte jest to co posiadają wszyscy. Samochód był symbolem prestiżu w latach 90 a tytuł magistra w okresie komunizmu, ponieważ były rzadkością. Upowszechnienie się pewnego dobra zmniejsza jego wartość symboliczną i rynkową. W zakresie dyplomów uczelni wyższych mamy do czynienia z hiperinflacją. Studenci masowo traktują pobyt na uczelni jako przedłużenie młodości bawiąc się na koszt społeczeństwa i rodziców a powinni na siebie zarabiać i zdobywać konkretne kompetencje. Im jednak chodzi o dyplom jako dokument i na jego podstawie pojawia się roszczeniowa postawa. Tylko część z nich rozumie o co w tym wszystkim chodzi.

realista

Jestem w podobnej sytuacji i mam nadzieje, ze uzyskam stopień dr hab. Moja uwaga jest taka, ze nie habilitowani niszczą naukę, ale raczej starsi naukowcy (patrz Chiny, Polska, Rosja itd.)

habilitant

Mamy po prostu lewe dyplomy. Przykład konkretny, doktor nauk fizycznych zdobywa nowy wyższy stopień z innej dyscypliny i zostaje doktorem habilitowanym nauk biologicznych. Podobnych przykładów można podać wiele. Takie dyplomy nie mają żadnego sensu. Co na to powiedzą Szanowni magistrowie.

Patriota

W większości opinii zgadzam się z Panem/Panią Dragonem, jednak system z uczciwych doktorów czyni ,,samodzielnych'', zaczyna działać solidarność środowiskowa. Owszem, niektórzy, niestety odchodzą, inni próbują zachować elementarną uczciwość, jednak, uważam, że jest to mniejszość. Tak, Rada może usunąć samodzielnego, ale również są oceny okresowe. Jednak nic z tego nie wynika. Bardzo przepraszam za porównanie, wyjątkowo ostre, ale moim zdaniem obrazujące sytuację, w przeszłości w NKWD czy w NSDAP, PZPR można było znaleźć osoby pragnące być uczciwymi, starać się zachować zasady, należy je szanować i docenić. Nie zmienia to faktu, iż wspomniane struktury były ,,złe''. Jeszcze raz przepraszam za ostre porównanie, chociaż nieźle brzmi, oddziały habilitowanych jako jednostki niszczące polską naukę.

Ania

"Problem tkwi w patologii, którą jest w Polsce habilitacja, którą zdobywa się przede wszystkim dzięki układom" (Ania).

Nic dodać nic ująć. To jest istota systemu. Można mieć niezły dorobek i świetną merytorycznie rozprawę (tam, gdzie jest wymagana) habilitacyjną i się przepada, bo nie jest się z układu. Można nie mieć nic czyli pseudonakowe wypociny i nie tylko "robi" się habilitację, ale jeszcze dostaje się wyróżnienie za wybitne dzieło, bo ma się układy czyli odpowiednie koneksje rodzinne i towarzyskie. Każdy, kto próbuje uzyskać habilitację w oparciu o meritum, choćby miał Nobla za dorobek, prędzej czy później napotka na opór w postaci czy to niedopuszczenia do habilitacji, a jak się nie uda powstrzymać na tym etapie to sięga się po negatywne recenzje, w których recenzent może pisać, że Słońce krąży wokół Ziemi i nikt mu nic nie zrobi. Od lat obserwuję ten system i nie mam najmniejszej wątpliwości, że funkcjonuje coś w stylu "mafii" uczelnianej", przy czym nie jest to podział na samodzielnych i niesamodzielnych tylko na swoich i nie-swoich. Niestety wielu porządnych profesorów też musiało odejść z uczelni, jeżeli nie było w układach. No i wcale nie jest tak trudno zwolnić samodzielnego - wystarczy jedno głosowanie rady wydziału.

Dragon

Podstawowym argumentem, używanym przez ,,samodzielnych'' dla zachowania habilitacji, jest to, że słabe są doktoraty-ma to charakter reakcji obronnej, aby zachować swój status. Nie było moim celem deprecjonować stopnia doktora, tym bardziej, że broniąc go, sensie merytorycznym trzeba się wykazać większymi kompetencjami, niż jest to w przypadku habilitacji, a już na pewno profesury. Problem tkwi w patologii, którą jest w Polsce habilitacja, którą zdobywa się przede wszystkim dzięki układom.

Ania

Jestem w trakcie pisania rozprawy doktorskiej i nie wydaje mi się, żebym pisał "słaby doktorat". Pisze go na podstawie 5 publikacji z listy filadelfijskiej.

Zgadzam się z Tobą, że stopnie zawodowe i naukowe pisane są na bardzo niskim poziomie, ale habilitacje i profesurę są pisane na jeszcze niższym poziomie.

Pomimo tego co piszesz, to są układy pracowników na uczelniach i można ich nazwać strukturą mafijną, bo mój promotor nie należy do niej. Najbardziej to widać po seminariach, gdzie są w stanie udowodnić, że 2+2=5. Taka dysponują wiedzą.

doktorant

Wyświetla od 1 do 10 z 16 pozycji.

Powered by ChronoForums - ChronoEngine.com

3.png4.png9.png9.png2.png9.png