Szanowni Państwo!

Forum jest nieautoryzowanie, a posty można dodawać bez zalogowania. Dlatego proszę o przemyślane wpisy i merytoryczną dyskusję.

 

Bardzo Państwa proszę o podpisywanie swoich postów. Ułatwi to porozumiewanie się. Możecie się podpisać nickiem/pseudonimem. Nie musicie podawać ani imienia, ani nazwiska :)

 

Dziękuję Joanna Gruba


joanna.gruba@habilitacja.eu 

 

 10
Wyświetla od 1 do 10 z 11 pozycji.

Nauka jest ok, ale uzależnienie nauki od lekcji ze studentami których nie ma albo jest bardzo mało jest nienormalne.

Co ma wspólnego efekt kształceni studenta/tki którzy nie chcą się uczyć a jedynie szybko zarabiać pieniądz z nauką.

To jest prymitywna walka o publiczne pieniądze na pensje. Naukowcy w Polsce przegrywają z cwaniakami wyspecjalizowanymi w wyciąganiu pieniędzy publicznych. Szara strefa i tyle w temacie.

Najpierw człowiek jest zmotywowany, zafascynowany rozwijaniem nauki i szukaniem prawdy a potem przychodzi otrzeźwienie. Są wtedy dwie ścieżki, można tkwić w tym nadal lub zmienić branżę. Czy lepsze jest poczucie częściowej stabilizacji za cenę negatywnych emocji i lekkiej depresji lub beznadziei, czy bardziej opłaca się podjęcie ryzyka w zamian za nowe możliwości? Trzeba samemu sobie na to pytanie odpowiedzieć.

Jedyny sposób to całkowicie zmienić branżę i nigdy się za siebie nie oglądać. Ja doszedłem do wniosku, że jedyne co można w takich warunkach osiągnąć to depresja i utrata szacunku do samego siebie. Po co mi to?

Ja czekam aż to dziadostwo zniosą. Czekam.juz 20 lat. I być może się niedoczekam

Bo Ci co.ja mama w mojej dyscyplinie to na forum.miedzynarodowym zbyt wiele nie potrafią. Ciekawe jest to, że co niektórzy szykują się do Profesury i tu mi buzua rozdzuabila z wrażenia patrząc na ciebie których dorobek...a w włos stanie dęba i oczy wyjdą z orbit bo Ci.ludxie pewnie he dostaną. Nic dodać nic ująć. Podsumowując syntetyzujące tu wywód mój mogę powiedzieć na koniec farsa trwa wciąż. Ciekawe i to niezwykle że uczestnicy tej farsy traktują ją bardzo poważnie. No tak ale cóż mogą zrobić na ciepłej posadce, uśmiechnąć się i głupa palić że wszystko jest w porządku

konstytucjonaliści widzą cały szereg przepisów z różnych dziedzin prawa niezgodnych z konstytucją, które mimo tego funkcjonują w systemie prawnym latami. Jeżeli ktoś zdeterminowany nie zaskarży takich przepisów to one nadal będą funkcjonować.

Czyli są przesłanki by kwestionować istnienie tego g...na.

Z socjologicznego punktu widzenia jest oczywistym, że habilitacja to kwestia samorządu zawodowego o czym świadczy brak możliwości odwołania się w ramach sądownictwa powszechnego, brak udziału strony w postępowaniu na powszechnych zasadach prawa administracyjnego (postępowanie jest w dużej mierze niejawne).

Z prawnego punktu widzenia można się zastanawiać czy CK jest organem samorządu, czy organem administracji. Oficjalnie mówi się, że jest to centralny organ administracji publicznej. Można by zatem uznać CK za organ administracji sprawujący nadzór nad samorządem zawodowym. Istnieje tylko jedno precedensowe orzeczenie NSA stwierdzające, że CK nie bada odwołania w procesie habilitacyjnym co do meritum, ale tylko i wyłącznie pod względem formalno-prawnym, czyli uchybień proceduralnych.

W praktyce wiemy, że CK jeszcze raz ocenia dokumentację (tzw. dorobek naukowy) co do meritum. Czyli organ administracji ma prawo do oceny dorobku a sądy nie. Nie praktykuje się także w postępowaniu habilitacyjnym wniosków powoda o zmianę biegłych (czyli w tym przypadku recenzentów), co jest normalną praktyką. Panuje tu ogólna niejasność co do konstrukcji prawnej procesu odwoławczego w przypadku habilitacji. Kuriozum jest postępowanie administracyjne, w którym Rada Wydziału nie musi uzasadniać swojej decyzji a potem nie ma możliwości odwołania się do sądu. To zresztą nie może dziwić, ponieważ w odwołaniu kwestionuje się właśnie uzasadnienie prawne decyzji/wyroku.

Jeżeli to jest postępowanie samorządu zawodowego to czym wobec tego jest Rada Doskonałości Naukowej vel CK?

Jeżeli odmowa nadania habilitacji jest niezaskarżalna co do meritum to stąd wynikają dwie możliwości:

1) W istocie nie jest to postępowanie administracyjne, ale wewnętrzne, w ramach samorządu zawodowego.

2) państwo polskie narusza konstytucję nie dopuszczając odwołania, które należy do podstawowych praw człowieka w liberalnych demokracjach.

W praktyce stworzono karkołomną konstrukcję prawną polegającą na tym, że jest to podobno szczególny typ postępowania administracyjnego z licznymi wyłączeniami. Tylko, czy te wyłączenia nie naruszają samej istoty prawa do instancyjności postępowania?

Czy jest zgodny z zasadą praworządności brak możliwości zaskarżenia decyzji o odmowie nadania stopnia doktora habilitowanego co do meritum? Kto ma zdrowie i ochotę może próbować to sprawdzić.

Wyświetla od 1 do 10 z 11 pozycji.

Powered by ChronoForums - ChronoEngine.com

7.png4.png3.png5.png3.png1.png