Szanowni Państwo!

Forum jest nieautoryzowanie, a posty można dodawać bez zalogowania. Dlatego proszę o przemyślane wpisy i merytoryczną dyskusję.

 

Bardzo Państwa proszę o podpisywanie swoich postów. Ułatwi to porozumiewanie się. Możecie się podpisać nickiem/pseudonimem. Nie musicie podawać ani imienia, ani nazwiska :)

 

Dziękuję Joanna Gruba


joanna.gruba@habilitacja.eu 

 

 14
Wyświetla od 1 do 10 z 15 pozycji.

W nauka ścisłych też wypromowano pewne czasopismo poprzez ustawki cytowan. Czasopismo to osiągnęło najwyższy impact factory, pozostawiając daleko w tyle takie czasopisma jak Nature, Science itd. Oczywiście pod względem merytorycznym było to przeciętne czasopismo.

Moim zdaniem. u nas za dużą wagę przywiązuje się do czasopism z wysokim impact factory i dużej liczby cytowan. Podejście takie jest antynaukowe i promuje anty-naukowców. Artykuły te niczego nie wnoszą do nauki, bo opierają się prymitywnej analizie wyników.

Dwa ciekawe przykłady: Kepler potrzebował 25 lat na odkrycie swojego trzeciego prawa,

Einstein kilkakrotnie poprawiał swoje teorie, których kompletnie nie rozumiał, nawet krytykował

tych, którzy dopisywali do jego teorii wzory i proponowali fizyczne rozwiązania. Mimo sławy Einstein

powoli tracił autorytet.

hab

Właśnie wyszukiwałem cytowania za pomocą "publish or perish" i zauważyłem ciekawą prawidłowość. Mianowicie kto napisze prostą książkę o integracji europejskiej od razu ma kilkadziesiąt cytowani a autorzy dobrych monografii "wąskotematycznych" nie są cytowani. Przykładowo pewna osoba z tytułem haba ma 37 cytowań a z tego 26 z prymitywnej pozycji "integracja europejska". Widziałem tę książkę i ona niczego nie wnosi do nauki, nawet powiedziałbym, że jest to opracowanie o charakterze podręcznikowym. To nam wiele mówi o wartości cytowań jako miernika osiągnięć naukowca.

plusy dodatnie

Jest tak jak państwo/panowie sugerujecie, natomiast od 25 lat jest możliwość e-print'ów artykułów na ar.Xiv.org (USA). Takim nierecenzowanym artykułom nadaje się numer, wyniki są chronione, a artykuły można już cytować i są udostępnione w internecie. Nadto krótki czas e-printów ( kilku dni, najczęściej dwa). Dużym plusem takich e-printów jest przede wszystkim ochrona wyników, czego nie gwarantują renomowane czasopisma.

Trwa nawet dyskusja na temat koncepcji wspólnych publikacji, czyli dopisywanie nowych treści do istniejących artykułów.

Trzeci zespół ministra Gowina w Ustawie 2.0 również krytykuje ocenę projektów NCN na podstawie dobrych publikacji, bo później okazuje się po sfinansowaniu projektów brak jest dobrych artykułów.

wkurzony

Następny problem to stronniczość prestiżowych periodyków opanowanych przez Zachód. Ten kto atakuje interesy Zachodu ma małe szanse na publikację. Przykładowo artykuły o udanej integracji imigrantów w państwach zachodnich mają znacznie większe szanse publikacji niż traktujące o zachodnim neokolonializmie w Europie Środkowo-Wschodniej uskutecznianym pod pretekstem integracji europejskiej.

antykapitalista

Myślę, że Wkurzony podał istotę tego z czym mamy do czynienia w Polsce i siłą rzeczy w nauce. I dopóki tego nie zrozumiemy jako społeczeństwo, również akademickie, dopóty będziemy kręcić się w kółko. Uczelnie nadal będą opanowane przez sitwy a ludzie, którzy mogliby coś zmienić będą eliminowani - tzn. wyelimują się sami poprzez wyjazd, a tym, którzy nie zrozumieją sami na czym ten system polega, przypomni się to "uwalając" habilitację/profesurę etc.

Inna sprawa, że bibliometria doprowadziła do daleko idącej atomizacji nauki na całym świecie. Coraz więcej prac dotyczy wąskiego zagadnienia i nawet nie próbuje się skupić na całości, bo tylko takie, naszpikowane nowinkami przechodzą w wysoko impactowanych czasopismach. W efekcie wiele prac nawet z najlepszych czasopism często definiuje "na nowo" pojęcia dawno znane, odkrywa rzeczy dawno omówione. I nie chodzi o przedstawienie w nowym świetle, ale wrecz o stwierdzenia, że nic na ten temat nie było wiadomo do tej pory. Efekt, definicje są relatywizowane, a znalezienie szerszego opracowania niemożliwe. W każdym razie taki trend od kilku lat obserwuję w naukach biologicznych, zwłaszcza opartych o osiągnięcia z zakresu genetyki. Opisuje się przykładowo, że jakiś czynnik uaktywnił gen x, ale jak to przekłada się na cały organizm, funkcję jest poza percepcją pracy. Mamy "naukowy bełkot" poparty statystyką, która nieodpowiednio wykorzystana prowadzi do nadużyć interpretacyjnych.

Dragon

W Polsce jak na świecie mamy problem nauki, właściwie liczy się kilka państw (USA, Japonia, Wielka Brytania, Niemcy, Francja), cześć z nich opiera się na inżynierii odwróconej (Chiny, Rosja, Korea itp. ) a kraje trzeciego świata nie wnoszą niczego.

Samooczyszczenie naszego środowiska jest możliwe tylko przez ustawę o dekomunizacji i demafizacji. Znam to z autopsji, i wiem, ze nauczyciele akademiccy poprzedniej epoki to oprawcy komunistyczni i kaci studentów i Polski. To samo dotyczy środowiska sędziowskiego, prokuratury, policji, urzędników itd.. W Polsce mamy ustrój komunistyczno-mafijny, a o demokracji można pomarzyć, co za chichot historii.

wkurzony

W Polsce jak na świecie mamy problem nauki, właściwie liczy się kilka państw (USA, Japonia, Wielka Brytania, Niemcy, Francja), cześć z nich opiera się na inżynierii odwróconej (Chiny, Rosja, Korea itp. ) a kraje trzeciego świata nie wnoszą niczego.

Samooczyszczenie naszego środowiska jest możliwe tylko przez ustawę o dekomunizacji i demafizacji. Znam to z autopsji, i wiem, ze nauczyciele akademiccy poprzedniej epoki to oprawcy komunistyczni i kaci studentów i Polski. To samo dotyczy środowiska sędziowskiego, prokuratury, policji, urzędników itd.. W Polsce mamy ustrój komunistyczno-mafijny, a o demokracji można pomarzyć, co za chichot historii.

wkurzony

Gdyby rzeczywiście środowisku zależało na samooczyszczeniu to przy np. 4 autorach każdy w dorobku do habilitacji mógłby przedstawić tylko 25% punktów. Tymczasem szczególnie lekarze nagminnie piszą jako "zespół" 5-7 osobowy.

Redakcja dzieła zbiorowego jest traktowana jako publikacja zwarta czyli namiastka monografii a powinna być traktowana jako osiągnięcie organizacyjne a nie naukowe.

"nauka" kwitnie

Przy akredytacji jednostek naukowych zredukowano liczbę punktów przyznawaną za publikacje wieloautorskie. Liczbe punktów oblicza się według wzoru:

Liczba punktów = Punktacja czasopisma wg list ministerstwa x liczba autorów z konkretnej jednostki /liczba wszystkich autorów

przy założeniu, ze minimalna liczba punktów nie może być mniejsza od 10% liczby punktów

Wcześniej przyznawano każdej osobie maksymalną liczbę punktów w publikacjach wieloautorskich do 10 autorów.

3MASH

Słusznie zauważono na tym forum, że polska nauka nie bardzo zasługuje na określenie "nauka", szczególnie jeżeli zastosowalibyśmy kryteria zachodnie. Obserwuję od kilkunastu lat naukowców z Polski południowo-wschodniej jak sprytnie napompowują cytowania i dorobek. Bliskość Słowacji i Ukrainy powoduje wzmożone kontakty "naukowe" o charakterze międzynarodowym. "Międzynarodowe" konferencje skutkują nowymi kontaktami a te z kolei wywołują masę międzynarodowych cytowani na zamówienie. Niektórzy dzięki takim kontaktom uzyskali docenturę słowacką (tytuł dydaktyczny) a w Polsce zaliczono im to jako habilitację. Oczywiście masowym zjawiskiem jest dopisywanie jak największej liczby redaktorów prac zbiorowych (co niby ma być poważnym osiągnięciem naukowym) i wieloautorskie publikacje (czyli także dopisywanie swojego nazwiska do czyjegoś dzieła).

"nauka" kwitnie

Wyświetla od 1 do 10 z 15 pozycji.

Powered by ChronoForums - ChronoEngine.com

7.png8.png9.png8.png2.png1.png