Szanowni Państwo!

Forum jest nieautoryzowanie, a posty można dodawać bez zalogowania. Dlatego proszę o przemyślane wpisy i merytoryczną dyskusję.

 

Bardzo Państwa proszę o podpisywanie swoich postów. Ułatwi to porozumiewanie się. Możecie się podpisać nickiem/pseudonimem. Nie musicie podawać ani imienia, ani nazwiska :)

 

Dziękuję Joanna Gruba


joanna.gruba@habilitacja.eu 

 

 15
Wyświetla od 1 do 10 z 16 pozycji.

Czy w Polsce jest dobrze pod względem materialnym? Jeżeli weźmiemy pod uwagę ogromną wartość nieruchomości w stosunku do dochodu to jest fatalnie. Ciężko zarobić na nowe lokum, czyli zamiast konsumować używając życia pracujemy na mury. Ponadto Polaków bardzo łatwo byłoby pozbawić własności. Wystarczyłoby ustanowić podatek od nieruchomości w wysokości 1 proc. wartości nieruchomości rocznie. To oznaczałoby 5 tys. zł dla fiskusa od rodziny a znaczna część rodzin nie udźwignęłaby tego ciężaru. Wiadomo, że plany znaczących podwyżek podatków od nieruchomości mają obydwie największe partie, chociaż pod różnymi nazwami.

W państwach postkomunistycznych występują ogromne różnice dochodowe. Nieliczni, którym się powiodło zawyżają wartość PKB na osobę, dlatego należy stosować medianę. Samo roczne PKB należy obniżyć o wartość kapitału wytransferowanego przez obcy kapitał z kraju czyli o około 1 proc. W sumie mediana siły nabywczej byłaby dobrym wskaźnikiem. Te manipulacje liczbami mają przekonać Polaków, że jest świetnie, oczywiście dzięki Zachodowi.

Polacy uważali 30-40 lat temu, że obalenie komuny to tylko środek do skokowego wzrostu poziomu życia w wyniku integracji z Zachodem. Chodziło zatem o pieniądze i konsumpcję, co nie ziściło się. W związku z tym huczne celebracje 40-lecia porozumień sierpniowych są nie na miejscu i na ludziach nie robią już dzisiaj wrażenia. Celebrujący pozostają w oderwaniu od rzeczywistości w swoim prywatnym świecie, który mało kogo już obchodzi.

Jak to możliwe, że Korea południowa i Tajwan a nawet Niemcy i Japonia osiągnęły oszałamiający sukces gospodarczy po II wojnie światowej a Polska nie. Otóż tym państwom umożliwiono szeroki dostęp do amerykańskiego rynku bez inwazji Zachodu na ich rynki wewnętrzne. Nie musieli wprowadzać "gospodarki rynkowej". Polsce narzucono niekorzystne warunki integracji z Zachodem poprzez zniszczenie konkurencyjnych gałęzi gospodarki (przemysł ciężki, np. stalowy) oraz wymuszenie otwarcia własnego rynku. To się okazało katastrofą, z której nie mogliśmy się podźwignąć przez 20 lat. W sumie tylko około 20 proc. populacji Polski może mówić o własnym sukcesie ekonomicznym.

Przełom sierpnia i września to dla mojego pokolenia smutny czas. 40 lat temu rozpoczęła się prehistoria styropianowej republiki a 31 lat temu powstał pierwszy niekomunistyczny rząd (wtedy kończyliśmy studia). Potem nastała likwidacja 5 milionów miejsc pracy i zupełny brak perspektyw dla młodych. 2.5 miliona ludzi zostało wygnanych z kraju a kolejny milion utrzymywał się z pracy za granicą. Oczywiście za to wszystko mamy Zachodowi dozgonnie dziękować a kto nie jest wdzięczny ten jest nieudacznikiem życiowym, moherem, ciemnogrodem.

Jeden proPOwski internauta napisał z zachwytem, że zarabialiśmy 100USD a teraz około 800 - 1000 USD a zatem wzrost jest 8-10-krotny. Nie zauważył jednak, że butelka wódki kosztowała 1 USD a teraz 6 USD. Wrażenie wzrostu powstało poprzez inflację cen i płac. Jeżeli jednak uwzględnimy np. ceny nieruchomości to teraz trudniej je kupić niż za tzw. komuny, czyli mamy wzrost ujemny na tym co stanowi podstawę egzystencji.

Szaleńczy antykomunizm polskich elit po 1989 r. stał się jedną z przyczyn upadku Polskiej gospodarki. Należało zniszczyć wszystko co stworzyła Polska ludowa jako wcielone zło. Pod koniec epoki Gierka Polska była 12 potęgą przemysłową świata a po "szaleńczym" rozwoju w ciągu ostatnich 30 lat zajmuje 24 miejsce w rankingu największych gospodarek. Brakowało jakiegokolwiek namysłu a wprowadzano bezkrytycznie zachodnie zalecenia prowadzące do stworzenia tzw. gospodarki rynkowej. Prof. Kieżun jako jeden z nielicznych opisuje te patologie (patologia transformacji).

Teoria postkolonialna wskazuje, że o skolonizowanych opowiada kolonizator a nie oni sami. W produkcji naukowej perspektywa skolonizowanych prawie nie istnieje, tzn. dyskurs stworzony przez kolonizatora ma status dominujący a dyskurs skolonizowanego ma status marginalny. Odnosząc to do Polski widzimy, że nasza wersja własnej historii prawie nie istnieje na forum międzynarodowym. Piszą o nas obcy nawet w tzw. międzynarodowych podręcznikach do historii Europy i obraz jaki się wyłania z tego piśmiennictwa jest negatywny: zacofany wschodnioeuropejski naród bez jakichkolwiek osiągnięć. Dlatego UE przyjęła w latach 90. XX w. koncepcję misji cywilizacyjnej w państwach kandydackich a nie przyjęcia równego do wspólnoty zachodnioeuropejskiej.

Pewnie te "lenie" znalazły lepszy pomysł na życie niż robienie badań za pieniądze własne i własnej rodziny.

To że lenie pomału nie mają co szukać na uczelni to + wielu takich znam.

Wyświetla od 1 do 10 z 16 pozycji.

Powered by ChronoForums - ChronoEngine.com

5.png9.png7.png9.png4.png1.png