Szanowni Państwo!

Forum jest nieautoryzowanie, a posty można dodawać bez zalogowania. Dlatego proszę o przemyślane wpisy i merytoryczną dyskusję.

 

Bardzo Państwa proszę o podpisywanie swoich postów. Ułatwi to porozumiewanie się. Możecie się podpisać nickiem/pseudonimem. Nie musicie podawać ani imienia, ani nazwiska :)

 

Dziękuję Joanna Gruba


joanna.gruba@habilitacja.eu 

 

 7
Wyświetla od 1 do 8 z 8 pozycji.

Wykonywanie zajęć za kogoś narusza prawo pracy, ponieważ pracę należy świadczyć osobiście. Ponadto pobieranie pieniędzy w takiej sytuacji stanowi wyłudzenie od pracodawcy, ale trzeba by donieść do prokuratury. Natomiast prace administracyjne mogą być wpisane do zakresu czynności naukowca. Tutaj sprawa jest mniej oczywista, chyba że podniesiemy fakt nierównego nakładania takich obowiązków.

Prawnik

Czyli jeśli adiunkt wykonuje prace sekretarskie lub za profesora to też?

Od 2019 r. można skutecznie w sądzie pracy domagać się odszkodowania za nierówne traktowanie (wcześniej ten przepis był martwy). Dyskryminację tradycyjnie utożsamiano w sądach z kwestiami nierównego traktowania ze względu na rasę, narodowość czy płeć. Jeżeli zatem pracownicy są nierówno traktowani a prawo tego nie przewiduje to stanowi to złamanie prawa pracy. Nie wszystkie przypadki nierównego traktowania podpadają pod ten przepis, ponieważ pewne nierówności mogą być przewidziane przez prawo, np. w zakresie pensum. Należy także dodać, że wykonywanie pracy za kogoś nosi dodatkowo znamiona wyłudzenia pieniędzy, a to już podlega pod prawo karne.

prawnik

Pytanie do prawnika: czy określanie doktorów jako "pozostałych pracowników" nie jest czasem pejoratywne i oby nie podlega pod ściganie z uwagi na dyskryminację? Można pisać: doktorzy, doktorzy i magistrowie itd.

W piśmie do pracowników wymieniono funkcyjnych i "samodzielnych" bez funkcji. Gdzie tu logika? Pominięcie doktorów oznacza, że nie liczą się oni w systemie.pisze:

Wszyscy doktorzy są samodzielni

W piśmie do pracowników wymieniono funkcyjnych i "samodzielnych" bez funkcji. Gdzie tu logika? Pominięcie doktorów oznacza, że nie liczą się oni w systemie.

szlachcic, baron, hrabia, książę, arcyksiążę, wielki książę - oto ścieżka "rozwoju" w "polskiej nauce", hahahahahaha!!!!

Już dawno odkryto rozpowszechnienie się jakiegoś dobra (np. samochód BMW) powoduje dewaluację jego wartości. Rozpowszechnienie habilitacji działa zatem na niekorzyść habilitowanych zmniejszając ich zarobki i status w sensie prestiżu. Coraz więcej belwederskich chce się odróżnić od szarej masy habilitowanych podkreślając, że stoją w hierarchii wyżej. Sami habilitowani już zazwyczaj nie pracują na dwóch etatach i narzekają na niskie płace. Ich status zbliża się do statusu doktora 20 lat temu a doktorzy wobec braku magistrów stają się nowymi wyrobnikami systemu zastępując w tej roli magistrów. Motywuje się doktorów możliwością wejścia na wyższy poziom po latach wytężonej pracy na rzecz systemu.

nagroda w raju

Wyświetla od 1 do 8 z 8 pozycji.

Powered by ChronoForums - ChronoEngine.com

5.png1.png9.png6.png7.png3.png