Szanowni Państwo!

Forum jest nieautoryzowanie, a posty można dodawać bez zalogowania. Dlatego proszę o przemyślane wpisy i merytoryczną dyskusję.

 

Bardzo Państwa proszę o podpisywanie swoich postów. Ułatwi to porozumiewanie się. Możecie się podpisać nickiem/pseudonimem. Nie musicie podawać ani imienia, ani nazwiska :)

 

Dziękuję Joanna Gruba


joanna.gruba@habilitacja.eu 

 

 5
Wyświetla od 1 do 6 z 6 pozycji.

prof. Wielomski używa w swoim tekście okresleń samodzielni i młodsi pracownicy naukowi (m.in. doktorzy) twierdząc, że ci ostatni nie mogą się nawet "biernie przyglądać" procedurom promocji, ponieważ nic o nich nie wiedzą. https://konserwatyzm.pl/rozmowy-malzenskie-wielomskich-rewolucja-uniwersytecka/?unapproved=49924&moderation-hash=317c283a11aee96b792eb406ed767123#comment-49924

Jedną z przyczyn takiego a nie innego zachowania naukowców podczas postępowań habilitacyjnych jest zupełna bezkarność. Nie słyszałem, aby w przypadku naruszeń prawa podczas takich postępowań ktoś lub organ został skazany prawomocnym wyrokiem. W praktyce mamy tu do czynienia z immunitetem nieprzewidzianym przez demokratyczne systemy prawne. Zasady demokratycznego państwa prawa i ochrony obywatela przed samowolą organu administracji tutaj nie działają. Mamy zatem do czynienia z praktycznym wyłączeniem postępowania habilitacyjnego z zasad rządzących systemem prawnym RP, czyli ze swego rodzaju państwem w państwie.

prawnik

Wąska specjalizacja nauki powoduje, że większość członków rad nie wiedziała o czym się mówi a zadawane pytania nagminnie nie miały wiele wspólnego z rozprawa habilitacyjną. pisze:

To służy temu, by to szemrane towarzystwo mogło powiedzieć: "no, nie powala to wystąpienie"

Warto dodać, że dodatkowym kryterium podczas głosowania w radzie była była bezwzględna większość za przyznaniem stopnia doktora habilitowanego. Wystarczyło zatem, aby jak Piłat umyć ręce i wstrzymać się. To wystarczało do uwalenia habilitanta pomimo przewagi głosów za przyznaniem. Wstrzymanie się w istocie było głosem przeciw a mogło wynikać ze złej woli lub braku wiedzy w omawianym zakresie. Wąska specjalizacja nauki powoduje, że większość członków rad nie wiedziała o czym się mówi a zadawane pytania nagminnie nie miały wiele wspólnego z rozprawa habilitacyjną.

Jak pracowałem na uczelni to słyszałem: "Chcesz tu pracować? To się musisz dostosować."

Jak twierdzi jedna z habilitantek Rada wydziału stwierdziła w uzasadnieniu odmowy nadania stopnia doktora habilitowanego, że jej dorobek jest odtwórczy, co habilitantkę zdziwiło wobec pozytywnych recenzji. We wcześniejszym systemie Rada nie miała obowiązku sugerować się recenzjami a jej decyzja (uchwała) była niezaskarżalna co do meritum. Co więcej, jak to w systemie komunistycznym był to organ kolegialny, dlatego nie musiał nawet uzasadniać swoich decyzji, ponieważ wobec tajnego głosowania nie było możliwości ustalenia kto jak głosował. Podważać można było tylko błędy formalne pod warunkiem, że miały decydujący wpływ na wynik postępowania. Tymczasem politycy ciągle bełkoczą o demokratycznym państwie prawa, które podobno stworzyliśmy pod auspicjami UE. Konwencje o prawach człowieka czy Karta Praw Podstawowych UE mówią o prawie do sprawiedliwego procesu a zatem także o instancyjności. Jeżeli nie mogę zaskarżyć wyroku/decyzji/uchwały co do meritum tzn., że efektywnie nie mam prawa do sprawiedliwego procesu. Przecież omawiane przepisy habilitacyjne stanowiły jawne naruszenie tych konwencji, a gdzie była UE i Europejski Trybunał Praw Człowieka czy Komisja Wenecka?

prawnik

Wyświetla od 1 do 6 z 6 pozycji.

Powered by ChronoForums - ChronoEngine.com

5.png5.png1.png2.png6.png3.png