Szanowni Państwo!

Forum jest nieautoryzowanie, a posty można dodawać bez zalogowania. Dlatego proszę o przemyślane wpisy i merytoryczną dyskusję.

 

Bardzo Państwa proszę o podpisywanie swoich postów. Ułatwi to porozumiewanie się. Możecie się podpisać nickiem/pseudonimem. Nie musicie podawać ani imienia, ani nazwiska :)

 

Dziękuję Joanna Gruba


joanna.gruba@habilitacja.eu 

 

 34
Wyświetla od 1 do 10 z 35 pozycji.

Teraz tak jak w szkołach weszły efekty uczenia się. Niech się student uczy a potem jak się nie nauczy to jego wina.

Ja już to robię. Chętnie pokażę tę miernotę "studencką", kiedy przyjadą na kontrolę dot. jakości nauczania:))

.

A u nas koledzy postulują wprowadzenie prac pisemnych na zaliczenie bez względu na typ zajęć

Ludzie mają tendencję do różnicowania się czyli stratyfikacji. Kiedyś prestiż i perspektywy dawało ukończenie jakichkolwiek studiów a teraz każdy może mieć studia i tytuł się zdewaluował. Zaczyna się zatem kształtować nowy system polegający na wyłonieniu najlepszych ośrodków, gdzie każdy nie może się dostać a reszta to będzie drugi sort absolwentów. Zresztą w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych już się ten system ukształtował. Dyplom Community College w USA niewiele znaczy.

Ciekawe ilu jest absolwentów, którzy zlecili napisanie pracy lic. mgr, zaliczeniowej, semestralnej komuś innemu? Zdarza się, że pracownicy uczelni piszą takie prace na zamówienie. Przecież student musi pracować i "studiować", nie ma czasu na produkcję jakichś tam tekstów.

W szkołach średnich nie uczy się już szerzej pisania wypracowań czy zasad konwersacji. Jak można wymagać w tej sytuacji pisania prac końcowych. Także na tych tzw. lepszych uczelniach masowo płacą za napisanie pracy. Początkowo szkoły wyższe miały wyselekcjonować najlepszych, ale teraz ta funkcja już prawie nie istnieje.

Ja się spotkałem z takim podejściem że to student decyduje co i jak ma być w pracy. I rola promotora jest obecnie telepatyczna. Promotor musi tak mentalnie naprowadzić studenta/tkę aby to ona/on wymyśliła/ł czy ustawił w odpowiedniej konstelacji swoje neorony aby samodzielnie wydobył z siebie co i jak trzeba w pracy zrobić bez niepotrzebnej wiedzy w jakichś tam publikacjach z 30 ostatnich lat. Wtedy i promotor czuje się dowartościowany takim intelektem który nakreśli co w tej pracy ma być.

Każdy, kto pracował na uczelni powie pewnie to samo: studenci są intelektualnie słabi, niesamodzielni, pozbawieni inicjatywy, brak im głębszych zainteresowań, ich prace są kompilacjami tekstów z sieci, niezdolni do formułowania własnych wniosków. Nic się nie stanie, jak będzie mniej miejsc na studiach.

Ale Gowin chyba mówił, że ośrodki badawcze mają mieć ograniczony nabór studentów. Zresztą w tej chwili słabi maturzyści powszechnie mają ambicje studiowania na uniwersytetach. Szkoły wyższe mają niższy poziom niż liceum jeszcze 40 lat temu. Ten system nie może w takiej formie trwać wiecznie a reforma tego tematu nie dotyka, ponieważ nie można dzieciom wyborców ograniczać prawa do uzyskania dyplomu studiów wyższych. Ja czuję się nauczycielem w tej sytuacji a nie naukowcem.

Można jeszce dodać ten pomysł wyłonienia kilku czy kilkunastu ośrodków badawczyw w całej Polsce. A reszta to ma być w stylu Akademii Rozrywkowo-Teatralnych. Może by się to udało gdyby to trzymali w tajemnicy twórcy tego pomysłu. Ujawnienie tego zamysłu spowoduje nalot studentów tylko do ośrodków badawczych. A resztę z powodu braku iluś tam punktów można będzie wykorzystać pod budownictwo mieszkaniiowe razeem z akademikami. Wizja marchewki i kijka. Ludzie wynajmujący mieszkania zyskają tylko w tych miastach gdzie będzie ośrodek badawvczy.

Wyświetla od 1 do 10 z 35 pozycji.

Powered by ChronoForums - ChronoEngine.com

4.png4.png3.png6.png8.png1.png