Szanowni Państwo!

Forum jest nieautoryzowanie, a posty można dodawać bez zalogowania. Dlatego proszę o przemyślane wpisy i merytoryczną dyskusję.

 

Bardzo Państwa proszę o podpisywanie swoich postów. Ułatwi to porozumiewanie się. Możecie się podpisać nickiem/pseudonimem. Nie musicie podawać ani imienia, ani nazwiska :)

 

Dziękuję Joanna Gruba


joanna.gruba@habilitacja.eu 

 

 21
Wyświetla od 11 do 20 z 22 pozycji.

Ludzie, jak to jest możliwe? Przecież to porządki jak Sowieckim Sojuzie albo PRL! "My jesteśmy z PZPR/KPZR/KGB/SB, my możemy wszystko. My decydujemy o waszych awansach i życiu i śmierci na uczelni!!"

Brakowało zawsze kwestionariuszy pozwalających zobiektywizować recenzje w postępowaniu habilitacyjnym. Recenzenci wypisywali co chcieli a nawet brakowało jasnej konkluzji pozwalającej stwierdzić czy recenzent opiniuje dorobek pozytywnie czy negatywnie. Patologia polegała na tym, że następnie organy interpretowały takie niejasne recenzje jak chciały. Aby zabezpieczyć się przed problemami w środowisku recenzenci na wszelki wypadek totalnie krytykowali dorobek kandydata a w końcu niejednokrotnie wydawali konkluzję "na dwoje babka wróżyła".

Zgodnie z art 8 par 1 k.p.a. organy administracji publicznej prowadzą postępowanie w sposób budzący zaufanie jego uczestników do władzy publicznej, kierując się zasadami proporcjonalności, bezstronności i równego traktowania stron postępowania. Ta zasada równości stron postępowania administracyjnego nie jest przestrzegana podczas postępowania habilitacyjnego, z którego wyłączono stosowanie szeregu przepisów k.p.a. Pretendent do habilitacji nie może prawie nic z powodu wyłączeń stosowania k.p.a. Wyłączenia dotyczą np. art. 7, 8, 10, 75 par 1. k.p.a., natomiast zastosowanie art. 107 par. 1 i 3 k.p.a. jest ograniczone. Równość stron postępowania pozostaje w tym przypadku fikcją, która podobno jest uzasadniona eksperckim charakterem postępowania habilitacyjnego. To jest kpina z demokratycznego państwa prawa podważająca zaufanie naukowców do władzy publicznej.

Kiedy miała miejsce literówka w decyzji administracyjnej dotyczącej nałożenia kary na spółkę, decyzja została uznana za nieważną. Kiedy rada wydziału narusza prawo w sensie proceduralnym to tylko uchybienia mające decydujący wpływ na wynik postępowania habilitacyjnego mogą zostać uwzględnione przez sąd.

Podczas samego kolokwium habilitacyjnego i dyskusji pod nieobecność kandydata dochodzi do naruszeń prawa poprzez różne wypowiedzi członków rady wydziału. Przykładowo padają takie stwierdzenia: Dorobek kandydata w małym stopniu mieści się w ramach danej dziedziny wiedzy. Kandydat popełnił autoplagiat. Ktoś kto nie jest socjologiem chce zostać socjologiem itp. Są to naruszenia prawa,przed którymi nie ma obrony prawnej. Nie stanowią one podstawy do podważenia decyzji rady, która w praktyce jest ostateczna.

Uchwała rady wydziału w sprawie nadania stopnia doktora habilitowanego nie musi zawierać uzasadnienia zgodnie z przyjętą praktyką. Problem polega na tym, że zgodnie z prawem odwołując się podważamy właśnie uzasadnienie. Uchwała rady wydziału jest zatem w praktyce niezaskarżalna.

No i w związku z tym mamy w nauce co mamy. Czyli niezły cyrk

Jeżeli możesz, to zwróć się z pismem-interpelacją do Min. Sprawiedliwości, uzasadnienie już masz i napisz nam co Ci odpisali. To będzie ważny argument za całkowitym usunięciem procedury habilitacyjnej z porządku prawnego.

Demokratyczne procedury administracyjne polegają na maksymalnym ograniczeniu władzy uznaniowej organu w kontakcie z obywatelem. Tymczasem w postępowaniu habilitacyjnym uznaniowość (władza dyskrecjonalna organu) urasta do rangi zasady postępowania habilitacyjnego jako postępowania administracyjnego. To kolejny dowód na niezgodność tej procedury z zasadami demokratycznego państwa prawa.

prawnik

tym bardziej, że na wielu uczelniach to kwestia wykluczenia (lub nie) z zawodu.

Wyświetla od 11 do 20 z 22 pozycji.

Powered by ChronoForums - ChronoEngine.com

3.png6.png8.png2.png7.png4.png