Szanowni Państwo!

Forum jest nieautoryzowanie, a posty można dodawać bez zalogowania. Dlatego proszę o przemyślane wpisy i merytoryczną dyskusję.

 

Bardzo Państwa proszę o podpisywanie swoich postów. Ułatwi to porozumiewanie się. Możecie się podpisać nickiem/pseudonimem. Nie musicie podawać ani imienia, ani nazwiska :)

 

Dziękuję Joanna Gruba


joanna.gruba@habilitacja.eu 

 

 26
Wyświetla od 1 do 10 z 27 pozycji.

Jest kolejną ankieta do wypełnienia. Ludzie mobilizujta się ?

Teraz widzę jak wiele skorzystałem uwalniając się od uczelni i ludzi pokroju Śliwerskiego. Nie muszę wysłuchiwać tych jadowitych komentarzy ani czytać hejterskich recenzji. I pomyśleć, że ludzie na uczelniach muszą znosić takich hejt i tresurę przez całe życie zawodowe zgodnie z zasadą: "albo nas popierasz, albo wylatujesz". Szczęśliwi ci, którzy wylecieli.

brent

Taki jak Ty popełniłeś!

Oj

Anonim ty jakiś inny jesteś. Nie mieszaj inżynierii do swoich rozważań. Każdą konstrukcję weryfikuje zespół niezależnych ekspertów w celu uniknięcia potencjalnej katastrofy. Robi się to celem uniknięcia błędu ludzkiego.

Oj

"albo zawsze" -> "tylko zawsze"

Ale błędów, ale nie ma opcji edit...

Anonim

Jest kompetentny, ale źle zrobił. Zatrudnij takiego "kompetentnego" inżyniera do zbudowania mostu albo windy. Jestem kompetentny, ale most się zawalił... Oh please...

W procesach awansowych nigdy nie oceniamy dzieła, albo zawsze oceniamy kompetencje danej osoby. Dzieło jest wyrazem jej kompetencji w danym zakresie.

Anonim

"Liczą się czyny nie dobre intencje toteż niejeden czynny grzesznik wart jest dziewięciu bezczynnych świętych" :!:

Stronka jest i działa, ludzie się wypowiadają, ja jestem za czynnimi grzesznikami :D

A odnośnie ocen, racja "liczy się treść" dlatego oceniamy tylko i wyłącznie DZIEŁO, nigdy twórcę. Recenzje wielu doktoratów i habilitacji są doskonałymi przykładami jak nie należy pisać opinii. Jeżeli ktoś żle napisał definicję to znaczy, że jest błędna definicja (sic) i należy odpowiednio ocenić dzieło. Nie jesteśmy uprawnieni na tej podstawie do twierdzenia, że autor jest niekompetentny. Tylko i wyłącznie możemy twierdzić, że na podstawie ocenianej pracy nie możemy nadać stopnia ponieważ nie zostały spełnione wymogi. Tyle i az tyle.

Dnaa

Ale dyskusja na moje komentarze. Oczywiście, oceniamy dzieło, ale pośrednio i jego twórcę. Przykład to autoreferat hab. czy rozprawa doktorska. Jeśli źle zapisał definicję, to znaczy, że jej nie zna. Jak inaczej to uzasadnić? Jako pomroczność jasna? Można jedynie używać ładniejszego lub brzydszego języka, liczy się treść.

Dlaczego wcześniej nie zwróciłem uwagi, że ankieta jest do d? Bo mi się nie chciało, bo nie miałem czasu, bo nie robię rzeczy niepoważnych, bo lubię potem pisać komentarze (niepotrzebne skreślić:P).

Autorka tego pseudobadania. No to jest pseudobadanie i ma autorkę. Nie chodzi o pseudoautorkę (to by było obraźliwe).

Jakie osoby takie efekty:P Faktem jest, że cała fundacja (a niech się nazywa jak tam sobie chce, co mi tam) nie ma żadnego doświadczenia w pracach dotyczących szkolnictwa wyższego i nauki. Nie wystarczy stworzyć stronkę, napisać kilka tekstów, pojechać na kilka konferencji Gowina aby być od razu poważnym partnerem. Wydaje mi się, że celem fundacji jest coś zmienić (nie wiem, znieść hab., stworzyć projekt ustawy). Takie ankietówki nie przybliżają do tego. Zerknąłem na projekt ustawy. Pomysły nawet fajne, ale wykonanie słabe. Patrząc z innej strony. 90% humanistów to nieroby, ale np. KKHP robi rzeczy porządnie i poważnie i jest partnerem do rozmów. A tu jest rzesza ludzi z refleksjami nt. hab. jakich są setki na uczelniach i nic z tego nie wynika.

Anonim

Anonim, na podstawie jednej ankiety można się tylko wypowiedzieć na temat TEJ ANKIETY, a nie kompetencji Autorki. Skąd wiadomo, że Autorka nie zna warsztatu? Możemy tylko powiedzieć, że np. "ankieta nie została przygotowana w zgodze z warsztatem". To pierwsze jest inwektywą, drugie recenzją.

Stwierdzanie o przymiotach autora na podstawie jego dzieła jest typową "pułapką myślenia" polegającą na zamianie pytania trudniejszego na łatwiejsze dla naszego mózgu. Mamy oceniać DZIEŁO, NIE AUTORA. Łatwiej jest stwierdzić, że Autorka ankiety nie ma kompetencji niż wysilić się na przeanalizowanie ankiety i ocenę samej ankiety. Zresztą błąd powszechny w postępowaniach awansowych. Jakżesz to często recenzja jest oceną osoby a nie dorobku! Ileż to razy czytamy w recenzjach, że X nie zna definicji, nie ma odpowiednich kwalifikacji zamiast "w pracy nie przedstawiono definicji a zastosowane metody są nieodpowiednie..." Właśnie w takich stwierdzeniach celuje Pan Śliwierski. Zamiast konstruktywnej oceny ankiety mamy: "niedouczona Pani doktor", "autorka tego pseudobadania", "mianowała się prezeską fundacji z nazwą nauka polska, ale tę naukę nieprawdopodobnie kompromituje w swoim wydaniu". To jest ostra krytyka? Moim zdaniem są to inwektywy, a biorąc pod uwagę wykształcenie Pana Śliwierskiego uważam, że zabieg logiczny polegający na ocenie Autorki zamiast ankiety był celowy. Inaczej musielibyśmy przyjąć, że "Profesor jest niedouczony" i "sili się na logikę, ale tę logikę kompromituje w swoim wydaniu", co oczywiście jest tylko ostrą ktytyką a nie inwektywą.

Ankieta była publicznie dostępna. Skoro byla taka zła to dlaczego Anonimie wówczas nie zwróciłeś/łaś na to uwagi. Nie wypełniłeś bo była niepoważna jak sam/a piszesz. Jak łatwo krytykować zamiast dać coś z siebie. Szkoda, że Anonimie nie przedstawiłeś wtedy swoich uwag, wówczas dla dobra ankiety mogłaby być ona poprawiona. Wtedy byłoby to konstruktywne podejście a tak jest to krytykanctwo.

Czy ankieta nie stymuluje dyskusji? Moim zdaniem liczne komentarze sugerują coś innego. Mimo, pewnych wad ankiety wiele osób miało odwagę powiedzieć o nieprawidłowościach i swoich odczuciach. Ich wypowiedzi mogą też być początkiem dyskusji o zniesieniu habilitacji. Ankieta pozwala także zorientowac się ogólnie w postrzeganiu samej habilitacji, problemów na jakie napotykają adiunkci. Owszem były pytania typy "dwa w jednym". Wiele osób to zauważyło o czym świadczą komentarze. Obecna ankieta o mobbingu dowodzi, że wiele uwag respondentów zostało przez Autorkę uwzględnione. Przecież chodzi o uaktywnienie środowiska, o stworzenie możliwości wypowiedzi czy wreszcie o dodanie odwagi tym, którzy do tej pory milczeli. Pod tym względem jest to jedyne tak otwarte forum, w którym Autorka nie narzuca zdania i nie banuje tych co mają inne zdanie.

Czepianie się Fundacji i jej nazwy: toż to prywatna fundacja i ma ona pełne prawo takie cele sobie stawiąc i prowadzić działalność tak jak to widzi Fundator i członkowie Fundacji. Nikogo Fundacja nie wprowadza w błąd, bo każdy może przeczytać jej cele i samodzielnie ocenić czy działalność jego zdaniem te cele wypełnia. Nikt nie każe uczestniczyć w ankietach, czytać ich. Nikt nie jest wprowadzany w błąd, bo wszystko jest transparentne.

Czy naprawdę nie możemy zachowywać sie jak społeczeństwo obywatelskie, sami o sobie stanowić i wspierać działania tych, którzy chcą coś zrobić? Czy naprawdę wszystko musi mieć "certyfikat" jedynie słusznych poglądów nadany przez równie słuszne grono profesorów, którzy uzurpują sobie prawo do decydowania kto może uprawiać naukę a kto nie? Nauka nie jest państwowa ani profesorska. Nauka to dążenie do poznania jakiegoś zjawiska i jako taka może być uprawiana przez każdego. Na tej samej zasadzie efekty nauki mogą być oceniane przez każdego. ALE EFEKTY a nie osoby ją uprawiające!

Dnaa

Ankieta internetowa z zasady nie może być obiektywna, ponieważ wypełnia ją każdy kto chce, a nie wyselekcjonowana grupa respondentów. Chodzi chyba o co innego, tzn. o atak na środowisko, który nie ustaje i to ubodło luminarzy.

Wyświetla od 1 do 10 z 27 pozycji.

Powered by ChronoForums - ChronoEngine.com

3.png0.png5.png3.png5.png9.png