Szanowni Państwo!

Forum jest nieautoryzowanie, a posty można dodawać bez zalogowania. Dlatego proszę o przemyślane wpisy i merytoryczną dyskusję.

 

Bardzo Państwa proszę o podpisywanie swoich postów. Ułatwi to porozumiewanie się. Możecie się podpisać nickiem/pseudonimem. Nie musicie podawać ani imienia, ani nazwiska :)

 

Dziękuję Joanna Gruba


joanna.gruba@habilitacja.eu 

 

 44
Wyświetla od 21 do 30 z 45 pozycji.

Nie wiem czy osoba ktora to pisala pracowala w USA. W USA nie ma obowiazku habilitacji. Jak sie jest dobrym, nikt sie nie blaka. Nie traktuje sie tez ludzi bez habilitacji jak idiotow. Owszem trzeba czekac pare lat na stale zatrudnienie, ale tego tez tu teraz nie bedzie. Ocenia sie za prace, a nie za uklady. To moje wrazenia z pracy w USA.

I tak na razie w Polsce nie jest jak w UK lub w USA, gdzie po doktoracie ludzie błąkają się po całym kraju od uczelni do uczelni, czasem co kilka miesięcy się przeprowadzają i zmieniają niskopłatną pracę. Łapią się na jakieś prace przy grantach albo łatają dziury dydaktyczne, pracują czasem latami jako stażyści bez wynagrodzenia w zamian za kontakt ze środowiskiem naukowym i możliwość pokazania się. Wzorcowi prekariusze. Aż dziwne, że ktokolwiek świadomie decyduje się na takie życie

Takie przeganianie ludzi na lodowisko spowoduje zmiejszenie wiarygodności kredytowej ludzi nauki i spadnie liczba kredytów w bamkach na mieszkanie.

No tak ale przed narzucanymi zmianami może się bronić jedynie dobry prawnik i to jeszcze poza granicami Polski.

Odkąd zlikwidowano gimnazja, nic nie jest bezdyskusyjne

Można zmienić przepisy wprowadzające ustawę 2.0 ponieważ są niezgodne z Konstytucją i prawem pracy

To jest jakaś katastrofalna wizja to liczenie puinktów, ciągłe straszenie zwolneniami. Myślę że takie katastroficzne zmiany są nieprawidłowościami w nauce i to przede wszystkim należy piętnować. Ale nikt nie będzie pokazywał palcami na jakieś unijne dyrektywy czy rządowe pomysły zmian bo to jest bezdyskusyjne i trzeba się podporządkować. Nawt nie wiadomo kto za sznurki pociąga.

Jeśli profesorowie nie ujmą za adiunktami, uczelnie nie wykażą publikacji i spadną w ewaluacji. Czyli odbiorą im możliwość prowadzenia przewodów doktorskich i habilitacji oraz słynne już środki na badania, które wystarczają na może jedną publikację z listy filadelfijskiej (lub jej okładkę). Po spadku kategorii i utracie prawa do doktoryzowania profesorowie stracą możliwość pracy, większość prowadzi seminaria doktoranckie. Nie będzie także słynnych przedłużeń emerytom. Kierunek zmian już jest obrony, tworzenia szkół doktorskich, aby jak najmniej było miejsc dla doktorantów. Młodzi doktorzy tak szybko nie opublikują zamorskich monografii za 200 punktów, więc nie będzie czego wykazywać. Uczelnie stracą kategorie, a także środki. Ale lepiej adiunktów wyrotować. pisze:

profesor to rzeźnik adiunktów, jak profesorowie ujmą się za adiunktami to okażą się prawdziwymi profesorami, chyba takiego scenariusza nikt nie przewiduje

Jeśli profesorowie nie ujmą za adiunktami, uczelnie nie wykażą publikacji i spadną w ewaluacji. Czyli odbiorą im możliwość prowadzenia przewodów doktorskich i habilitacji oraz słynne już środki na badania, które wystarczają na może jedną publikację z listy filadelfijskiej (lub jej okładkę). Po spadku kategorii i utracie prawa do doktoryzowania profesorowie stracą możliwość pracy, większość prowadzi seminaria doktoranckie. Nie będzie także słynnych przedłużeń emerytom. Kierunek zmian już jest obrony, tworzenia szkół doktorskich, aby jak najmniej było miejsc dla doktorantów. Młodzi doktorzy tak szybko nie opublikują zamorskich monografii za 200 punktów, więc nie będzie czego wykazywać. Uczelnie stracą kategorie, a także środki. Ale lepiej adiunktów wyrotować.

No tak punkty ważna sprawa. Ale dla mnie przyczyna tego zastrzonego kursu wobec ludzi nie tylko nauki jest ważniejsza. No ale rządzący Europą i poszczegónymi krajami wiezą ze ludzie mają klapki na oczach i widza to co dotyczy ich portfela i nic więcej.

Do Arki:

czy pracownik zaliczony do N (naukowo-dydaktyczny) zatrudniony na całym etacie

przez cały okres ewaluacji (4 lata) może wnieść do oceny tylko 4 publikacje?

Tak, dlatego nie rozumiem rotowania adiunktów. Chyba, że znacie wielu profesorów, którzy z własnej woli piszą książki i je sami finansują w zachodnim wydawnictwie, aby przynieść uczelni punkty, co roku przez 4 lata jedną. Dopisanie do adiunkta już odpada, bo punkty idą wtedy na pół. U nas nawet JM Rektor nie ma takich publikacji, ma co innego do roboty. Na innej uczelni JM Rektor ma same publikacje polskie i to artykuły. Do zaliczenia do oceny uczelni podlegają publikacje osoby, która podpisze glejt, że zgadza się na zaliczenie jej publikacji na konto uczelni (wyrotowany - nie podpusze). Po co zwalniać źródło dochodu?

Wyświetla od 21 do 30 z 45 pozycji.

Powered by ChronoForums - ChronoEngine.com

3.png6.png8.png3.png0.png4.png