Szanowni Państwo!

Forum jest nieautoryzowanie, a posty można dodawać bez zalogowania. Dlatego proszę o przemyślane wpisy i merytoryczną dyskusję.

 

Bardzo Państwa proszę o podpisywanie swoich postów. Ułatwi to porozumiewanie się. Możecie się podpisać nickiem/pseudonimem. Nie musicie podawać ani imienia, ani nazwiska :)

 

Dziękuję Joanna Gruba


joanna.gruba@habilitacja.eu 

 

 152
Wyświetla od 1 do 10 z 153 pozycji.

Duży wpływ na rywalizację i wysokie wyniki naukowe w Ameryce czy Kanadzie mają przyjezdni szcególnie z Azji. Są miejsca przez nich zdominowane nie tylko w nauce ale i w administracji. a wiadomo że ściany pomagają piłkarzom na meczu. Zwykle oni pierwsi wiedezą kiedy zwolni sie nowy etat i odpowiednio się przygotowują na taką okoliczność. To nie selekcja jakichś komisji tylko twarda rywalizacja o przetrwanie.

Amerykańskie prestiżowe uczelnie posiadają taki status, m.in. ponieważ ograniczają nabór. Trudno się dostać. U nas wcześniej brano każdego byle za niego dostać pieniądze. To zrujnowało poziom studentów i jednocześnie zdemoralizowało wykładowców.

W Szwajcarii czy Norwegii nikt nie będzie sztucznie regulował liczby czy procentów ludzi zatrudnionych na Uniwersytetach. A w Unii to nie wiem.

Nie chcę niczego insynuować. Ale historia uczy że wykształceni i na stanowiskach są celem nr 1 w waqlce o dominację. Tym razem stawką jest Europa bez granic.pisze:

Czyli co? Rektorzy zwolnią doktorów bez habilitacji by na ich miejsce przyjąć tych lekarzy, naukowców i informatyków, którzy właśnie płyną przez Morze Śródziemne?

Nie chcę niczego insynuować. Ale historia uczy że wykształceni i na stanowiskach są celem nr 1 w waqlce o dominację. Tym razem stawką jest Europa bez granic.

Pytanie, które było postawione: Dlaczego posłowie i Rektorzy, którzy sami potrzebowali więcej niż 8 lat na habilitację, mają śmiałość zwalniać adiunktów mających rodziny, którzy nie napisali habilitacji w 8 lat (a miało być 8 lat od 2013 r. ponieważ w momencie zatrudniania czyli przed przed 2013 obowiązywały dłuższe okresy zatrudnienia, z możliwością dwukrotnego przedłużenia i przejścia na wykładowcę). Autorzy podtrzymania przepisów rotacyjnych będący zwykle mężczyznami potrzebowali 12-20 lat na napisanie, a teraz mają zwolnić osoby pracujące 8 lat na rok przed całkowitym zniesieniem habilitacji? Gdzie tu jest sens, poza względami ekonomicznymi? Aż tylu tych doktorów nie ma, aby koniecznie ich wykopać, a poza tym publikują, opamiętajcie się, panowie posłowie! pisze:

wiadomo dokładnie o których posłach profesorach piszesz oni akurat nigdy się nie opamiętają od lat stoją na straży habilitacji i rotacji

Pytanie, które było postawione: Dlaczego posłowie i Rektorzy, którzy sami potrzebowali więcej niż 8 lat na habilitację, mają śmiałość zwalniać adiunktów mających rodziny, którzy nie napisali habilitacji w 8 lat (a miało być 8 lat od 2013 r. ponieważ w momencie zatrudniania czyli przed przed 2013 obowiązywały dłuższe okresy zatrudnienia, z możliwością dwukrotnego przedłużenia i przejścia na wykładowcę). Autorzy podtrzymania przepisów rotacyjnych będący zwykle mężczyznami potrzebowali 12-20 lat na napisanie, a teraz mają zwolnić osoby pracujące 8 lat na rok przed całkowitym zniesieniem habilitacji? Gdzie tu jest sens, poza względami ekonomicznymi? Aż tylu tych doktorów nie ma, aby koniecznie ich wykopać, a poza tym publikują, opamiętajcie się, panowie posłowie!

[quote=""]Genialne; zaraz sprawdzę resztę naszych "naukowców" i, dodatkowo, "wiecznych" doktorów (tudzież docentów), którzy spokojnie - będąc ekspertami w różnych telewizjach - spokojnie funkcjonują na uczelniach nie obawaijac się zwolnień.pisze:

Znam również takich "wiecznych" doktorów z Uniwersytetu Śląskiego, których rektor nie zwalnia. [/quote]

a dlaczego miałby ich zwolnić? tylko dlatego że nie mają habilitacji?

Zapamiętaj sobie że pracownicy bez habilitacji to też ludzie którzy mają swoje rodziny, problemy, choroby i chcieliby normalnie żyć.

W Polsce najczęściej prace naukowe tworzy się bez żadnego finansowania, z jakimś habilitowanym na karku który czeka aż go dopiszesz. Może w takiej sytuacji są ci "wieczni" doktorzy z Uniwersytetu Śląskiego, znasz ich? Na szczęście nie jesteś Rektorem bo byś chyba wszystkich niehabilitowanych zwolnił

Genialne; zaraz sprawdzę resztę naszych "naukowców" i, dodatkowo, "wiecznych" doktorów (tudzież docentów), którzy spokojnie - będąc ekspertami w różnych telewizjach - spokojnie funkcjonują na uczelniach nie obawaijac się zwolnień.pisze:

Znam również takich "wiecznych" doktorów z Uniwersytetu Śląskiego, których rektor nie zwalnia.

Arki

Prof. Jerzy Żyżyński, "W 1983 uzyskał stopień doktora, a w 1997 doktora habilitowanego na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego." 14 lat, czyli prawie dwa razy tyle co teraz

do Joanny

Wyświetla od 1 do 10 z 153 pozycji.

Powered by ChronoForums - ChronoEngine.com

4.png4.png5.png9.png4.png0.png