Szanowni Państwo!

Forum jest nieautoryzowanie, a posty można dodawać bez zalogowania. Dlatego proszę o przemyślane wpisy i merytoryczną dyskusję.

 

Bardzo Państwa proszę o podpisywanie swoich postów. Ułatwi to porozumiewanie się. Możecie się podpisać nickiem/pseudonimem. Nie musicie podawać ani imienia, ani nazwiska :)

 

Dziękuję Joanna Gruba


joanna.gruba@habilitacja.eu 

 

 37
Wyświetla od 1 do 10 z 38 pozycji.

Przecież nowa ustawa zniosła jakikolwiek termin na robienie habilitacji, nie jest ona również obowiązkowa.pisze:

Nie, nie zniosła. Zniosła tylko dla osób zatrudnionych po 2020 r. Zapraszam na stronę: http://konstytucjadlanauki.gov.pl/sprawy-pracownicze-najczesciej-zadawane-pytania

Po tym komentarzu mam wątpliwości, czy posłowie wiedzieli, za czym głosowali.

Skoro ktoś miał mieć czas na pisanie do września 2019, to nie jest to zgodne z prawem, aby ustawa zabierała mu tą możliwość. I aby go informować w lipcu, że ma 5 miesięcy mniej

Od naukowców wymaga się niezwykle wysokiego poziomu, a co z urzędnikami. Znane były afery związane ze zdawaniem egzaminu z j. rosyjskiego, aby zostać urzędnikiem służby cywilnej. Od lat 90 XX w. czterdziestolatkowie i pięćdziesięciolatkowie "kupowali" dyplomy studiów wyższych, aby utrzymać swoje stanowiska pracy. W razie potrzeby mówienia w jeżykach obcych zatrudniano anglistów, germanistów itd. jako tłumaczy. Prawie żaden polityk i europarlamentarzysta w latach 2000 nie znał zachodniego języka obcego.

Przy wymaganiach w zawodzie naukowca płaca nie jest adekwatna do włożonego wysiłku.

Przecież nowa ustawa zniosła jakikolwiek termin na robienie habilitacji, nie jest ona również obowiązkowa.

Teraz rozumiem tego ma dotyczyć skarga do Trybunału. Chyba słusznie.

Proponuję eksperyment: Popatrzcie sobie, kto z posłów już szykujących Was do zwolnienia i pracowników administracji uczelnianej i państwowej posiada habilitację i wyrobił się z habilitacją w 7,5 roku. Niech pierwszy rzuci kamień w teraz zwalnianych mających na utrzymaniu rodziny. Decydują o nas osoby nie mające ani habilitacji ani rodzin. Państwo w obliczu zmian powinno chronić najsłabsze jednostki.

Nie wiem, czego pan Gowin chciał, ale wiem, co może. Nie może natomiast ani pan Gowin, ani rząd, ani parlament ograniczać praw osób habilitujących się w 2019 i 2020 roku. Każdy powinien mieć tyle samo czasu na złożenie dokumentów, ponieważ ma przewidziane 8 lat, a nie 7,5 roku. To jest łamanie praw nabytych. Jeśli pan Gowin by chciał, to by ogłosił, że wszystkim adiunktom liczy się rotacja od 1 X 2013 r. bez względu na datę zatrudnienia. Takie decyzje wydawał Sąd Najwyższy i taka odpowiedź była od pani Kudryckiej. Wówczas każdy może się habilitować albo do bramki, albo po bramce ponieważ rotacja idzie do 2021 r. czyli jest kryty w okresie zmian. Nie chce nam pomóc, bo musi pozwalniać, aby mieć na te podwyżki -na otarcie łez. Wybory już w 2019 r. i czekam na to, jak zagłosują pozwalniani adiunkci, a jest ich więcej niż emerytowanych Profesorów. Łatwo się domyślić, kto się dorwie do władzy - ten, kto cofnie te zmiany. na takie ugrupowanie zagłosuję.

Naiwni liczyli na zmiany. Gowin chciał głębszej reformy, ale musiał ulec niezwykle silnej grupie interesów. Elita naukowców jest bardzo wpływowa, co stwierdził nawet naczelnik państwa. Ta elita zadziałała poprzez swoje wpływy w partii rządzącej i storpedowała znaczną część reformy zaproponowanej przez Gowina. To co się stało jest typowe dla Polski i prób zreformowania państwa. Każda reforma narusza czyjeś interesy a zatem jest zwalczana przez beneficjentów starego systemu.

ultracynik

Takie mamy państwo. Gowin tylko wpisuje się w system. Państwo opanowane jest prze grupy interesów, kliki, koterie - czasami o charakterze obcym etnicznie. Te grupy zagarniają najcenniejsze zasoby i dlatego m.in. afera goni aferę. Nie spodziewajmy się rozsądnej polityki po tym państwie, ponieważ w poszczególnych dziedzinach grupy interesów recenzują projekty aktów prawnych. Zauważmy, że ekipy się zmieniają a problemy pozostają. Nauka i służba zdrowia to dwa wyraziste przykłady wiecznej kontynuacji starego, pomimo wejścia do UE.

Dopóki nie uwolni się nauki od habilitacji to młodzi zdolni i rozsądni wątpie by chcieli.

Do tego ciągle zmiany przedmiotów. I zmagania z całymi profesorskimi rodzibami pod różnymi nazwiskami. całe klany. pisze:

Wrocilem z saksow sluzyc ojczyznie, ale mnie nie chce. Jak bym wrocil za dwa lata to juz bez habiltacji, a teraz dostane na oslode podwyzke, a potem kopa w plecy, a moje dziecko nowych butow nie dostanie. DZIEKI PANIE GOWIN!

Pokolenie milenijne nie przyjdzie na uczelnie tak tyrać za marne pieniądze by jeszcze swoje wykładać na naukę. Przy obecnych wymaganiach biegły angielski w mowie i piśmie. Przecież trzeba odbywać staże naukowe i pisać po angielsku. Do tego być niezłym studentem obrotnym, sprytnym i inteligentnym. Po doktoracie za 3.000 z kawałkiem. Kto? Kto przyjdzie przy tych wymaganiach habilitacyjnych. Jak nawet przyjdzie to szybko jak przyszedł to wyjdzie. Przecież kierowca tramwaju tyle zarabia.pisze:

Murarz też nawet po podwyżkach. A tak poważnie to u nas wcale Senatorzy nie są tacy skorzy aby ułożyć kryteria przechodzenia na profesora uczelni. Z dyskusji raczej wynika że zajmują się radami i ostrymi kryteriami oceny dla adiunktów. Natomiast nikt się biednym adiunktem nie zajmie, który ma teraz niejasną sytuację i rozważa czy ma przejść od razu na murarza, czy jednak coś napisze, aby zapewnić uczelnie jakieś punkty, podczas gdy inny biją się o władzę. Potem naprzyjmuje się postdoców z zerowym dorobkiem i szkoła wyższa stanie się centrum adoracji tych emerytów. A szkoła dostanie kategorię D bo nikt po doktoracie nie ma czteroletniego dorobku!!!!!!

Wyświetla od 1 do 10 z 38 pozycji.

Powered by ChronoForums - ChronoEngine.com

3.png1.png9.png3.png8.png5.png