Tym razem bohaterem przedstawienia „Postępowanie habilitacyjne” staje się Komisja Habilitacyjna, a dokładniej jej członkowie, którzy odbyli swoją premierę w pewne zimowe popołudnie, kiedy to zebrali się, aby rozstrzygnąć losy habilitanta.

Pozostając w goffmanowskiej teorii człowieka w teatrze życia codziennego, niezwykle adekwatnej w moim odczuciu do opisywanego zjawiska, warto nadmienić, iż do swojej roli aktorzy przygotowywali się niespełna pół roku. To dość dużo czasu, żeby zapoznać się ze scenariuszem, czyli autoreferatem, wymaganym załącznikiem nr 5 zawierającym wykaz osiągnięć habilitanta, oraz z załączonymi publikacjami. To również dużo czasu, żeby zgłębić obowiązujące regulacje prawne w zakresie postępowania habilitacyjnego, skoro już zdecydowali się zagrać w przedstawieniu. I choć nie są to szczególnie wygórowane oczekiwania, to jak się niebawem okaże, wybitni aktorzy, bo tacy właśnie mieli być,  temu nie podołali. Ale zanim o niepodołaniu, najpierw mała dygresja, choć niewątpliwie istotna w kontekście tytułowego alternatywnego scenariusza postępowania habilitacyjnego realizowanego skutecznie przez Komisję Habilitacyjną!

Aktorzy biorący udział w przedstawieniu nie grają pro publico bono, ale otrzymują za swoją rolę wynagrodzenie, finansowane ze środków publicznych. Tym bardziej zatem powinni przyłożyć się do powierzonej im roli, czy to recenzenta, sekretarza, przewodniczącego, czy też niefunkcyjnego członka Komisji. Szczególnie iż w wypełnieniu owej roli zgodnie z prawem, zasadami, etyką w nauce itp.,  miały im pomóc stosowne wymogi formalne w postaci umów na przygotowanie dzieła, tj. recenzji i opinii Komisji Habilitacyjnej, na podstawie której to opinii, Rada Wydziału podejmuje decyzję w sprawie nadania lub odmowy nadania stopnia doktora habilitowanego. Ważne zadanie i kluczowa funkcja – można śmiało rzec! De facto od pracy Komisji Habilitacyjnej zależą w pełni losy habilitanta!

Do czego zobowiązuje umowa pomiędzy członkami Komisji Habilitacyjnej a jednostką prowadzącą postępowanie habilitacyjne? Do przygotowania dzieła zgodnie z przepisami prawa, w tym m.in. terminowości, do oceny dorobku zgodnie z Rozporządzeniem w zakresie kryteriów, stosownymi regulacjami oraz zasadami etyki i dobrych obyczajów w nauce. Nad tym wszystkim czuwa dziekan, reprezentujący jednostkę, odpowiedzialny jednocześnie za odbiór owego dzieła! Bezdyskusyjny pozostaje fakt, że przyjmujący dzieło powinien dokonać jego weryfikacji pod względem formalnym i merytorycznym  w celu zapewnienia warunków do przeprowadzenia postępowania habilitacyjnego z poszanowaniem prawa i dobrych obyczajów w nauce. I zapewne w wielu przypadkach tak się dzieje, i chwała im za to, ale niestety bohater felietonów miał pecha. Wprawdzie w jego przypadku ponoć też dokonano takiej weryfikacji, a prodziekan[1] przyjmujący dzieło, tj. recenzje, miał sporo wątpliwości, co był skłonny wyrazić w pewnej wieczornej nieformalnej rozmowie habilitantowi, ale jak stwierdził, recenzje musiał przyjąć, bo autorki dzieła, to zbyt silne kobiety, żeby się im przeciwstawić (sic!).  Miał zapewne na myśli recenzentki, a szczególnie dwie z nich! Z tak „merytorycznym argumentem” trudno dyskutować, ale z pewnością postawa autora tych słów pozostawia wiele do życzenia w kontekście prowadzenia postępowania zgodnie z prawem i dobrymi obyczajami w nauce.

Można wręcz zaryzykować konstatację, że w przypadku uwalanego habilitanta postanowiono spróbować mertonowskiej innowacji, czyli takiego sposobu przystosowania jednostki do życia społecznego i takiej aktywności, która oznacza odrzucenie praktyk instytucjonalnych przy jednoczesnym zachowaniu celów kulturowych. W praktyce sprowadza się to do akceptacji celów, ale zanegowaniu sposobów ich osiągania w danym systemie aksjonormatywnym. Jest to, jak twierdził Merton, jedna z dewiacji społecznych,  których najwyraźniejszym przykładem są działania przestępcze. Przypadek? Nie sądzę! W końcu, jak na wybitnego socjologa przystało, tu i ówdzie warto dać wyraz znajomości teorii socjologicznych!

Wyrazy uznania zatem pod adresem odbiorcy dzieła, który już na starcie zezwolił na odstępstwo od obowiązujących norm prawnych. Z dostępnej wiedzy wynika bowiem, że na etapie sporządzania umów przyzwolono na złamanie terminów w zakresie sporządzenia dzieła w postaci recenzji, ponieważ w żadnej z nich nie jest zachowany termin 6 tygodni, wynikający z ustawy (art. 18a. 5). Interesujące i niewątpliwie  warte bliższego przyjrzenia się są okoliczności, w których każdy recenzent ma tą samą datę rozpoczęcia dzieła, ale mimo 6 tygodni wynikających z ustawy i załączonego przewodniego pisma do umowy, każdy z nich ma inną datę zakończenia owego dzieła. I tak, pierwszy recenzent  - 13 grudnia, drugi recenzent – 15 grudnia, a trzeci - 30 grudnia! Swoją drogą ciekawe, jakimi względami kierował się pan prodziekan ustalając te terminy, i z jakiego powodu jednym przyzwolił na mniejsze opóźnienie, a innym na większe? I z jakich powodów zezwolił już w samej umowie na przekroczenie terminu oddania recenzji o kilka tygodni, a jednocześnie do każdej załączył pismo, w którym informował o 6 tygodniach wynikających z ustawy? Tak na marginesie warto jedynie wspomnieć, że dla wszystkich datą oddania dzieła powinien być 7 listopada!! Niezrozumiałe, ale z wielu powodów interesujące, czyż nie?! Choć nie tak bardzo interesujące, jak to że w dniu podpisania umowy był w stanie przewidzieć nie tylko prawie co do dnia termin faktycznego nadesłania umów do dziekanatu przez recenzentów, ale i sekwencje, w jakich zostały przedłożone!! Pierwszy recenzent  przesłał recenzje 11 grudnia, drugi recenzent – 15 grudnia, a trzeci – 7 stycznia! Nieprawda, że to fascynujące?! Może pan dziekan ma jakieś nadprzyrodzone zdolności i zamiast pełnić funkcję, która wymaga przestrzegania prawa i zasad etyki, co nie zawsze jest łatwe, jak się okazuje, powinien przepowiadać przyszłość?! Szczególnie, że być może nawet nie zdaje sobie sprawy, ale na 3 daty spłynięcia recenzji de facto przewidział co do dnia aż dwie! W przypadku trzeciej recenzji też był bliski proroczego sukcesu, bo trzecia recenzentka faktycznie przesłała recenzje 30 grudnia (sic!), ale był to tzw. projekt recenzji, bo recenzentka się wahała, czy konkluzja powinna być negatywna czy pozytywna i potrzebowała czasu. Skąd te wahania, pewnie chcielibyście zapytać? Otóż te wahania wynikały z  nabytej wiedzy w związku z zapoznaniem się  z dwiema wcześniejszymi recenzjami!

Ale przecież tak nie powinno być – grzmi głos rozsądku?! Jasne, że nie! Recenzenci przygotowują recenzje niezależnie nie od siebie, ale  w tym przypadku postanowiono inaczej! Czy wiedział o tym nadzorujący od strony formalnej przebieg procedury habilitacyjnej prodziekan?! Wiedział! Nawet w rozmowie z habilitantem stwierdził, że on udostępnił recenzje trzeciemu recenzentowi! I tak, chcąc nie chcąc, podważył swoje nadprzyrodzone zdolności do przepowiadania przyszłości, bo recenzentce widać trochę zajęła lektura dwóch pozostałych recenzji i swoją przesłała dopiero 7 stycznia roku następnego!

 Niestety, poza tymi budzącymi zdziwienie działaniami prodziekana jest jeszcze szereg innych, ale o tym w kolejnych felietonach. Dotyczą one nie tylko umów, recenzji, ale wielu innych aspektów postępowania habilitacyjnego. Z pewnością jednak opisane działania, w tym przyjęcie nierzetelnych recenzji, przygotowanych z naruszeniem prawa, zasad etyki i dobrych obyczajów w nauce, zawierających szereg nieprawdziwych informacji dotyczących dorobku, stanowiło swoistego rodzaju przyzwolenie nie tylko prodziekana, ale organu prowadzącego postępowanie habilitacyjne na wdrożenie przez Komisję Habilitacyjną, alternatywnego scenariusza, którego egzemplifikacją był protokół z posiedzenia Komisji.

Po lekturze owego protokołu można by odnieść wrażenie, że aktorzy pomylili przedstawienia, albo przynajmniej scenariusz. Trudno uwierzyć bowiem, że ilość i jakość niezgodnych informacji  dotyczących głównego bohatera, a przede wszystkim jego osiągnięć poddanych ocenie,  została zmieniona celowo. A jeszcze trudniej przyjąć, że to zwykłe przeoczenie, albo że aktorzy się nie przygotowali do powierzonej roli i mówiąc kolokwialnie ściemniali ile popadnie.  Dlaczego trudno?! Otóż, w końcu to ludzie o „podwyższonym statusie naukowym”,  jak to w wielu pismach kierowanych do habilitanta przekonuje Centralna Komisja, zobligowani do przestrzegania prawa, etyki, i dobrych obyczajów w nauce. Ponadto, zarówno recenzenci, jak i pozostali członkowie Komisji Habilitacyjnej kierować się powinni zasadami etyki pracownika naukowego, mając przede wszystkim na względzie rzetelność i uczciwość naukową, do których przestrzegania zobowiązuje ich Kodeks Etyki Pracownika Naukowego oraz  Dobre praktyki w procedurach recenzyjnych w nauce[2]. I choć jeszcze kilkadziesiąt miesięcy temu habilitant nie miał wiedzy o tych dokumentach i obowiązkach nałożonych na recenzentów dotyczących zasad recenzowania dorobku, to tak po prostu, i tak po ludzku, oczekiwał rzetelnej, uczciwej, zgodnej z prawdą, faktami, oceny przedłożonego dorobku. I choć pierwsze dotkliwe rozczarowania przyszły z dniem otrzymania pierwszej recenzji, a kolejne wraz z  drugą i trzecią recenzją, to swoistym apogeum rozczarowania i utraty zaufania do członków Komisji Habilitacyjnej było zapoznanie się z protokołem z posiedzenia tejże Komisji.

Ku wielkiemu zdziwieniu, nierozumieniu habilitanta, wypowiedzi członków Komisji Habilitacyjnej zaprotokołowane w dokumencie urzędowym – protokole z posiedzenia Komisji Habilitacyjnej sformułowane zostały w sposób naruszający zasady etyki  i wytyczne w zakresie oceny osiągnięć, zawierają informacje niezgodne ze stanem faktycznym,  przedstawione zostały w sposób jednostronny, wybiórczy i deprecjonujący zarówno wszystkie jego osiągnięcia jak jego samego. Przede wszystkim, najbardziej dotkliwym dla habilitanta,  jako pracownika naukowego był, całkowicie bezzasadny – co wynika z poniższych okoliczności, zarzut powielenia badań doktorskich w habilitacji, w oparciu o który sformułowano uzasadnienie uchwały odmawiającej nadanie stopnia doktora habilitowanego, a  także pominięcie wszystkich osiągnięć uzyskanych po doktoracie.

Należy przy tym zauważyć, że zaprotokołowane nieprawdziwe, a jednocześnie zniesławiające habilitanta wypowiedzi  na temat dorobku dotyczą okoliczności, które poddają się dowodowi prawdy. Dotyczą bowiem faktów, których prawdziwość była i jest możliwa do zweryfikowania w oparciu o dokumenty, które zostały przekazane wszystkim członkom Komisji Habilitacyjnej, i na podstawie których dokonali oceny znacznego wkładu i istotnej aktywności, co potwierdzili w protokole.

Z jakich zatem powodów członkowie Komisji Habilitacyjnej zdecydowali się na realizację alternatywnego scenariusza postępowania habilitacyjnego odstępując od nałożonego na nich obowiązku dokonania oceny zgodnie poszanowaniem prawa i zasad etyki pracownika naukowego? Z jakich powodów wprowadzili w błąd członków Rady Wydziału? Z jakich powodów odstąpili od rzetelnej, uczciwej i zgodnej z prawdą oceny dorobku naukowego? Z jakich powodów tak bardzo zafałszowali stan faktyczny?  Czy dlatego, że habilitant był za młody na habilitację, jak to próbowano mu dać do zrozumienia, czy też dlatego, że „habilitant nie miał noża na gardle”, jak to  ujął jeden z recenzentów, a co zapisano w protokole, czy też dlatego, że habilitant postanowił zadbać o swoje prawa naruszone treścią otrzymanych wcześniej recenzji? A może stoją za tym jeszcze inne motywy? Nie wiadomo! Pewne jest jednak, że skala alternatywnego scenariusza jest przerażająca i nie ma nic wspólnego z tym, do czego zobligowani się członkowie Komisji Habilitacyjnej biorący udział w postępowaniu habilitacyjnym i z tym, czego oczekuje się od pracowników naukowych, profesorów, autorytetów. Pewne jest również to, że działania te wpłynęły nie tylko na ostateczne rozstrzygnięcie wniosku o nadanie stopnia doktora habilitowanego, ale pociągnęły za sobą szereg innych negatywnych konsekwencji, o czym w kolejnych felietonach.

Dla zobrazowania skali opisywanego zjawiska kilka „niewinnych”, ale znaczących „przeinaczeń” dotyczących dorobku habilitanta zapisanych w protokole będącym załącznikiem i uzasadnieniem, jak wynika z dokumentacji, do opinii Komisji Habilitacyjnej przedłożonej Radzie Wydziału!  Ze względu na troskę o objętość felietonu ograniczam się tylko do niektórych wątków, ale pozostałe również ujrzą światło dzienne. Celowo rezygnuję z rozróżniana na konkretnego recenzenta i pomijam wypowiedzi pozostałych członków Komisji Habilitacyjnej, bo będzie temu poświęcony odrębny felieton. Są to zatem wypowiedzi recenzentów, ale jak wynika z protokołu Komisji przedstawionego przez habilitanta, na żadną z przytaczanych nieprawdziwych informacji, nikt z pozostałych członków Komisji, w tym przewodniczący, nie reaguje sprostowaniem, choć można byłoby tego oczekiwać, bo przecież wszyscy byli zobowiązani do zapoznania się z dorobkiem habilitanta. A jeśli założyć, że zrobili to rzetelnie i wnikliwe i mieli wiedzę na temat dorobku, to należałoby tego od nich oczekiwać. Trudno nie zadać sobie zatem pytania, czemu pozostali członkowie Komisji Habilitacyjnej milczeli słysząc poniższe nieprawdziwe informacje? A jeśli nie milczeli, to z jakiego powodu nie odnotowano tego w protokole? Szczególnie iż poniżej wymienione nieprawdziwe informacje w zakresie wykazu osiągnięć dotyczą kryteriów oceny wynikających z Rozporządzenia, a zatem istotnych aspektów oceny dorobku w postępowaniu habilitacyjnym. A są one następujące:

PO PIERWSZE, recenzent  stwierdza „bibliografia jest bardzo stara, tam praktycznie nie ma pozycji wydanych po roku 2005, co sugeruje, że bibliografia jest zbieżna z pracą doktorską”. Tymczasem w publikacjach składających się na cykl monotematyczny podlegający ocenie habilitant odwołał się do 162 pozycji wydanych po 2005 roku.  Zaznaczyć przy tym należy, że już w bibliografii zamieszczonej w autoreferacie znajduje się 11 pozycji wydanych po 2005 roku, na 22 wymienione pozycje bibliograficzne. Trudno uwierzyć, że to zwykłe przeoczenie. Być może słuszne są przypuszczenia habilitanta, że  podanie nieprawdziwej informacji w tym zakresie miało na celu pomówienie go o okoliczności wskazujące na powielenie doktoratu, a tym samym poniżenie i podważenie zaufania wśród osób nadających tytuł doktora habilitowanego, czyli członków Rady Wydziału.

PO DRUGIE, recenzent stwierdza, że grant promotorski realizowany w latach 2009/2012 był w autoreferacie przedstawiony jako projekt, który realizowany po doktoracie, co się nie zgadza co sugeruje, że są to te same bazy danych, te same zbiory, z których habilitant korzystał i w doktoracie, i w habilitacji. Tymczasem z informacji zawartych w dorobku przedłożonym do oceny wynika wprost, że są to inne bazy i zapewne recenzent miał tego świadomość. W autoreferacie habilitant napisał, iż po ukończeniu studiów doktoranckich, a nie jak twierdzi recenzent po doktoracie, realizował lub brał udział w następujących projektach naukowo-badawczych, i poza 9 innymi projektami (które recenzent pomija - sic!), wymienił grant promotorski. Wyszczególnił ten projekt, ponieważ jego realizacja miała  miejsce także po ukończeniu studiów doktoranckich, a część materiału empirycznego, która nie została opracowana do doktoratu, stała się podstawą analiz w publikacjach zgłoszonych do oceny w postępowaniu habilitacyjnym - o czym habilitant pisał w autoreferacie i na co wskazywał podczas posiedzenia Komisji Habilitacyjnej, a co zostało pominięte w protokole.

PO TRZECIE, recenzent stwierdza,  że warto tylko dopytać o to habilitanta, czy wykorzystał ten sam materiał empiryczny w habilitacji, co w doktoracie. Sformułowanie to jednoznacznie sugeruje, iż w habilitacji wykorzystany został materiał z doktoratu. Recenzent w zupełności pomija fakt innych badań zrealizowanych na potrzeby pracy habilitacyjnej, których to pominięcie miało zapewne służyć, jak twierdzi habilitant, potwierdzeniu narracji o powieleniu doktoratu, która stała się podstawą negatywnej opinii Komisji Habilitacyjnej. Zdaniem habilitanta, insynuowanie przez recenzenta potencjalnym odbiorcom treści protokołu, że dokonał on powielenia badań doktoratu przy jednoczesnym POMINIĘCIU PRZEZ NIEGO AŻ 8 BADAŃ EMPIRYCZNYCH BĘDĄCYCH PODSTAWĄ ANALIZ ZAWARTYCH W HABILITACJI (sic!),  miało na celu zafałszowanie  rzeczywistego obrazu i dostarczenie argumentacji na rzecz nieprawdziwej tezy lansowanej przez recenzenta, a w konsekwencji przez Komisję Habilitacyjną o powieleniu doktoratu.  Należy podkreślić, że powyższa wypowiedź i pominięcie istotnych okoliczności dotyczących bazy empirycznej, poniżyło habilitanta w opinii członków Rady Wydziału nadających stopień doktora habilitowanego oraz zniesławiło jego imię i naraziło na utratę zaufania potrzebnego do uzyskania stopnia, jak również do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego. Zdaniem habilitanta, trudno uznać, iż podanie tej nieprawdziwej informacji było przypadkowe, gdyż recenzent dysponował wiedzą na temat badań empirycznych składających się na habilitację, które dokładnie zostały scharakteryzowane przez habilitanta w materiałach przekazanych wszystkim członkom Komisji Habilitacyjnej, w tym oczywiście recenzentowi. Co więcej, habilitant w każdej pracy przedstawionej do oceny wymieniał badania będące podstawą analiz w rozdziałach dotyczących aspektów metodologicznych.

PO CZWARTE, recenzent stwierdza, że w pracach habilitanta nie ma żadnych odniesień do empirycznych artykułów publikowanych w czasopismach międzynarodowych. Tymczasem habilitant wielokrotnie w swoich publikacjach odwołuje się do artykułów, o których pisze recenzent, czego potwierdzenie można znaleźć w bibliografii umieszczonej na końcu każdej publikacji dołączonej do dokumentacji przekazanej wraz z autoreferatem do CK, którą dysponował recenzent, a zatem posiadał wiedzę w tym zakresie. Dla przykładu:

Adler P.S., KwonS. (2002), Social Capital: Prospects for a New Concept,„The Academy of Management Review”, Vol. 27 (1).
Berkman L.F., Syme S.L. (1979), Social Networks, Host Resistance, and Mortality: A Nine-Year Follow-up Study of Almeda County Residents, „American Journal Epidemiology”, Vol. 109 (2).
Bowling A., Brazier J.E., 1995, Quality of Life, „Social Science and Medicine”, Vol. 41 (10).
Bowling A., Brazier J.E., Quality of Life, „Social Science and Medicine”, Vol. 41 (10), 2013.
Boxman E.A.W., De GrantP.M., Flap H.D.(1991), The Impact of Social and Human Capital on the Income Attainment of Dutch Managers,„Social Networks”, Vol. 13.
Brehm J., RahnW. (1997), Individual-Level Evidence for the Causes and Consequences of Social Capital, „American Journal of Political Science”, Vol. 41.
Burt R.S. (1997), The Contingent Value of Social Capital, „Administrative Science Quarterly”, Vol. 42.
Burt R.S., Hogarth R.M., Michaud C. (2000), The Social Capital of French and American Managers, „Organization Science”, Vol. 11 (2).
Day, R.E. (2002), Social Capital, Value, and Measure: Antonio Negri’sChallenge to Capitalism,„Journal of the American Society for Information Science and Technology”, Vol. 53.
Delhey J., Newton K. (2005), Predicting Cross-National Levels of Social Trust. Global Pattern of Nordic Exceptionalism, „European Sociological Review”, Vol. 21 (4).
Deth J.W. van (2003), Measuring Social Capital: Orthodoxies and Continuing Controversies, „International Journal of Social Research Methodology”, Vol. 6 (1).
Diener E. (1984), Subjective Well-Being, „Psychological Bulletin”, Vol. 95.
Doh S., Zolnik E. (2011), Social Capital and Entrepreneurship: An Exploratory Analysis, „African Journal of Business Management” Vol. 5(12).
Eiser C., Morse R., (2001), Can Parents Rate Their Child’s Health Related Quality of Life? Results of a Systematic Review, „Quality of Life Research”, Vol. 10.
Eross A., (2013), Past and Present of Large Housing Estates in Visegrad Countries and Armenia. Hungarian Geographical Bulletin 62 (1), Hungarian Academy of Science, pp. 77-82.
Freitag M. (2003), Beyond Tocquevile: The Origins of Social Capital in Switzerland, „European Sociological Review”, Vol. 19 (2).
Freitag M., 2003, Beyond Tocquevile: The Origins of Social Capital in Switzerland. “European Sociological Review”, 19(2).
Frey B.S., Stutzer A. (2002), What Can Economist Learn from Happiness Research?, „Journal of Economic Literature”, Vol. 40.

PO PIĄTE,  recenzent stwierdza, że habilitant nie ma publikacji w recenzowanych czasopismach, tymczasem wszystkie artykuły habilitanta, a w tym te przedłożone do oceny w postępowaniu habilitacyjnym opublikowane zostały w czasopismach recenzowanych i znajdują się na liście B Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. We wszystkich czasopismach artykuły podlegają podwójnej recenzji. W zdecydowanej większości poddawane są także korekcie statystycznej. Co istotne, w latach 2008-2017 habilitant opublikował blisko 40 tekstów w recenzowanych czasopismach, z których każdy podlegał podwójnej, anonimowej recenzji, a zatem teksty te, a tym samym dobór literatury, koncepcja i metodologia badań, zostały podanie ocenie i zostały uznane za wartościowe i przyjęte do druku. Informacje dotyczące zasad recenzowania znajdują się na stronie redakcyjnej publikacji, które recenzent otrzymał, a zatem miała wiedzę na ten temat. 

PO SZÓSTE, recenzent stwierdza, że publikacje oparte  są o recenzje wewnętrzne, tymczasem wszystkie publikacje zostały poddane tzw. recenzji zewnętrznej, zarówno artykuły, jak i książki. Informacja o recenzentach artykułów umieszczona została w każdym czasopiśmie, w którym habilitant opublikował swoje teksty, a zatem recenzent miał możliwość (co zapewne uczynił) zapoznania się z tymi informacjami. Co istotne, informacje ze stron redakcyjnych z nazwiskami recenzentów zostały dołączone przez habilitanta do dokumentacji przedłożonej wszystkim członkom Komisji Habilitacyjnej w tym recenzentowi.

PO SIÓDME, recenzent formułuje pytanie „Chciałabym zadać pytanie – dlaczego nie ma autocytowań? Na ile ten dorobek się powtarza? Brak ich (autocytowań) sugeruje, że jest to robione celowo?”. Tymczasem habilitant stosuje w swoich publikacjach autocytowania i to nawet w tych publikacjach, które składały się na osiągnięcie, a zatem którymi dysponował recenzent, i z którymi, jak należy założyć, dokładnie się zapoznał, bo taka jest jego rola.

Niewykluczone, jak twierdzi habilitant, że poświadczenie nieprawdy w zakresie autocytowań miało służyć przedstawieniu argumentacji popierającej nieprawdziwy i zniesławiajacy zarzut autoplagiatu. Z pewnoscią jednak podanie nieprawdziwej informacji, a dodatkowo sugerowanie, że “jest to robione celowo”, stanowi kolejny przykład poświadczenia nieprawdy co do okoliczności mającej znaczenie prawne i ma znamiona wypowiedzi zniesławiajacej.

PO ÓSME, recenzent  stwierdza, że głównym zagadnieniem jest kapitał społeczny.  Tymczasem głównym zagadnieniem badań habilitanta i jednocześnie przedmiotem habilitacji JEST ZUPŁENIE INNE ZAGADNIENIE, co wynika chociażby z tytułu habilitacji, zawartym w przedłożonej dokumentacji. W żadnym miejscu autoreferatu habilitant nie wskazuje, iż głównym zagadnieniem jest kapitał społeczny, nawet charakteryzując dodatkowe zainteresowania naukowe. Jest to kolejne poświadczenie nieprawdy dotyczące dorobku habilitanta i to w tak kluczowej sprawie, jak przedmiot habilitacji. Biorąc pod uwagę fakt, iż kapitał społeczny, to główny przedmiot badań doktoratu habilitanta, to niewkluczone, że ta kolejna nieprawdziwa informacja miała na celu dostarczenie argumentacji potwierdzającej nieprawdziwy zarzut o powieleniu doktoratu w habilitacji! Tym bardziej, że to jeszcze nie koniec kłamstw w tym aspekcie!

PO DZIEWIĄTE, recenzent stwierdza, granty pochodzą z macierzystego wydziału. Tymczasem habilitant brał udział także w grantach, które pochodziły z innych środków niż wydziałowe. Wszystkie te projekty, w sumie 6,  wymienił habilitant w autoreferacie i załączniku nr 5, tj. wykazie osiągnieć, a zatem recenzent miał o nich wiedzę. Poza tymi 6 wymienił także te, o których mówił recenzent, ale nieprawdą jest,  że wszystkie pochodzą z macierzystego wydziału, jak  to wynika z wypowiedzi recenzenta.

PO DZIESIĄTE recenzent stwierdza, „napisałam w swojej recenzji, że jeśli człowiek pisze kilkanaście tekstów rocznie, to nie ma czasu na czytanie”, tymczasem statystyka publikacji habilitanta obejmująca lata 2008 – 2016 przedstawia się następująco: 2008 - 2 publikacje; 2009 - 1; 2010 – 1; 2011-7, 2012 – 6; 2013 – 9; 2014 – 3; 2015 – 3; 2016 – 14 (w tym dwa wprowadzenia do zeszytów tematycznych pod redakcją habilitanta oraz jedno wprowadzenie do monografii). Jedynie więc w 2016 roku można mówić o liczbie przekraczającej dziesięć, co było uzależnione od procesu wydawniczego, a nie od woli habilitanta. Dokładne informacje na temat liczby publikacji w danym roku były zawarte w dokumentach postępowania habilitacyjnego, zatem należy założyć że recenzent zapoznał się z nimi i świadomie podawał nieprawdziwe informacje.

PO JEDENASTE,  recenzent stwierdza, że habilitant, zgadza się z uwagami merytorycznymi. Tymczasem Z ZAWARTYCH W PROTOKOLE WYPOWIEDZI HABILITANTA NIE PADA STWIERDZENIE, ŻE ZGADZA SIĘ Z UWAGAMI MERYTORYCZNYMI I Z  ŻADNEJ JEGO WYPOWIEDZI TAKA ZGODA NIE WYNIKA NAWET POŚREDNIO. Z pewnością jednak takie stwierdzenie miało swój cel, jak twierdzi habilitant. Miało sugerować odbiorcom treści protokołu, tj. członkom Rady Wydziału, iż habilitant zgadza się z zarzutami, co oznacza de facto przyznanie się do zarzucanych mu czynów, choćby powielenia doktoratu, czy wręcz próby wyłudzenia habilitacji, jak sugeruje w recenzji jeden z recenzentów. I niestety przyniosło to oczekiwany być może rezultat, jak twierdzi habilitant, gdyż podczas Rady Wydziału, na której głosowano jego sprawę, powyższą wypowiedź przywoływano w kontrze do argumentów osób zabierających głos w obronie habilitanta. Jak to ujął w rozmowie z habilitantem jeden z profesorów, członek Rady Wydziału, „trudno było cię bronić, skoro zgadzasz się zarzutami recenzentów”.

To fakt! Łatwo nie było w obliczu opisanych powyżej okoliczności! Ale habilitant, jak to się potocznie zwykło mówić, Bogu ducha winny. Robił co mógł w obronie swoich praw odkąd tylko otrzymał pierwszą recenzję, a już szczególnie podczas posiedzenia Komisji Habilitacyjnej, w której wziął udział. Tyle tylko, że wszystkie wypowiedzi habilitanta wskazujące na brak zgody wobec podniesionych zarzutów zostały w protokole pominięte!! Z kolei wyjaśnienia habilitanta zaprzeczające nieprawdziwym zarzutom przesłane drogą mailową przed posiedzeniem Komisji do sekretarza, z prośbą o przekazanie wszystkim członkom, nie zostały załączone do dokumentacji! Natomiast, protokół z posiedzenia, jak już wiadomo z wcześniejszych felietonów, został zatajony przed habilitantem aż do dnia posiedzenia Rady Wydziału, więc pozbawiono go możliwości zareagowania na informacje odbiegające od prawdy zarówno w zakresie jego wypowiedzi, jak i dorobku! Nagranie z posiedzenia Komisji zniszczył sekretarz, bo do tego zobowiązali go członkowie Komisji, tak przynajmniej stwierdził w oświadczeniu! Taki klimat! Trudno w to uwierzyć, a jednak się wydarzyło!

Wobec powyższego, przedstawienie zakończyło się sukcesem dla tych, którzy realizowali alternatywny scenariusz postępowania i porażką dla habilitanta, który pozbawiony przysługujących mu praw doświadczył sądu kapturowego, a jego skutki odczuł nie tylko w życiu zawodowym, ale również prywatnym! Na szczęście nie wszystko skończone, bo aktorzy choć główne przedstawienie mają za sobą, to jednak wszystko wskazuje na to, że jakiś czas na scenie pozostaną. Wszak wspomnieć należy, że działaniom Komisji Habilitacyjnej przyglądają się od pewnego czasu instytucje stojące na straży przestrzegania prawa i respektowania praw obywatelskich. Z tego też powodu postępowanie odwoławcze habilitanta toczące się przed Centralną Komisją jest aktualnie zawieszone. Przed organem odwoławczym wymagające niewątpliwie zadanie odniesienia się do zarzutów habilitanta podniesionych w odwołaniu, w tym dotyczących pracy Komisji Habilitacyjnej i jej poszczególnych członków! Czy Centralna Komisja temu sprosta? Pożyjemy, zobaczymy, doświadczymy, ocenimy!

Komentarz prawny dotyczący roli Komisji Habilitacyjnej

Komisja Habilitacyjna składa się z czterech członków o uznanej renomie naukowej, w tym międzynarodowej: przewodniczącego i dwóch recenzentów, wyznaczonych przez Centralną Komisję spoza jednostki, o której mowa w ust. 2 lub 3 oraz trzech członków o uznanej renomie naukowej, w tym międzynarodowej, w tym sekretarza i recenzenta, wyznaczonych przez jednostkę, o której mowa w ust. 2 lub 3[3]. Przy czym, jak wynika z zaleceń Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, Sekretarz i niefunkcyjny członek Komisji powinni mieć kompetencję wystarczającą do własnej oceny dorobku habilitanta (w głosowaniu w komisji ich głos liczy się tak samo jak recenzentów), podobnie jak przewodniczący. Kluczową rolę w tej 7-osobowej Komisji odgrywa przewodniczący i sekretarz, od ich sprawności zależny przebieg procedury. Ustawowo recenzenci mają 6 tygodni, licząc  od dnia powołania komisji na napisanie recenzji, w praktyce jest to 6 tygodni od momentu otrzymania kompletu dokumentów[4].  

Jak zauważa prof. Śliwerski, podkreślając rolę członków Komisji Habilitacyjnej niebędących recenzentami, Członkowie komisji habilitacyjnej nie rozpoczynają swojej pracy w dniu otrzymania trzech recenzji. Z chwilą powołania, a więc w tym samym czasie, co recenzenci, przystępują do analizy dorobku naukowego habilitanta, gdyż - podobnie jak recenzenci - będą w tej sprawie podejmować równoważną decyzję, czy są za nadaniem stopnia doktora hab., czy są za odmową nadania, czy też wstrzymują się od głosu. Czynią to na podstawie otrzymanej dokumentacji kandydata, niezależnie od tego, jaki będzie wynik pracy recenzenckiej osób powołanych do roli recenzenta. Różnica między czterema członkami komisji habilitacyjnej a trzema recenzentami polega jedynie na tym, że TREŚĆ RECENZJI jest publikowana po zakończeniu postępowania habilitacyjnego. Natomiast członkowie komisji przygotowują swoją opinię na piśmie w dowolnym czasie od otrzymania dokumentacji lub przedstawiają ją werbalnie w czasie posiedzenia komisji i załączają ją do umowy o dzieło (w przypadku wersji pisemnej) lub umowy o zlecenie (nie ma załącznika treści - w przypadku tylko słownej wypowiedzi, co wiąże się z innym opodatkowaniem umowy)[5].

Jak wynika z art. 18 ust. 8 Ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki, po przedstawieniu recenzji i zapoznaniu się z autoreferatem członkowie Komisji Habilitacyjnej w głosowaniu jawnym podejmują uchwałę zawierającą opinię w sprawie nadania lub odmowy nadania stopnia doktora habilitowanego[6]. Następnie Komisja Habilitacyjna w terminie 21 dni od dnia otrzymania recenzji przedkłada radzie jednostki organizacyjnej uchwałę zawierającą opinię w sprawie nadania lub odmowy nadania stopnia doktora habilitowanego, wraz z uzasadnieniem i pełną dokumentacją postępowania habilitacyjnego, w tym recenzjami osiągnięć naukowych. Na podstawie tej opinii rada jednostki organizacyjnej, w terminie miesiąca, podejmuje uchwałę o nadaniu lub odmowie nadania stopnia doktora habilitowanego.

Wszystkich członków Komisji Habilitacyjnej dokonujących oceny osiągnięć przedłożonych przez habilitanta obowiązują jurydyczne regulacje w zakresie kryteriów oceny dorobku naukowego oraz sporządzenia uchwały w sprawie nadania lub odmowy nadania stopnia doktora habilitowanego.  Kryteria oceny dorobku naukowego zostały zdefiniowane w Rozporządzeniu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 1 września 2011 roku. Istotnym dokumentem, który dostarcza wiedzy w zakresie prawidłowego sporządzania recenzji dorobku jest natomiast publikacja opracowana przez Zespół do spraw Etyki w Nauce, zatytułowana Dobre praktyki w procedurach recenzyjnych w nauce[7], która jest wyrazem głębokiej odpowiedzialności uczonych za pielęgnowanie i propagowanie w środowisku przejrzystego, rzetelnego, uczciwego i pozbawionego protekcjonizmu uprawiania nauki[8]. Zgodnie z zawartymi w ww. dokumencie rekomendacjami, prawidłowo przygotowana recenzja powinna być logicznie spójna i utrzymana w tonie rzeczowym, nie może być zdawkowa, a jej konkluzje powinny być jasne i jednoznaczne. Dodatkowo, recenzja ma rzetelnie odzwierciedlać zawartość recenzowanego dorobku naukowego, a także zawierać wyraźne i dobrze uzasadnione oceny poszczególnych składników przedstawionej recenzentowi dokumentacji[9].

Co istotne, w Dobrych praktykach w procedurach recenzyjnych w nauce, w części II dokumentu, poświęconej powinnościom recenzentów, wskazano między innymi, że recenzent musi dokładnie zapoznać się z recenzowanym dziełem (dokumentacją) i dochować wszelkich starań, aby rzetelnie i uczciwie ocenić jego wartość profesjonalną i poznawczą, samodzielność i nowatorstwo. By recenzja była sprawiedliwa konieczna jest bezstronność recenzenta w formułowaniu ocen, jako niedopuszczalne traktuje się recenzje utrzymane w tonie emocjonalnym, jawnie nieobiektywne, a zwłaszcza złośliwe lub złożone z pochwał bez pokrycia. Wytyczne dotyczące sporządzania recenzji zawarte także zostały w Praktykach dotyczących recenzowania i opiniowania Kodeksu Etyki Pracownika Naukowego. Zgodnie z zapisem w pkt. 3.4. Recenzje powinny być skrupulatne, dokładne i obiektywne, a oceny uzasadnione. Nieuzasadnione recenzje pozytywne są równie naganne, jak nieuzasadnione recenzje negatywne. Kodeks Etyki Pracownika Naukowego jako rażące przewinienie definiuje sporządzenie nierzetelnych recenzji w przewodach doktorskich i habilitacyjnych - pkt. 4.1.

Wobec powyższego należy wskazać, iż wszyscy członkowie Komisji Habilitacyjnej dokonujący oceny osiągnięć przedłożonych w postepowaniu habilitacyjnym zobligowani są do wypełnienia regulacji prawnych oraz wytycznych w tym zakresie, a także do przestrzegania dobrych obyczajów w nauce dotyczących recenzowania dorobku naukowego. Praca Komisji Habilitacyjnej ma kluczowy wpływ na wynik sprawy w postępowaniu habilitacyjnym, bo na podstawie jej pracy Rada Wydziału podejmuje decyzje w sprawie nadania lub odmowy nadania stopnia doktora habilitowanego.

Ponadto, jako organ administracji publicznej[10] Komisja Habilitacyjna jest zobligowana do przestrzegania odpowiednio stosowanego art. 7 KPA, tj. W toku postępowania organy administracji publicznej stoją na straży praworządności i podejmują wszelkie kroki niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes obywateli, a także art. 8 KPA mówiącego, iż Organy administracji publicznej obowiązane są prowadzić postępowanie w taki sposób, aby pogłębiać zaufanie obywateli do organów Państwa oraz świadomość i kulturę prawną obywateli.

Co istotne, zdaniem D. Kały[11], Odpowiednie stosowanie k.p.a. pozwala także na postawienie zarzutów naruszenia art. 7 i 8 k.p.a. Zgodnie z tymi regulacjami odpowiednio stosowanymi, w toku postępowania habilitacyjnego komisja habilitacyjna i rada wydziału z urzędu lub na wniosek habilitanta podejmuje wszelkie czynności niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes habilitanta. Komisja habilitacyjna i rada wydziału powinna prowadzić postępowanie habilitacyjne w sposób budzący zaufanie jego uczestników do organów postępowania habilitacyjnego.

Wobec powyższego uznać należy, iż w omawianym przypadku zaniechano przywołanym regulacjom prawnym oraz stosownym wytycznym w zakresie dobrych praktyk dotyczących recenzowania, a Komisja Habilitacyjna wykazała się brakiem wnikliwości, rzetelności, nieetyczności. Co istotne, dokonując oceny osiągnięć habilitanta w oparciu o nieadekwatny stan faktyczny, naruszyła jurydyczne regulacje  nie tylko w zakresie prawa o szkolnictwie wyższym, ale także prawa administracyjnego, cywilnego i karnego.


[1] W tym przypadku nie był to dziekan główny, a jeden z prodziekanów.
[2] Zob. szerzej: Dobre praktyki w procedurach recenzyjnych w nauce, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Warszawa 2011, http://www.nauka.gov.pl/fileadmin/user_upload/ministerstwo/Publikacje/20110216_MNISW_broszura_210x210. pdf, 24.02.2017 r.
[3] Ustawa o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki
[4]
Notatka dot. Pracy centralnej komisji ds. Stopni i tytułów z posiedzenia plenarnego komitetu socjologii pan  w dniu 20 listopada 2013 r., http://kspan.pan.pl/wp-content/uploads/2016/04/notatka-dot.-pracy-centralnej-komisji-ds.-stopni-i-tytułow.pdf, pobrano dn. 17.09.2018 r.
[5] http://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2018/01/czonek-komisji-habilitacyjnej.html; pobrano dn. 12.02.2019 r.
[6] Ustawa o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki, art. 18.
[7] Zob. szerzej: Dobre praktyki w procedurach recenzyjnych w nauce, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Warszawa 2011, http://www.nauka.gov.pl/fileadmin/user_upload/ministerstwo/Publikacje/20110216_MNISW_broszura_210x210, pdf, 24.02.2017 r.
[8] Dobre praktyki w procedurach recenzyjnych w nauce, dz. cyt., s. 3–4.
[9] Tamże, s. 16.
[10] Zob. P. Dańczak,  Charakter prawny komisji habilitacyjnej i podejmowanych przez nią czynności, w: Prawo Nauki. Zagadnienia wybrane, LexisNexis, Warszawa 2014, str. 265-267.
[11] D. Kała, Odwołanie od uchwały rady wydziału w sprawie odmowy nadania habilitacji – wybrane problemy praktyczne, w: J. Tarno, A. Szot, P. Pokorny, (red.) Specyfika postępowań administracyjnych w sprawach z zakresu szkolnictwa wyższego i nauki, Instytut Rozwoju Szkolnictwa Wyższego, Lublin, 2016.

Dodaj komentarz

4.png4.png6.png3.png5.png9.png