Kulisy pewnej habilitacji - Post scriptum

 

 

Postępowanie wyjaśniające

 

 

W swojej recenzji, jak wspomniałam wyżej, prof. Tadeusz Klimowicz oskarżył mnie „chyba” o popełnienie plagiatu z fragmentu pracy Iriny Wasilczenko. W rezultacie moich wyjaśnień okazało się, że to raczej niemożliwe, ponieważ problematyczny fragment mojego artykułu o Chlebnikowie opiera się na fragmencie mojej pracy magisterskiej pisanej pod naukowym kierownictwem prof. Czesława Andruszki z roku 1999, a praca pani Iriny pochodzi z roku 2002. Wniosek stąd, że uchwała rady wydziału odmawiająca mi przyznania stopnia dra hab. na podstawie tego twierdzenia jest błędna, a rada wydziału była niedoinformowana. Problematyczna jest również ta okoliczność, że na początku rzeczonego fragmentu umieściłam przypis wskazujący na autora i źródło – M. Polakowa i ogólnie znaną rusycystom-literaturoznawcom pozycję В. Хлебников. Творения (jest to podstawowy, wręcz „podręcznikowy” tom wierszy Chlebnikowa ze wstępem M. Polakowa Велимир Хлебников. Мировоззрение и поэтика) – w poniższych akapitach zabrakło jedynie „Ibidem”, które wskazywałoby na kontynuację omawiania tekstu Polakowa. Przypuszczenie, że studentka chciałaby przypisać sobie tekst uczonego Polakowa jest raczej absurdalne.

 

Problem polega na tym, że kiedy oddałam profesorowi Andruszce, po roku pobytu na stypendium ministerialnym w Gruzji, swoją wydrukowaną pracę, on zażyczył sobie, aby była zszyta – jako studentce do głowy mi nie przyszło, że należałoby wpierw wprowadzić poprawki, a potem zszywać pracę i dopiero potem przystąpić do egzaminu magisterskiego. Za pracę otrzymałam ocenę bdb. Nie mając wątpliwości co do rzetelności i uczciwości mojego promotora, wykorzystałam fragment mojej pracy we wczesnym krótkim artykule. W 1999 roku studenci nie mieli laptopów i mało kto miał do dyspozycji komputer. Większość studentów zwracała się do osób przepisujących prace dyplomowe w tej kwestii. Tak też uczyniłam ja. W kontekście całej sprawy po 16 latach, już jako wprawiony promotor, przejrzałam swoją pracę magisterską jeszcze raz. I wtedy stało się dla mnie jasne, że mój promotor nie przeczytał mojej pracy, w której jest mnóstwo błędnych odsyłaczy, które też czasami nie korespondowały z bibliografią. Na szczęście więcej takich fragmentów z brakującymi „Ibidem” nie znalazłam.

 

 

Jak można się było spodziewać te argumenty nie zostały w ogóle wzięte pod uwagę w toku postępowania wyjaśniającego, a nazwisko profesora Czesława Andruszki pojawiło się w aktach sprawy tylko w moich wyjaśnieniach. Nota bene o źródle nieporozumienia pan profesor Klimowicz dowiedział się ode mnie, gdy 2 grudnia 2015 r. rozesłałam do członków komisji habilitacyjnej materiały wyjaśniające całą sprawę. Wśród tych dokumentów znalazł się fragment mojej pracy magisterskiej z jedynym przypisem do M. Polakowa. Nie trzeba być Einsteinem, żeby na tej podstawie odnaleźć źródło odwołania. Tym niemniej w swoim oświadczeniu obwiniającym mnie pan profesor zapomniał, że otrzymał ode mnie te materiały i zrobił z siebie genialnego Sherlocka Holmesa wykrywającego zbrodnię stulecia.

 

 

Mail z załącznikami, które wysłałam do członków komisji habilitacyjnej 2.12.2016 r.

 

Nie będę się już rozpisywać o szczegółach przebiegu postępowania wyjaśniającego, ponieważ postępowanie nadal się toczy i jego dokumentacja jest tajna. W swojej opowieści o postępowaniu habilitacyjnym, jak również w odwołaniu do CK, naświetliłam tę sprawę na tyle wyraźnie, że naruszenia przepisów prawnych i dobrych obyczajów w jej procedowaniu są dostatecznie widoczne. Reasumując wymienię jedynie te zasadnicze:

 

 - bezprawne przedłużanie postępowania wyjaśniającego z przepisowych trzech miesięcy do roku (czterokrotne przedłużanie postępowania wyjaśniającego)

- wybór na biegłego osoby, która nie jest biegłym i nie potrafiła sporządzić poprawnie opinii (powód pierwszego przedłużenia postępowania)

- stronniczość rzecznika pana Rafała Sikorskiego – wyboru „biegłego” dokonał po konsultacjach z dyrektorem Instytutu Filologii Rosyjskiej Andrzejem Sitarskim, który będąc moim zwierzchnikiem był do mnie wrogo nastawiony

- odrzucanie przez rzecznika wszystkich moich wniosków zgłaszanych podczas postępowania

- nieformalne kontaktowanie się p. rzecznika z p. przewodniczącym komisji habilitacyjnej P. Fastem

- manipulowanie faktami itd.

 

Ponieważ nie mogę jeszcze opublikować stosownych dokumentów w tej sprawie, zaprezentuję Wam Drodzy Czytelnicy jedynie moje pisma, które wystosowałam do JM rektora Andrzeja Lesickiego i w których prosiłam go o interwencję w mojej sprawie – niestety bezskutecznie. Pisma te nie stanowią dokumentów postępowania wyjaśniającego.  Dodam jedynie, że mimo, iż w rezultacie całej tej nagonki na moją osobę straciłam możliwość uzyskania stopnia dra hab., straciłam pracę, zdrowie i dobre imię, to pan rzecznik postanowił nękać mnie nadal i mimo, że nie byłam już pracownikiem zatrudnionym przez UAM, byłam na zwolnieniu chorobowym, to pan rzecznik wystosował do komisji dyscyplinarnej wniosek o ukaranie mnie naganą. Wniosek oczywiście ma wiele błędów. Do najbardziej absurdalnych należy ta okoliczność, że zarzut skierowany przeciwko mnie i okoliczność łagodząca pokrywają się! Drodzy Czytelnicy, skutki prawne wystosowania tego wniosku mogą być takie, że przez następne 5 lat nie będę mogła zatrudnić się jako nauczyciel w żadnej szkole! To jest dopiero praworządność na uniwersytetach!

 

Poniżej zamieszczam moją korespondencję z JM rektorem Andrzejem Lesickim:

  

Pismo do JM rektora Andrzeja Lesickiego z dnia 9 stycznia 2017 r.

 

 

Pismo od JM rektora Andrzeja Lesickiego z dnia 9 lutego 2017 r.

 

 

Pismo do JM rektora Andrzeja Lesickiego z dnia 20 kwietnia 2017 r.

 

 

Pismo od JM rektora Andrzeja Lesickiego z dnia 17 maja 2017 r.

 

Jako puentę zaznaczę jeszcze, że zarówno pan rzecznik Rafał Sikorski, jak i JM rektor Andrzej Lesicki przynajmniej od listopada 2016 roku wiedzieli, o nieprawidłowościach w moim postępowaniu habilitacyjnym i nic nie zrobili (nie licząc odwieszenia bezprawnie zawieszonego postępowania habilitacyjnego).  

 

Wyobraźcie sobie Drodzy Czytelnicy, jak będą funkcjonować uniwersytety, gdy nowa ustawa o szkolnictwie wyższym da im jeszcze większa autonomię!!!

 

I jeszcze jedno – pan profesor Tadeusz Klimowicz jest ekspertem PKA (Państwowej Komisji Akredytacyjnej)! Na stronie internetowej PKA czytamy: „Zarówno członkowie Komisji, jak i jej eksperci wykonując swoje obowiązki kierują się zasadą rzetelności, bezstronności i przejrzystości, a opinie i oceny formułują zgodnie z przyjętymi przez Komisję kryteriami i warunkami przyznawania ocen”. (Eksperci Polskiej Komisji Akredytacyjnej,  http://www.pka.edu.pl/eksperci-polskiej-komisji-akredytacyjnej/#zh ).

 

 

 

 

 

2.png2.png1.png9.png6.png8.png