Od 3 lutego 2017 r. pisałam do pani dziekan Sopaty pisma, w których wnioskowałam o udostępnienie mi dokumentacji mojego postępowania habilitacyjnego. Chodziło mi głównie o tajemniczą korespondencję prof. Klimowicza, która miała świadczyć niezbicie o popełnieniu przeze mnie plagiatu i która zaważyła nie tylko na negatywnym głosowaniu komisji habilitacyjnej, głosowaniu rady wydziału, ale i na utracie przeze mnie pracy, dobrego imienia oraz zdrowia.

 

Tak więc 3 lutego wysłałam pismo, w którym wnioskowałam po raz pierwszy o udostępnienie mi owych dokumentów. Ponadto prosiłam o udostępnienie mi protokołu z posiedzenia rady wydziału z dnia 19 stycznia 2017 r. oraz wyszczególnionego głosowania członków komisji habilitacyjnej z dnia 8 grudnia 2016 r. (od razu zaznaczę, że pani dziekan zadała sobie trud i napisała pismo do prof. Fasta, aby udzielił jej i mnie takiej informacji; w odpowiedzi pan profesor odpisał, że już nie pamięta, ponieważ od 8.12.16 r. przewodniczył w wielu innych postępowaniach habilitacyjnych – pozostawię to bez komentarza).

 

 Pismo do p. dziekan A. Sopaty z dnia 3 lutego 2017 r.

 

 

 Odpowiedź prof. P. Fasta na wniosek p. dziekan A. Sopaty z dnia 21.02.17 r.

 

13 lutego, z kolei, przesłałam pani dziekan odwołanie pełnomocnictwa mojemu adwokatowi, gdyż sama chciałam napisać odwołanie do Centralnej Komisji i chciałam otrzymać jak najszybciej dokumenty z rady wydziału, aby mieć więcej czasu na pisanie odwołania. I tu zaczyna się plejada nieporozumień wynikająca chyba jedynie ze złej woli pani dziekan. Odwołanie miało formę tradycyjnego odwołania pełnomocnictwa i zawierało następującą formułkę:

 

„(…) pełnomocnictwo do reprezentowania mnie przed wszystkimi sądami w tym Sądem Najwyższym, sądami administracyjnymi, organami administracyjnymi, osobami fizycznymi i prawnymi oraz innymi podmiotami w sprawie postępowania dyscyplinarnego we wszystkich instancjach ze skutkiem natychmiastowym”.

 

Jakież było moje zdziwienie, kiedy w odpowiedzi na to pismo pani dziekan napisała, iż na Wydziale Neofilologii nie toczy się moje postępowanie dyscyplinarne lecz habilitacyjne?! Zdaje się, że pani dziekan nie zrozumiała formułki odwoławczej i ciągle zapominała, że jest „organem administracyjnym” w toczącym się postępowaniu habilitacyjnym.

 Pismo od p. dziekan A. Sopaty z dnia 14 lutego 2017 r.

 

Problem jednak polegał na tym, że 16 lutego powinnam była otrzymać (a przynajmniej parę dni później) uchwałę rady wydziału wraz z uzasadnieniem. Liczył się każdy dzień, ponieważ miałam tylko miesiąc na napisanie odwołania, a do tego potrzebne mi były wszystkie dokumenty związane z moją sprawą, w tym przede wszystkim uchwała wraz z uzasadnieniem. A tymczasem musiałam prowadzić bezsensowną korespondencję z panią dziekan, w której usiłowałam jej wytłumaczyć, że jest organem administracyjnym. Oczywiście nie muszę dodawać, że 16 lutego komplet wymaganych dokumentów nie widniał na stronie wydziału. Suma summarum dokumenty odebrałam 21 lutego w kancelarii adwokackiej. Uchwałę wraz z uzasadnieniem pani dziekan wysłała do mnie dopiero 24 lutego. Pisząc kolejne pismo do pani dziekan 20 lutego ciągle nie miałam kompletu niezbędnych dokumentów.

 

 Pismo od p. dz. Sopaty z dnia 20 lutego 2017 r.

 

24 lutego pani dziekan odpisała mi, że jedyne dokumenty, jakie 30 listopada 2016r. zostały rozesłane do członków komisji za pośrednictwem sekretarza, to były moje dokumenty nadesłane do przewodniczącego.

 

Pismo od p. dziekan A. Sopaty z dnia 24 lutego 2017 r.

 

Wystosowałam jeszcze cztery pisma, w których wnosiłam bezskutecznie o udostępnienie mi tajemniczego pisma profesora Klimowicza z 30 listopada 2016r. oraz tajemniczego pisma z 17 listopada 2016r. (o którym wspominała pani prof. M. Rzeczycka w swoim stanowisku).

 Pismo do p. dziekan A. Sopaty z dnia 26 lutego 2017 r.

 

 

Pismo od p. dziekan A. Sopaty z dnia 28 lutego 2017 r.

 

 

Pismo z dnia 1 marca 2017 r.

 

 

Pismo z dnia 3 marca 2017 r.

 

 

Pismo z dnia 8 marca 2017 r.

 

Reasumując, sześć razy wnosiłam o udostępnienie mi dokumentów autorstwa prof. T. Klimowicza przesłanych do członków komisji habilitacyjnej 30 listopada 2016r. I dopiero podczas zapoznawania się z aktami mojego postępowania habilitacyjnego 15 marca, tj. w przeddzień terminu wysłania mojego odwołania do CK, znalazłam tajemniczy dokument autorstwa prof. Klimowicza z dnia 30 listopada 2017. Było to jego oskarżenie mnie o popełnienie przeze mnie plagiatu – ten sam tekst z grudnia 2015 r., który stał się podstawą oskarżenia w postępowaniu wyjaśniającym, a teraz przybrał tytuł „odpowiedź na oświadczenie p. A. Chudzińskiej-Parkosadze”. Reasumując, nic dziwnego, że nie chciano udostępnić mi tego pisma, gdyż świadczy ono o naruszeniu prawa przez prof. Klimowicza, jakim jest rozpowszechnianie tajnych dokumentów w sprawie, która nie jest nawet zakończona i nie ma w tej sprawie żadnego wyroku! Drugim dokumentem była recenzja pana Klimowicza (wspominałam o tym wyżej).

 

Dopiero niedawno, gdy musiałam osobiście odebrać w dziekanacie uchwałę opierającą się podobno na opinii rady wydziału odnośnie mojego odwołania do CK (pani dziekan odmówiła przysłania mi opinii rady wydziału pocztą) zauważyłam w aktach pismo pani dziekan do sekretarza komisji habilitacyjnej i jego odpowiedź na to pismo. Okazuje się, że 3 marca 2017 r. sekretarz przysłał do dziekanatu dokument, o który ja wnosiłam tyle razy - „odpowiedź na oświadczenie p. A. Chudzińskiej-Parkosadze” autorstwa prof. Klimowicza.

 

Pismo p. dziekan A. Sopaty do sekretarza komisji prof. UAM W.Popiela-Machnickiego

 

 

Pismo sekretarza komisji prof. UAM W.Popiela-Machnickiego do p. dziekan A. Sopaty

 

Wniosek stąd płynie taki, że Rada Wydziału Neofilologii UAM 19 stycznia 2017 r. nie miała do dyspozycji wszystkich dokumentów i procedowała na podstawie recenzji prof. Klimowicza, która wprowadziła wszystkich w błąd, co do tego, że popełniłam plagiat z fragmentów pracy Iriny Wasilczenko. Co więcej, członkowie komisji habilitacyjnej otrzymawszy ten dokument i zaznajomiwszy się z jego treścią, poddali się wpływowi prof. Klimowicza i po pierwsze, głosowali niezgodnie z przepisami Ustawy o stopniach i tytułach…, a po drugie, świadomie i z premedytacją wprowadzili w błąd radę wydziału.  

 

16 marca 2017 roku napisałam i wysłałam do dziekanatu Neofilologii UAM swoje odwołanie do CK. Zgodnie z przepisami miało ono być zaopiniowane przez radę wydziału w ciągu następnych 3 miesięcy.

 

 ODWOŁANIE do Centralnej Komisji

 

 

 

2.png6.png4.png0.png4.png4.png